niedziela, 3 czerwca 2007

Grzeszczyk

Choć w dali niebo jeszcze się niebieszczy – smutny deszczyk sobie mży.Ten facet, z którym szłaś, to znów był Grzeszczyk – smutny deszczyk sobie mży.Podobno ryb łowienie nerwy leczy, więc łowię ryby, lecz cóż z tego, gdynie trafia się szczupaczek ani leszczyk –smutny deszczyk sobie mży.[Bierze, bierze, bierze, nie u mnie – u pana bierze.Ciągnij pan, ciągnij pan. Pokaż pan, pokaż pan.Tfu, to nie ryba, wyrzuć pan to.Gdzie się pan z taką rybą pokaże.]Spokojnie jest i cicho pośród leszczyn –smutny deszczyk sobie mży.A mordę idiotyczną ma ten Grzeszczyk –smutny deszczyk sobie mży.W tej rzece chyba wcale nie ma leszczy –głęboka za to i ciekawe, czy...potrafi pływać w palcie taki Grzeszczyk –smutny deszczyk sobie mży.[Panie rybak, wyrzucił pan tę rybę?Szkoda, mógłbym wziąć. Robaki pan ma?Ja wiem, że pan jest zdrów,ale na wędkę, na wędkę robaki.]Już chyba pójdę, bo dostałem dreszczy –smutny deszczyk sobie mży.Nie złowię nic, a w stawach już mi trzeszczy –smutny deszczyk sobie mży.Unikać raczej powinienem deszczyi – ciebie, bo tak jak mi szkodzisz ty – to tobie może szkodzić tylko Grzeszczyk – smutny deszczyk sobie mży.
(Jeremi Przybora)

Brak komentarzy: