piątek, 26 października 2007

moje Sierściuchowe dusze














(...) Kto by się przejmował psami na łańcuchu, jak tu dzieci są głodne. Stawianie tak problemu jest czymś niezwykle infantylnym i prymitywnym. Ale widzę różnicę między cierpieniem ludzi i zwierząt. Przede wszystkim cierpienie zwierząt nie ma żadnego przełożenia - one po prostu nie mają głosu. W sensie literackim mogę sobie wyobrazić kogoś, kto jedzie w kontenerze, natomiast nie umiem dać głosu szczeniakowi, który tu leży, ponieważ on nie używa słów, ani nie jest zapośredniczony na żadnej płaszczyźnie symbolicznej, religijnej, nie mogę nic z nim zrobić. Widzę suche cierpienie. Ponieważ jestem człowiekiem, zrozumienie drugiej istoty ludzkiej jest zawsze potencjalnie łatwiejsze. Dlatego cierpienie zwierząt robi na mnie większe wrażenie - jest pozbawione sensu, nie można zwierzęcia pocieszyć, mówiąc: 'Nie przejmuj się, będzie dobrze' albo 'Bóg jest przy tobie, zmartwychwstaniesz'. Na dodatek to cierpienie jest bagatelizowane albo traktowane jako konieczne. A czasem nawet przypisane zwierzęciu na zawsze - w laboratoriach, w hodowlach (...)
Cierpienie zwierząt - wiem, że to może być kontrowersyjne - jest dla mnie bardziej poruszające. Człowiek ma tyle możliwości jakiegoś samoratowania się albo też ratowania osoby bliskiej... Cała kultura, cała cywilizacja jest po stronie człowieka. Wymyślono całe systemy filozoficzne, żeby poradzić sobie z cierpieniem. Napisano wielkie książki. Zwierzęta są nieme, są zostawiane same sobie w tym wszystkim. Kiedy byłam dzieckiem, uświadomiłam sobie, co to znaczy, kiedy się mówi, że zwierzęta nie mają duszy. Znaczy to, że całe ich cierpienie jest pozbawione jakiegokolwiek sensu, dla zwierząt nie ma odkupienia, to cierpienie się nie kumuluje. Katolicy wierzą, że cierpienie można nieść jak krzyż i coś w ten sposób odkupić, natomiast cierpienie zwierząt jest mechaniczne, jest po prostu nie do przyjęcia. Jak sobie to uświadomiłam, przeżyłam szok, który w jakimś sensie odsunął mnie od religii, która odbiera podmiotowość zwierzętom (...)
Olga Tokarczuk , 20 października- "Wysokie Obcasy",

1 komentarz:

Patos pisze...

Mam to samo.
A poza tym jeszcze ciągle widzę te stare baby z Augustowa, które oprotestowywały ekologów w Dolinie Rospudy i mówiły: "Bo tam jakieś żabki są, kwiatki, żaba dla nich ważniejsza niż człowiek!".
Jak dla mnie ważniejsza. Zwłaszcza gdy tak się im przyglądałem.