wtorek, 8 lipca 2008

Do widzenia, Teddyy



Żonę osła ani żadnej rzeczy choćby chciał,
Nie zostawił Teddy na tym świecie bowiem zmarł.
Mówił on gdy umierał, będę ja wam grał nieraz,
Bo i was też przecież nie ominie tamten świat.
Żonę osła ani żadnej rzeczy która jest,
Nie zostawił Teddy na tym świecie grając jazz.
Skąd brać czas i pieniądze, kiedy gra się na trąbce,
Przecież to jest diabelski instrument każdy wie.
Niejeden z was zapłakać wolałby, a ja też,
Ale wiem że jemu to nie potrzeba.
Oprócz jazzu nie ma dlań radości tam i tu.
Teddy był muzykiem z krwi i kości szkoda słów.
Bluesa, Luis i święci maszerują na cmentarz,
Aby mu grać wszystko to, co lubił grywać tu.

Brak komentarzy: