czwartek, 3 stycznia 2008

Jej rodzina?

Wigilia...





Cóż, że dziewczyna
jest jak z kina,
że ze trzy lata byś wytrzymał?
Ale - rodzina - jej rodzina?
Jaka rodzinę ma?

Czy mama się nie wtrąca
i szczęścia nie zamąca?
Jej tata czy nie trąca,
gdy w złość na zięcia wpadł?
Czy wujek z czci odarty
nie oszukuje w karty?
Czy chęcią żartów party
nie nadoskwiera brat?

Takich pytań sto -
bardzo dużo to,
ale nie spoczniemy my -
aż sprawdziemy, czy:

gdy dziadzio przyjdzie w gości,
nie nudzi do nudności?
A przy tem - biorąc tościk -
na dywan roni dżem?
A szwagier, który tyra,
aż w piersi dech zapira -
czy nie wymusza żyra
pod groźbą szczucia psem?

Takich pytań sto -
bardzo dużo to,
ale nie spoczniemy my -
aż sprawdziemy, czy:

babunia nie wyżera
przysmaków z fryżydera?
Czy ciocia nie wybiera
z półmiska lepszych sztuk?
Czy - przewracając stolik -
stryjaszek alkoholik
nie stłucze znów majolik,
choć sporo on już stłukł?

Takich pytań sto -
bardzo dużo to,
ale nie spoczniemy my -
aż sprawdziemy, czy:

czy kuzyn somnambulik
bladziutki jak śledź ulik
nie wejdzie śpiąc w koszuli
przestraszyć nas we śnie?
Czy siostra naszej pani
nie sprawi, że my, zanim
się spostrzeżemy, sami
w siostrzyczce zakochani?





Moja dziewczyna
jest jak z kina,
ze cztery lata z nią wytrzymam,
bo i rodzina, jej rodzina
cóż za rodzinę ma!

Mamunia się nie wtrąca
i szczęścia nie zamąca
a w złości nie potrąca
tatunio - król bon ton.
Wujaszek chłop otwarty
przegrywa ze mną w karty
a brat grzecznością party
powtarza wciąż: "Pardon".

Tacy krewni to
sama radość, bo
oni zaufają i
dogadzają mi.

Jej szwagier, który tyra,
że w piersi dech zapira,
pożyczki mi i żyra
bez długich daje mów.
Stryjaszek - też nie ciężar,
w kieszeni nie ma węża.
A maż jej - dla jej męża
po prostu brak mi słów!
(Jeremi Przybora, 1964)

Brak komentarzy: