niedziela, 30 marca 2008

Śpiwka Aliny



Chodzę sobie, zbieram rutkę,
śpiewam piosnki wesolutkie.
A czasami śpiewam rzewne-
co i rusz to sobie śpiewnę-
la la la-
sobie śpiewnę

W rękach mi się pali praca-
doje krówkę, kurkę macam,
pielę, międlę, przędę, plotę
i się modlę przed i potem-
la la la-
przed i potem.

Gdy uplotę z rutki wianek,
wyjdę sobie w nim na ganek-
czy nie jedzie jaki rycerz
nastawiony na dziewicę?-
la la la-
na dziewicę.

Oj, nie musi to być książę-
niech on z trudem końce wiąże,
byle cnotę mą docenił-
się zakochał i ożenił-
la la la-
i ożenił.

Ale nawet w ślubnym puchu
nie zapomnę przy mym zuchu-
gdy od niego żądzą buchnie-
o siostrzyczce i matuchnie-
la la la-
i matuchnie.

Więc wynagródź Ty mnie, Boziu,
za ten mój moralny poziom
i - nim szanse wiek przekreśli-
rycerzyka Ty mi ześlij-
la la la-
Ty mi ześlij!
(Jeremi Przybora, 1986 do "Balladyny`68")

Brak komentarzy: