piątek, 30 maja 2008

Rodzinne miasteczko








Jeśli jesteś warszawiakiem,
To uwielbiasz wprost stolicę.
Lecz ktoś inny woli Kraków,
A ktoś znowu swe Gliwice.
Gdańsk jest czyimś ukochaniem,
W Łódź znów inna miłość wrosła.
Ktoś przepada za Poznaniem,
Ów uznaje tylko Wrocław.

A ja kocham najwięcej
Moje małe miasteczko.
Chcę je śpiewać w lirycznej piosence.
Jego szumią mi drzewa,
I w Warszawie, w Krakowie
Jego nastrój mi śpiewa
W każdym tonie, w każdym słowie.
A gdy żal mnie ogarnie
I łza zaćmi mój wzrok,
To właśnie jego latarnie
Rozpędzają ten mrok.
W nim wzruszenia młodzieńcze
I marzenia dziecinne.
Bardzo kocham najwięcej
Me miasteczko rodzinne.

Bardzo lubię też Warszawę,
Bo jak nie lubić tego miasta
Co z dnia na dzień w trudzie, sławie
Pięknem w oczach naszych wzrasta?
Lubię też Krakowa urok,
Jego dziwne zamyślenie.
I Śląsk skryty dymu chmurą,
I zachodnie nasze ziemie.

Ale kocham najwięcej
Moje małe miasteczko.
Chcę je śpiewać w lirycznej piosence.
Jego szumią mi drzewa,
I w Warszawie, w Krakowie
Jego nastrój mi śpiewa
W każdym tonie, w każdym słowie.
A kiedy żal mnie ogarnie
I łza zaćmi mój wzrok,
To właśnie jego latarnie
Rozpędzają ten mrok.
W nim wzruszenia młodzieńcze
I marzenia dziecinne.
Bardzo kocham najwięcej
Me miasteczko rodzinne.
(Maria Koterbska)

Brak komentarzy: