środa, 22 października 2008

Moje miasto szemrane Warszawa





Dzisiaj Warszawa jakąś inną ma urodę

Oczy zbyt skośne i na ruska patrzy modę,

Po jej atrakcje tacy różni pchają się.

Choć nie ma gdzie. Ty... Zrywaj się.

Ale na dobre swoim miastem się zmartwiłem,

Gdy na Starówce pod pierogi wódkę piłem.

Jakiś mnie obcy stąd ni z owąd trącił typ.

Kieliszek zbił i z oczu znikł.



Moje miasto szemrane Warszawa,

Ten haracz ściąga, tamten ograbia,

Tu kwiat bandytów zjechał z obcych stron.

Już chłopcy z miasta repetują broń,

Tu "Mongoł" z "Wańką" interesy ma.

A "żółtek" kota z rożna do budyniu pcha.

I rynek wciąż dyktuję swoją cenę,

Kulka w kolano, palec w oko, podpalenie,

Ja się nie piszę na ten cały obcy chłam,

Bo honor swój warszawski mam.



Kiedy z harmonią za ocean się wybrałem,

O czarnej Mańce i apaszach znowu śpiewałem,

Bo chcę malować w pieśniach ten bajkowy świat,

By śladu lat nie rozwiał wiatr...

Złodziejski honor dziś w Warszawie nie istnieje,

Bo teraz jacyś obcy kradną w niej złodzieje,

Więc Was nie pytam, czy takiego w mordę lać,

Tę wredną brać, tę obcą nać!

(muz. Stasiek Wielanek, słowa. Henryk Rejmer)

Brak komentarzy: