niedziela, 22 lipca 2007

Bema Pamięci Żałobny Rapsod






Czemu Cieniu odjeżdżasz ręce złamawszy na pancerz
Przy pochodniach co skrami grają około twych kolan?
Miecz wawrzynem zielony i gromnic płakaniem dziś polan
Rwie się sokół i koń twój podrywa stopę jak tancerz.
Wieją wieją proporce i zawiewają na siebie
Jak namioty ruchome wojsk koczujących po niebie
Trąby długie we łkaniu aż się zanoszą i znaki
Pokłaniają się z góry opuszczonymi skrzydłami
Jak włóczniami przebite smoki jaszczury i ptaki...
Jako wiele pomysłów któreś dościgał włóczniami...
Idą panny żałobne: jedne podnosząc ramiona
Ze snopami wonnymi które wiatr w górze rozrywa;
Drugie w konchy zbierając łzę co się z twarzy odrywa
Inne drogi szukając choć przed wiekami zrobiona...
Inne tłukąc o ziemię wielkie gliniane naczynia
Czego klekot w pękaniu jeszcze smętności przyczynia
Chłopcy biją w topory pobłękitniałe od nieba
W tarcze rude od świateł biją pachołki służebne
Przeogromna chorągiew co się wśród dymów koleba
Włóczni ostrzem o łuki rzekłbyś oparta podniebne...
Wchodzą w wąwóz i toną... wychodzą w światło księżyca
I czernieją na niebie a blask ich zimny omusnął
I po ostrzach jak gwiazda spaść nie mogąca prześwieca
Chorał ucichł był nagle i znów jak fala wyplusnął...
Dalej - dalej - aż kiedy stoczyć się przyjdzie do grobu
I czeluście zobaczym czarne co czyha za drogą
Które aby przesadzić Ludzkość nie znajdzie sposobu
Włócznią twego rumaka zeprzem jak starą ostrogą...
I powleczem korowód smęcąc ujęte snem grody
W bramy bijąc urnami gwizdając w szczerby toporów
Aż się mury Jerycha porozwalają jak kłody
Serca zmdlałe ocucą - pleśń z oczu zgarną narody...
Dalej - dalej(Cyprian Kamil Norwid)

Brak komentarzy: