środa, 26 grudnia 2007

Żyj nam, Skierlinko!









Gdy pierwszy śmiech dziecięcy-
lat temu sto tysięcy-
rozprysnął się na tysiąc
okruszków- mogę przysiąc-
jeśli słuchacie mnie-
z każdego wnet okruszka
powstała jedna wróżka.
A jeśli na zwierciadło
lub kroplę wody padł on-
to powstały dwie.
I odtąd życie wróżek zależy
od tego, czy w nie dziecko wierzy.
Bo kiedy dzieci wierzyć przestają,
to płaczą wróżki i umierają.
Teraz pokrótce na smutnej nutce:
wróżka Skierlinka umrze nam wkrótce.
Jeśli, o dzieci, nie zawołamy:
"Żyj nam, Skierlinko! My cię kochamy!".
Dzieci! Powtarzam. Nie będzie żyła,
jeśli w nią nowa nie wstąpi siła!
A wstąpi siła, gdy zawołamy:
"Żyj nam, Skierlinko! My cię kochamy!".
Więc teraz razem z całej siły
dzieci, co wróżki nie opuściły,
głosem wołają i sercem samym:
"Żyj nam, Skierlonko! My cię kochamy!".
Patrzcie- Skierlonka już nam ożywa.
Patrzcie, jak szybko sił jej przybywa.
Więc aż do skutku! Więc powtarzamy:
Żyj nam, Skierlinko! My cię kochamy!
Żyj nam, Skierlinko! My cię kochamy!
Żyj nam, Skierlinko! My cię kochamy!
Żyj nam, Skierlinko! ... itd.
(tekst. Jeremi Przybora)

Brak komentarzy: