czwartek, 27 listopada 2008

Hiszpański temperament


jeden z moich ulubionych utworów

na "Madame Castro"



-->
Znów stanął na schodach katedry bram
Tam gdzie kończy się Rua Poza de Bar
Przebył Europę
A droga to długa
By ujrzeć oblicze świętego Jakuba
Dziękując za łaski
Wszelkie radości
Nieśmiało poprosił o szczęście w miłości
Zabawił w mieście nie miał innych planów
Tak oto sacrum zderza się z profanum
Rozmyślał nocami i kontemplował
By czystość zachować
Skromny z wyboru o mizernym portfelu
Zamieszkał w podłym, tanim hotelu
Noc była gorąca
Dzikie myśli w głowie
Chce porzucić ascezę
W końcu ulżyć sobie
Ostudzić duszę gorejącemu ciału
By ugasić pragnienie wstępuje do baru
Tam ujrzał postać światłem oblaną
Pomyślał
Modlitwy mej wysłuchano
Więc zamiast szklanki zimnej wody
Zapragnął dziewczyny niezwykłej urody
Poznał ją w tańcu więc było mu dane
Poczuć jej hiszpański temperament
Zapragnął na stałe zamieszkać w tym mieście
By widzieć ją znacznie częściej
Pożądanie i żądze
Przysłoniły mu oczy
Bywał u niej bez wyjątku każdej nocy
Kompletnie bez końca w niej się zatracił
Nie wiedział, że za miłość trzeba płacić
Poznał ją w tańcu więc było mu dane
Poczuć jej hiszpański temperament
Zapragnął na stałe zamieszkać w tym mieście
Widywać ją znacznie częściej

Pudelsi - Hiszpański temperament
AGNIESZKA:
-->Porozmawiajmy w takim razie o piosenkach z tej płyty: „Hiszpański temperament"
SZYMON:
-->Słowa piosenki powstały w zeszłym roku w czasie mojego pobytu w Hiszpanii w świętym mieście Santiago De Compostela. Santiago słynie na całym świecie z katedry i grobu Św. Jakuba oraz z niezliczonej ilości pielgrzymów odwiedzających corocznie to miasto. Jest jeszcze w Santiago coś o czym pewnie nie mówi się otwarcie, ale można to zauważyć baczniej przyglądając się ulicy. Jeżeli za pomocą wielkiego kadzidła nie wprowadzono cię w religijny trans, to za dnia i wieczorową porą zauważysz mikro knajpki z logo sprite lub coca-cola, w których za zasłonką, na barowym stołku siedzą panie oblane czerwonym światłem odziane w czarne sukienki. To nic innego jak zwykły burdel gdzie za kasę można zrobić sobie odpust cielesny, a to wszystko w odległości kilkuset metrów od katedry i uniwersytetu. Po prostu luzik.
Głównym bohaterem „Hiszpańskiego temperamentu” jest młody pielgrzym, któremu wyprano mózg i wmówiono, że przez czystość i wstrzemięźliwość osiągnie zbawienie i łaskę. Niestety brak bratniej duszy i kontaktów cielesnych czyni go człowiekiem nieszczęśliwym. Mimo rad ojca Tadeusza młodzieniec prosi św. Jakuba o szczęście w miłości, która przywróci mu sens życia lecz finalnie gubi go jego religijna naiwność i wiara w zabobony czego konsekwencją jest bezpowrotna utrata wiary nie mówiąc już o dziewczynie.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Rúa da Poza de Bar


i. ;)

Agnieszka Baranowska pisze...

Właśnie mi tego brakowało.
Dzięki I. :-)
A.