sobota, 28 kwietnia 2007

Pierwsze koty za płoty










28.04.2007 pierwsze urodziny Felicjana.
Czyli nic dodać nic ująć...

czwartek, 26 kwietnia 2007

Góralska muzyka




Wszyscy gramy country i kura kas
Polski blues nędzny mezalians
Boga mamy z Niemiec gwiazdy z Ameryki
Nienawidzimy góralskiej muzyki
Po angielsku śpiewamy po niemiecku gramy
Od folkloru do jazzu wszystko pożyczamy
Polacy to gęsi swojego nie znająCo nasze to gówno co cudze to grają

środa, 25 kwietnia 2007

KTO MI ZROBI PICE DZISIAJ!?
















Bierzesz pół kilo mąki, szczyptę soli i 4 łyżki oliwy, a do tego wodę do zagniecenia ciasta-musi być letnia-nie zimna ani nie gorąca-to mój sekret na dobre ciasto! Zagniatasz, dzielisz na cztery! Rozwałkowujesz każdą część, smarujesz oliwą (nie za dużo, żeby nie było za mokre), smarujesz serkiem mascarpone, solisz i w ogóle przyprawiasz, sypiesz startym serem żółtym lub mozarellą, dodajesz na wierzch co chcesz-salami, oliwki, tuńczyk, szynka, boczek, co Ci pasuje. Wkładasz do piekarnika na spodzie od tortownicy(natłuszczonym) i pieczesz aż ser się zrobi złoty...No i w sumie tyle, moźżna zrobić jakiś sos-pomidorowy albo czosnkowy!

wtorek, 24 kwietnia 2007

Hań tam ponad halami














Hań tam ponad halami Hań tam miendzi scytami Muzikom syćko sumi. Hań tam gdzie straśno zima Śmirciom hucy lawina Któz to wyśpiwać umi? W wirchach je on zaklenty Tajemnicy i świenty Sumny jak halny wiatr Słonecny, jasny, górny Dyscowy, ciemnochmurny Zacarowany, skalny świat!
(Jan Długosz)

Poranne łzy



Poranne łzy- serdeczne przyjaciółki me,
W kolejnej biedzie znów odwiedzić wpadły mnie.
Porannym łzom próbuję opowiedzieć
Jak to z nami jest, jak to jest.
Chcę czułych słów. Twój głos jest pełen zimnych nut.
Daremnie czekam na czułości choćby łut.
Dlaczego chłód, nagły chłód zmienił serce Twe?
I raz po raz wtórują mi poranne łzy. Kap kap.

Kto życie zna pociesza mnie, pociesza mnie, że nie ja jedna pytam tak.
I jeszcze cień, nadziei cień, że serce me doczeka się na swój świąteczny dzień.
Wśród czułych słów, słów pełnych najcieplejszych nut.

Ach, nie mnie jednej się przydażył taki cud,
że zniknął chłód, nagły chłód. Świąteczny nastał dzień.
Rozchmurzył się poranek zły i nie powrócą już...

Wśród czułych słów, słów pełnych najcieplejszych nut.
Ach, nie mnie jednej się przydażył taki cud,
Że znikął chłód, nagły chłód. Świąteczny nastał dzień.
Rozchmurzył się poranek zły i nie powrócą już poranne łzy.




Anna Maria Jopek - poranne łzy (smooth jazz cafe vol. 3)

23.04- urodziny Step Sister


poniedziałek, 23 kwietnia 2007

Pamiętajcie o ogrodach













Bluszczem ku oknom
Kwiatem w samotność
Poszumem traw
Drzewem co stoi
Uspokojeniem
Wśród tylu spraw

Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście

Pamiętajcie o ogrodach
Czy tak trudno być poetą
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton
Kroplą pamięci
Nicią pajęczą
Zapachem bzu
Wiesz już na pewno
Świeżością rzewną
To właśnie tu


Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście
Pamiętajcie o ogrodach
Czy tak trudno być poetą
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton

I dokąd uciec
W za ciasnym bucie
Gdy twardy bruk
Są gdzieś daleko
Przejrzyste rzeki
I mamy XX wiek


Pamiętajcie o ogrodach
Przecież stamtąd przyszliście
W żar epoki użyczą wam chłodu
Tylko drzewa, tylko liście

Pamiętajcie o ogrodach
Czy tak trudno być poetą
W żar epoki nie użyczy wam chłodu
Żaden schron, żaden beton
(Jonasz Kofta)



pamietajcie o ogrodach

sobota, 21 kwietnia 2007

Toms diner




Siedzę rano w knajpce na rogu Czekam przy ladzie aż mężczyzna naleje mi filiżankę kawy A on napełnia ją tylko do połowy I zanim nawet posprzeczam się o to on patrzy przez szybę na kogoś kto wchodzi "Zawsze miło Cię tu widzieć" mówi mężczyzna za kontuarem do kobiety która weszła do środka Ona potrząsa parasolką I patrzę w innym kierunku gdy oni całują się na dzień dobry udaję, że ich nie widzę I zamiast tego nalewam mleczka do kawy otwieram gazetę jest tam historia jakiegoś aktora który zmarł w czasie swojego pijaństwa o nikim takim nie słyszałam i przewracam stronę na horoskop i szukam rubryki z komiksem kiedy czuję, że ktoś mi się przygląda więc podnoszę głowę To kobieta z ulicy patrzy do środka Czy widzi mnie ? Nie, tak naprawdę to nie ponieważ widzi swoje własne odbicie I próbuję nie zauważać Że, podciąga sobie spódnicę I kiedy poprawia sobie pończochy jej włosy stają się mokre O, ten deszcz będzie wciąż padał przez cały ranek gdy słyszę dzwony w katedrze przypominam sobie twój glos I jak pewnego razu na pikniku o północy zanim deszcz zaczął... Dopijam kawę Czas złapać pociąg


czwartek, 19 kwietnia 2007

"Poznań miasto doznań - Krakuf miasto wrakuf - Gdańsk miasto morzliwości" (fdh)

Świat mój pewnie najmniejszy,świat mój pewnie największy.
Świat co zmienił się w pożar, biegnę ugasić w morzach, biegnę ugasić w morzach.
W morze biegnę płonąca, świat się we mnie zapalił, biegnę naprzeciw fali.

Pierwsze morze dziecięce, pełne łódek z papieru,
którym nie stało jeszcze kapitanów i sterów.
Drugie morze zachłanne, zatapia bez powodu.
Po trzecim mew gromady wiodą statki do lądu.

A gdzie to siódme morze, jaki jest za nim ląd?
Czy to daleko, czy to daleko, czy to daleko stąd?
Czy to daleko, czy to daleko, czy to daleko stąd?

Czwarte tysiąc okrętów, aż do nieba kołysze.
Piąte tysiącem muszli opowiada nam ciszę.
Nad brzegami szóstego wielka cisza dokoła.
Nad brzegami szóstego stoję stoję i wołam.

A gdzie to siódme morze, jaki jest za nim ląd?
Czy to daleko, czy to daleko, czy to daleko stąd?
Czy to daleko, czy to daleko, czy to daleko stąd?

Zanim na moim niebie, wzejdzie słońce najczystsze,
morzu opowiem siebie, morzu siebie wykrzyczę.
Biegnę do morza biegnę, a gdy morze dogonię,
to przed morzem uklęknę, to się morzu pokłonię.

A gdzie to siódme morze, jaki jest za nim ląd?
Czy to daleko, czy to daleko, czy to daleko stąd?
Czy to daleko, czy to daleko, czy to daleko stąd

(Agnieszka Osiecka)

Bluzwis




Brudno Potwornie nudno Mówi się trudno, ja mogę dużo znieść Łażę Sobie po barze Kto mi pokaże w mym życiu jakąś treść? Plucie I gumy żucie Samopoczucie poprawia wciąż mi Zawołaj znów mnie! Nikt mi niczego nie zabrania Z góry na wszystko zgadzam się Byle mieć spokój i do rana Przespać byle gdzie. Siedzę Czasem coś bredzę Na moją wiedzę nie wpływa żadna myśl Dlatego leżę Sam już nie wierzę Czy to jest prawda co śniło mi się dziś Że we śnie wiszę Ale coś słyszę Przez moją ciszę przechodzi czyjś głos Zawołaj znów mnie! Ktoś nagle czegoś mi zabrania ja mówię, że nie zgadzam się On siłą zmusza mnie do wstania A ja bronię się Zawołaj znów mnie! Nie wiem kim byłeś w tym marzeniu Spróbuj na jawie zbudzić mnie JA udowodnię, że się zmienię Nie zawiodę cię. Zawołaj znów mnie! Daj do zdobycia wyższe cele Trudne zadania, drogi złe Ja mogę zostać bohaterem Nie zatrzymasz mnie. Zawołaj znów mnie! Daj mi pokonać większe progi Na barykady dostać się Ześlij mi wojnę - lecz bez wrogów. Nie zostawiaj mnie! Zawołaj znów mnie!



Musical Metro- bluzwis-Józefowicz-Marc Thomas

środa, 18 kwietnia 2007

W rozpaczy szukamy Boga, a Bóg nas do diabła posyła

Szczęście jest kruche jak kryształ. Nieszczęście pewne jak skała. Mądrość rzadka jak brylant W głupoty hałdach się wala. Poezji jest dola żebracza, Chamstwo rechocze po balach, Prawdę psów sfora osacza, Kłamstwo zaś wolność zachwala. Perły na wieprzu korale. Diament i świni da blasku. Człowiek Prometej na skale, Jak zwierze kończy w potrzasku. Ciernista dla nas ta droga. Nie da nadziei śmierć miła. W rozpaczy szukamy Boga, A Bóg nas do diabła posyła.("Epilog", Maciej Maleńczuk)

Koledzy









Spotkałem się z kolegą
Bo kolega jest od tego
i wypada czasem spotkać się z nim
Siedzieliśmy do rana, jego ukochana
Donosiła ciągle nowy zestaw win
I nie było mi przykro i było mi miło
I do rana tak bym siedzieć mógł

I więcej kręcę teraz głową
Mniej, wiecej o połowę
I mniej się tłucze w mojej duszy
I dusza dusi się w niej!

Spotkałem się z kolegą
Bo kolega jest od tego
i wypada czasem spotkać się z nim
Siedzieliśmy do rana a moja ukochana
Donosiłą ciągle nowy zestaw win
Kiedyś wina było mało, ciągle brakowało
I do sączenia chętny każdy był
Było, nie było, lecz się wykruszyło
Pewnie teraz obrabiają nam tył
I więcej kręcę teraz głową
Mniej, wiecej o połowę
I mniej się tłucze w mojej duszy
I dusza dusi się w niej!


Maleńczuk & Waglewski - Koledzy

Szczęśliwej drogi już czas

Los Cię w drogę pchnął
I ukradkiem drwiąc się śmiał,
Bo nadzieję dając Ci,
Fałszywy klejnot dał.
A Ty idąc w świat
Patrzysz w klejnot ten co dnia
Chociaż rozpacz już od lat
Wyziera z jego dna ( co dnia )

Na rozstaju dróg
Gdzie przydrożny Chrystus stał
Zapytałeś dokąd iść
Frasobliwą minę miał
Przystanąłeś więc
Z płaczem brzóz sprzymierzyć się
I uronić pierwszy raz
W czerwone wino łzę (w wino łzę)

Szczęśliwej drogi już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go, bo twój głos...

Idziesz wiecznie sam
I już nic nie zmieni się
Poza tym, że raz jest za
Raz przed tobą twój cień
Los cię w drogę pchnął
I ukradkiem drwiąc się śmiał
Bo nadzieję dając Ci
Fałszywy klejnot dał (tak chciał)

Szczęśliwej drogi już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go
Idziesz sam, wiecznie sam
Szczęśliwej drogi już czas
Mapę życia w sercu masz
Jesteś jak młody ptak
Głuchy jest los, nadaremnie wzywasz go, bo twój głos...


Dobrze, że jest jutro






Muzyka moja jest wesoła A słowa smutne Nie śpiąc nie pijąc i milcząc Noc wytrzymać trudno jak trudno Dobrze że jest jutro Choć nie ma jeszcze bez już Jest jeszcze jutro Choć nie ma jeszcze bez już Jak róż bez kolców Za wszystko co było wypijmy Choć jest tylko teraz I chwila się życiem staje całym Prezentem wspaniałym koncertem Świętem Lare ime leri mesa Vatari wateri Le szante Nelibreso Wierzę w ciebie i w siebie Wierzę w pojutrze W słońce w kobietę w wodę W rewolucję Zwycięstwo! Wierzę w prawdę Choć znam ją tak słabo Faszyści niech spierdalają To tak miło Dobrze że jest jutro Choć nie ma jeszcze bez jużJ ak róż bez kolców Jest jeszcze jutro Choć nie ma jeszcze bez już Cóż chwila jest piękna A ta noc koszmarem Wierzę w wiarę Wierzę w wiarę
(Maciej Maleńczuk)

wtorek, 17 kwietnia 2007

Beautiful day







The heart is a bloom
Shoots up through the stony ground
There's no room
No space to rent in this town

You're out of luck
And the reason that you had to care
The traffic is stuck
And you're not moving anywhere

You thought you'd found a friend
To take you out of this place
Someone you could lend a hand
In return for grace

It's a beautiful day
Sky falls, you feel like
It's a beautiful day
Don't let it get away

You're on the road
But you've got no destination
You're in the mud
In the maze of her imagination

You love this town
Even if that doesn't ring true
You've been all over
And it's been all over you

It's a beautiful day
Don't let it get away
It's a beautiful day

Touch me
Take me to that other place
Teach me
I know I'm not a hopeless case

See the world in green and blue
See China right in front of you
See the canyons broken by cloud
See the tuna fleets clearing the sea out
See the Bedouin fires at night
See the oil fields at first light
And see the bird with a leaf in her mouth
After the flood all the colors came out

It was a beautiful day
Don't let it get away
Beautiful day

Touch me
Take me to that other place
Reach me
I know I'm not a hopeless case

What you don't have you don't need it now
What you don't know you can feel it somehow
What you don't have you don't need it now
Don't need it now
Was a beautiful day
(U2)


poniedziałek, 16 kwietnia 2007

I threw a brick through a window

I was talking, I was talking to myself, somebody else.
Talk, talk, talking.
I couldn’t hear a word,
A word you said.
He was my brother.
I said there was no other,
Way out of here.
Be my brother.
I got to get out.

I was walking, I was walking into walls.
I’m back again, just keep walking.
I walk into a window to see myself, and my reflection.
When I thought about it,
My direction,
Going nowhere, going nowhere.

No one, no one is blinder.
Who will, who will not see?
No one, no one is blinder than me.

I was talking, I was talking in my sleep.
I can stop talking.
I’m talking to you.
It’s up to you.
Be my brother.
There is another way out of here,
In my brother.
Gonna get out, gonna get out of here.
(U2)

Postacie






Ścieżką wzdłuż blachy falistej
Przez druty kolczaste i papę
Dwie zgięte postacie jak widma
Zmierzają nocą w głąb działek

Lśni szaro folia w sinym nieba świetle
Kaleczą dłonie rdzawe druty
Stłoczone w klatkach stroszą swe kołnierze
Domowe gołębie jak symbol pokuty

Cóż symbol i w klatce - my wolni
I serca nam w ciszy łomocą
Dwie zgięte postacie jak widma

Pracują na działce nocą
Jest cicho a w ciszy drży folia
Na stole z budowlanych dech
Śpią dacze z dykty i malwa spokojna
Wygiętej siatki otula rdzę

Śpi szpacza budka i liście wilgotne
I świt poprzez chmury już blisko
Stłoczone w klatkach stroszą swe kołnierze
Domowe gołębie jak symbol - jak symbol
(tekst: M. Maleńczuk, foty: 15.04.07 ulica Inżynierska)