niedziela, 14 października 2007

Demonologic





Szczęście jest kruche jak kryształ
Nieszczęście pewne jak skała
Mądrość rzadka jak brylant
W głupoty hałdach się wala

Poezji jest dola żebracza
Chamstwo rechocze po balach
Prawdę psów sfora osacza
Kłamstwo zaś wolność zachwala

Perły na wieprzu korale
Diament i świeni da blasku
Człowiek prometej na skale
Jak zwierzę kończy w potrzasku

Ciernista dla nas ta droga
Nie da nadziei śmierć miła
W ciemnośći szukamy Boga
A Bóg nas do diabła posyła

Sto razy wierzyłem wierzyłem tysiące
I wciąż wierzył będę nikt mi nie odbierze
Wiary mej gorącej póki świeci słońce
Nikt mi nie odbierze tego w co ja wierzę

Lecz wiara jednym prawda drugim w życiu
Wszak i złodziej wierzy że ujdzie bez kary
Tak wiele złego dzieje się w ukryciu
Wszędzie wiary tyle wszędzie tyle wiary

Wiara ponad wszystko nie ma z nią dysputy
Dosyć głupców na nią wytoczyło armat
Chcąc dowieść swego dopóki dopóty
Bomba nieodparcie sprawiła że dogmat

Znowu stał się ciałem choć samo umarło
Rozmowę z prawa sprowadza do zera
To co się stało dyskusję urwało
Tak niedowiarek za wiarę umiera

Koło zamknięte stawiałem tarota
czy znowu sztancę przyłożyć mam starą
Tak lekko otwarte zamknęły się wrota
Znowu dogmat powraca tą czy tamtą wiarą
Prawdy nie zastąpi.

(MMM)

Brak komentarzy: