niedziela, 20 kwietnia 2008

Jak Wróbelek Elemelek leśną dróżką szedł w niedzielę





Leśna dróżka już od rana jest ogromnie uczęszczana
Gdzie popatrzeć z każdej strony ruch panuje ożywiony
Biegną sarny i wiewiórki, zając chyżo zbiega z górki
Przelatują ptaków stada
Lisek się ostrożnie skrada
Nawet jeż i dwa ślimaki powolutku suną w krzaki
Ten na tego z nagła wpada, poszturchuje ów sąsiada
Źle się dzieje ani słowa
Trzeba ruch uregulować!
Więc milicjant już na drodze na czerwonej stoi nodze
Długie skrzydła czarno białe to wskazówki doskonałe
Gdy rozłoży je w tę stronę przejście dróżką dozwolone
Gdy zaś w tamtą to przechodzień w poprzek ścieżki może chodzić
A wróbelek Elemelek do swej cioci szedł w niedzielę
Skacząc sobie fiku miku leśną dróżką po chodniku
Zamyślony, zagapiony, w górę patrzy gdzieś na wrony
Idzie prędko, nie uważa, nie wie na co się naraża
Bo gdy był w połowie drogi rzekł milicjant bocian srogi
- Czyżby przestał już wróbelek leśnym być obywatelem ?
Czy przepisy i wskazówki wyleciały mu już z główki?
Muszę zrobić ci wymówkę był byś oto zdeptał mrówkę,
Bo przez dróżkę tę brzozową szedłeś dziś nie prawidłowo
Trzeba spisać tu protokół.
Elemelek spojrzał wokół czarnym okiem jak ze szkiełka
i załamał swe skrzydełka.
Już się złego cofnąć nie da, ot i kłopot- bieda! Bieda!
A tym czasem bocian stary wsunął na dziób okulary,
Spojrzał bystro i na listku zapisuje sobie wszystko.
- Imię pana?
- Elemelek
- Jaki zawód?
- No, wróbelek
- Imię ojca?
- Świszczypałek
- Imię dziadka?
- Zapomniałem
- Gdzie pan mieszka?
- Tam na lewo, trzecia dróżka, czwarte drzewo
- A gdzie pan jest urodzony?
- W porzuconym gnieździe wrony
Niech wróbelek więc pamięta, że w poprzedni dzień czy w święta
muszą wszyscy nawet ptaki na drogowe zważać znaki.
Każdy napis, sygnał każdy jest potrzebny, a więc ważny.
I nie można jak ta gapa po ulicy sobie człapać.
Ten bukowy listek czarny to dla pana mandat karny.
Leśna kara dziś wyniesie
- Oj czy dużo?
- Groszy dziesięć!
Elemelek pod skrzydłami miał torebkę z grosikami więc zapłacił,
schylił główkę i przeprosił grzecznie mrówkę, mówiąc przy tym do bociana
- Będę odtąd proszę pana prawidłowo szedł przez drogę, zapamiętam tę przestrogę.
Zdaje mi się, że po lesie ta przygoda się rozniesie.
Elemelek aż się spocił i spocony szedł do cioci.
(Hanna Łochocka)

Brak komentarzy: