piątek, 10 października 2008

Nerwy i Wiktoriańscy lekarze











W dysku (?) zamieszkujących znów,
w konkubentki oczach spadł.
Nad manatem dno najgłebsze.
Olśnienia dość nagłego błysk.
Umysł jej spowolniały,
wprawił w ruch niszczycielski.

Od kuchni gdzie dochodził żur,
szczedzedząc słów betowi z kanapy,
poszła w świat konkubentka.
Spieszno, spieszno,
dumnie wypietą, lekkim,
lekkim krokiem po szczęście.
Szczeście, lecz nie w duecie.

Strumień iskier w niego szedł, gdy w zdumieniu spalał się.
Strumień iskier w niego szedł, gdy w zdumieniu spalał się.
Strumień iskier w niego szedł, gdy w zdumieniu spalał się.
Strumień iskier w niego szedł, gdy w zdumieniu spalał się.
(Kasia Nosowska)

Brak komentarzy: