niedziela, 30 września 2007

Śpiewka o śmierci




Nie warto umierać na baczność,
gdy bolą i pięty, i głowa.
Nie warto umierać na baczność,
gdy dusza jest wciąż nie gotowa.

Dlatego gwardzista umiera
odważniej, poważniej i godniej.
Dlatego gwardzista umiera,
jak orzeł umiera swobodnie.

Nie warto umierać w barłogu,
gdy ciało uwiera i kiśnie.
Bo na cóż by przydał się Bogu,
ktoś taki, kto nawet nie piśnie.

Dlatego gwardzista umiera
odważniej, poważniej i godniej.
Dlatego gwardzista umiera,
jak orzeł umiera swobodnie.

Nie warto umierać w pokłonach,
już lepiej w gorączce i w furii.
Bo na cóż się przyda przy tronach,
ktoś taki, kto kłaniał się durniom.

Dlatego gwardzista umiera
odważniej, poważniej i godniej.
Dlatego gwardzista umiera,
jak orzeł umiera swobodnie.
(Agnieszka Osiecka)

sobota, 29 września 2007

czwartek, 27 września 2007

W kawiarence "Sułtan"









W kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.


Pajączek wyszedł z róży,
bo zapach go odurzył.
Pijany jakby krzynkę
szedł, snując pajęczynkę,
co im związała ręce
przez stolik w kawiarence.
Sam mało nie wpadł w krem –
Widziałem to, więc wiem.


W kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.


I już ten pan i pani
zostali w tej kawiarni –
bo gdyby nie zostali,
to by tę nić zerwali.
Na kształt anioła stróża
właściciel ich odkurza,
jeść daje im i pić
i tak powinno być,
że
w kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta,
a obok pan, co miał
tę różę i pani dał.


Gdy kiedyś przy księżycu
iść będziesz tą ulicą –
gdzie kawiarenka „Sułtan” –
wstąp choć na chwili pół tam
zobaczyć, czy ta pani
z tym panem wciąż ci sami.
Sto innych spraw masz, lecz
To też jest ważna rzecz.


Czy w kawiarence „Sułtan”
przed panią róża żółta ?
Czy obok pan, co miał
tę różę i pani dał ?
Czy oni tam są ?
Czy oni tam są ?
(tekst. Jeremi Przybora; zdjęcia. Natalia)

środa, 26 września 2007

Jesienna dziewczyna

Z tej drogi, którą przeszło
Za wiosną swoją lato
Nie patrzę już na przeszłość,
Przed siebie patrzę za to.
Ze wzokiem na zakręcie,
Za którym jest już jesień
Wciąż czekam nieugięcie,
Że ona mi przyniesie...

Jesienną dziewczynę
Odmienną niż inne
Dziewczynę z chyzantemami,
Z chryzentamami.
Dziewczynę jesienną,
Dziewczynę bezcenną
I niezamienną już na nic,
Już na nic.

Wiosennych dziewcząt pełno
I letnich tyle ładych.
Jesienną znam tę jedną,
Zimowych nie ma żadnych.
O tamte zresztą mniejsza,
Gdy złoto i szkarłatnie
Zabarwi jesień pejzaż
Na przyjście tej ostatniej...

Jesiennej dziewczyny
Odmiennej od innych...

Wyciągnę ręce ku niej,
By tak nie przeszła mimo,
Bo ma we włosach promień
Ten, którym jaśniej zimą.
Bo zachód już w niuansach
Czerwieni gaśnie zimnej.
Bo to ostatni szansa.
Po której nie ma innej...

Jesiennej dziewczyny... (Jeremi Przybora, Jerzy Wasowski)

wtorek, 25 września 2007

Ballada szkocko-mazowiecka



Słuchajcie gdy stres oraz seks
Miłości wieści koniec bliski
Ballady co tak szkocka jest
Jak eksportowa polska whisky
W czym cała rzecz
Opowiem lecz
Zacznę sięgając hen wstecz
Przez wzgląd na stan
I skromność dam
Nie wszystko co wiem
Powiem wam

Na drodze z Aberdeen do Sqack
Spotkała Susy Jima Kinga
Gdy mu odrzekła - że tak
Wygnietli trawy za szylinga
Jim raz sześć
Wziął Susy cześć
Krowy nie miały co jeść
Takie to dwa
Aspekty ma
Wydajność z jednego ha

Fanny i Barleycorn John
Szli wąską ścieżką wśród lucerny
Amor to sprawił, że on
Był w tej lucernie dość pazerny
Gdy w polu młódź
Dopadnie chuć
Krowy nie mają co żuć
Takie to dwa
Aspekty ma
Wydajność z jednego ha

A u nas w powiecie był zlot
Zleciały się działacze młode
Choć wokół zlotu był płot
Rolnictwo znów poniosło szkodę
Może to zlot
Pewnikiem grad
Lecz nikt nie widział, że spadł
Takie to dwa
Aspekty ma
Wydajność z jednego ha

Gdy łubin złociście się tli
Dojrzałe łany słońce praży
Miłość silniejsza jest niż
Deficyt hotelowej bazy
Obecny plan
Zmieni ten stan
I nie wiem czy cieszyć się mam
Takie to dwa
Aspekty ma
Wydajność z jednego ha
(tekst. Jonasz Kofta; rys. Tata)

niedziela, 23 września 2007

Boski ogród



Boski ogród wieczny Maj
On jest pierwszy Ona naj
Młode słońce jasno świeci
Rajska miłość od tysiącleci

Na futrach zwierząt leżą nadzy
Bez pępków grzechu i bez skazy
Bóg lubieżnik patrzy stary
Przez Niebieskie Okulary

Dla nich Raj lecz nie ma Nieba
Bóg dał Ewie Jabłko z Drzewa
Ewa daje Adamowi
Ale Adam Diabłu sprzedał

Boski Ogród wieczny maj
On jest pierwszy ona naj...

Tak Duszę swą zaprzedał Adam
A gdy zatrute jabłko zjadał
Ogryzek ością w gardle stawa
Nieznana to dla niego strawa

Przeszłość starość bielmem roni łzy
Pamięć Białą Lagą przetrąca sny
Wielu jest Bogów a jeden Wyznawca
Szepczą Bogowie - tyś nasz wybawca....

Boski Ogród wieczny Maj
On jest pierwszy Ona naj

http://divoff.wrzuta.pl/audio/u2DsZM15mc/pudelsi_-_boski_ogrod











(Fot. Natalia i Michał)

piątek, 21 września 2007

Sara




Sara ( 1996- 21.09.2005)

Jedynym całkowicie bezinteresownym przyjacielem, którego można mieć na tym interesownym świecie, takim, który nigdy go nie opuści, nigdy nie okaże się niewdzięcznym lub zdradzieckim, jest pies. . . Pocałuje rękę, która nie będzie mogła mu dać jeść, wyliże rany odniesione w starciu z brutalnością świata. . . Kiedy wszyscy inni przyjaciele odejdą, on pozostanie.George West

środa, 19 września 2007

Mam kota




Mam kota na gorącym dachu mojej głowy
On czuwa nad smakiem i kolorem moich nocnych spraw
Chociaż ciemno on w środku się żarzy, w mroku błyszczy
Ja mruczę i marzę, że..
Mam psa na niebie
wyprowadzam go na spacer wśród gwiazd
bez smyczy, bez kagańca hula wśród niebieskich traw
Choć ciemno on w środku się żarzy, w mroku błyszczy
ja gwiżdżę i marzę, że..
Mam kota na gorącym dachu mojej głowy
On czuwa nad smakiem i kolorem moich nocnych spraw
Chociaż ciemno, ja w środku się żarzę
świecę mrokiem i tęsknię za smokiem
Tęsknię za smokiem..
Tęsknię za smokiem..
Tęsknię za smokiem..
(Maria Peszek)

http://dejavelinka.wrzuta.pl/audio/hYVIzUrtNa/

Wczesna jesień

Tęsknię do tamtych chwil gdy ty i ja i stół
Na stole kawy dwie
W nich cukru ziarnka dwa
I wczesna jesień
Tęsknię do tamtych chwil
Gdy twe słowa starczały za chleb
A o uśmiechy dookoła głów
Przyprawiał nas ciepły koc

(P. Banach / K. Nosowska)

wtorek, 18 września 2007

Kwiatek


Na mojej półce zdycha mały kwiatek
Któż mi pomoże tego się nie dowiem
na mojej półce zdycha mały kwiatek
i już ostatni więdnie jego płatek

Kto mi pomoże, kto go uratuje ?
tego ja nie wiem, i mu bardzo współczuje
lecz w pewnej chwili ktoś powiedział mi do ucha
że kwiatek będzie zdrowy jeśli go wysłucham

Zgodziłem się i słucham głosu tego
mówi, że wody musze wlać do niego
wlałem ja wody patrzę a on gnije
za dużo wody, to kwiatka zabije

Wtedy głos słyszę, myślę gdzie się skryję ?
A ten mi mówi ja cię zaraz zabije
morał jest taki kwiatki ty podlewaj
lecz nie za dużo, bo się ktoś pogniewa
(
słowa: Sylwia Kostój, muzyka: Zabili Mi Żółwia)

poniedziałek, 17 września 2007

Wszystkie dzieci nasze są

Wszystkie dzieci nasze są: Kasia, Michael, Małgosia, John, Na serca dnie mają swój dom, Uchyl im serce jak drzwi. Wszystkie dzieci nasze są: Borys, Wojtek, Marysia, Tom, Niech małe sny spełnią się dziś, Wyśpiewaj marzenia, a świat Będzie nasz!
(sł. Jacek Cygan)

http://www.wrzuta.pl/audio/agJAOLIGA8/



Łucja, Matylda, Antek

niedziela, 16 września 2007

Dosyć poważnie



W mojej kuchni stoi sosna
Przebrana za kuchenny stół
Na półkach kilogram śliwek
W słoikach udaje powidła
W lodówce pocięta w plastry
Puszcza do mnie oko krowa
A kurczak pobija rekord
Na czas nurkując w rosole
A ja wsadzam do ust szczotkę
Plastikową do mycia butelek
I szoruję się od środka
Dokładnie każdą szczelinę
Piję źródlaną wodę
Wypłukuję wszystkie toksyny
Za chwilę pobiegnę na łąkę
Taka świeża, czysta i... głodna
Znów płakałam, wczoraj znów płakałam
Że nie umiem na skrzypcach grać
I że wszyscy umrzemy wszyscy
I że któregoś dnia
Mój syn zostanie całkiem sam










Click here to watch: http://misor.wrzuta.pl/audio/euQCFVjG6Z/

sobota, 15 września 2007

A ja mam psa












MOYRA

A ja mam psa, a ja mam psa.
Przyniosłam go z podwórza.
A ja mam psa, małego psa.
Dla niego jestem duża.
Przy tej dużej to nie zginę – myśli piesek.
Duża wzięła mnie do domu, dała jeść.
I nakarmi mnie ta duża i uczesze.
Z taką dużą to na świecie dobrze jest.
A ja mam psa, a ja mam psa.
Przyniosłam go z podwórza.
A ja mam psa, małego psa.
Dla niego jestem duża.

piątek, 14 września 2007

Muzyka miasta

Muzyka Miasta

Muzyka miasta, muzyka bez słów
Muzyka miasta, ukoi cię do snu

Będzie straszyć cię widmami
Ukołysze cię pomiędzy ramionami
Będzie szeptać ci do ucha
Posłuchaj!

Muzyka miasta, muzyka bez słów
Muzyka miasta, obudzi cię ze snu

Coraz głośniej, coraz ciszej
Coraz głośniej, coraz ciszej
Coraz głośniej, coraz ciszej
Coraz głosniej, coraz ciszej!

(Blade Loki)






dotleniacz- plac grzybowski

środa, 12 września 2007

Jeżeli miłość jest







Na naszą słabość i biedę,
niemotę serc i dusz.
Na to, że nas nie zabiorą
do lepszych gór i mórz.
Na czarnych myśli tłok,
na oczy pełne łez
lekarstwem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.
Na ludzką podłość i małość, na oschły Boży chłód. Na to, że nic się nie stało, a zdarzyć miał się cud. Na szary mysi strach, bliźniego drogi gest, ratunkiem miłość bywa. Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.
Tu kukły ludźmi się bawią, tu igra z nami czas. Tu wielkie młyny nas trawią i pył zostaje z nas. Na to, że z pyłu pył i za początkiem kres ratunkiem miłość bywa. Jeżeli miłość jest,
jeżeli jest możliwa.
Na krajów nędzę i smutek, na okazałość państw, policję, kłamstwo i nudę, potęgę małych draństw. Na nocny serca bój,
że człowiek żył jak pies
ratunkiem miłość bywa.
Jeżeli miłość jest,
jeżeli miłość jest...
(Agnieszka Osiecka)

wtorek, 11 września 2007

IRMA TINE VAR

Irma tine var
Elma rati ne
Elmane valia dar
Elma Rita de
Dirijamon
Dirijade
Dirijamon
Dirija de!
Elmane valia dar
Elma rati ne
Elma Rite mannon
Elma Rita de
Dirijamon
Dirijade
Dirijamon
Dirijade... dirime... dirime... dirime!
Irma tine var
Elma rati ne
Elmane valia dar
Elma Rita de
Dirijamon
Dirijade
Dirijamon
Dirijade... dirime... dirime... dirime!