poniedziałek, 9 czerwca 2008

Wieczór bez okazji

Jedni oglądali dzisiaj (od trzech minut wczoraj) jak Niemcy dają nam manto w dupę,
a drudzy(gie) w tym czasie były w Teatrze Powszechnym na "Językami mówić będą".
Po teatrze drugie wylądowały w Oparach Absurdu...



















Nie trzeba wiele zbyt by się wieczór zaczął
Wystarczy kilka płyt i dwóch trzech przyjaciół
Jeden telefon całkiem przypadkowy
I z głowy z głowy z głowy masz nudnawy dzień

Nie trzeba wiele by wieczór się rozwinął
Póki się uśmiech tli i w kieliszku wino
I w takiej chwili bez okazji wieczór
I któżby przeczuł, że ten wieczór błyśnie tak

Więc nie rób planów za dokładnych zbyt
Dnia partyturze zostaw skoro świt
Niezapisany jeden takt lub dwa
Niech los tych kilka faktów po swojemu gra.

Nie trzeba wiele zbyt by się wieczór zaciął
Ktoś komuś wcisnął kit Ktoś się na czymś naciął
Odżyły w koncie przedwczorajsze waśnie
I nagle gaśnie wieczór, który błyszczał taki

Są takie chwile nie ma na nie rady
Lecz przecież czuwa wciąż jaśnie pan przypadek
I z jego woli bez okazji wieczór
bez planu wieczór kiedyś znowu błyśnie nam

Więc nie rób planów za dokładnych zbyt
Dnia partyturze zostaw skoro świt
Nie zapisany jeden takt lub dwa
Niech los tych kilka faktów po swojemu gra
(Grażyna Łobaszewska)

Brak komentarzy: