środa, 30 kwietnia 2008

Słodycze









Udzielił mi kiedyś mój dziadek
Porady cenniejszej niż spadek
Bym kochał kobietę z rozsądkiem
Żołądkiem
Ty jesteś jak paczka cukierków
W tym swoim przyciasnym sweterku
Ty jedna dajesz mi szczerze
W talerze

Gdy widzę słodycze to kwiczę
A oczy mi świecą jak znicze
Lecz dobrze o tym wiesz
Że połknąłbym jak zwierz
Co tylko co tylko tylko chcesz

Ty wiesz że trzeba się najeść
By w sercu uczucie odnaleźć
Ty zawsze odpowiesz tak czule
Na bóle
Masz sposób na wszystkie bolączki
Bo cuda potrafią twe rączki
Najsłodsza ich tajemnica
Kwaśnica

By miłość była dojrzała
Potrzebne jest serce i strzała
I czułość dla kilku nawyków
W przełyku
Dlatego kocham w dziewczynie
Kwaśnicę na wieprzowinie
Lecz liczy się również smykałka
Do wałka

Gdy widzem słodyce to kwicem
A łocy mi świecom jak znice
Lec dobrze ło tym wies
Ze połknołbyk jak zwierz
Co tylko co tylko tylko kces
(Golec uOrkiestra)

golec orkiestra - slodycze

wtorek, 29 kwietnia 2008

Miłość

Moyra na spacerze



Może to i lepiej że żyje teraz
A nie dwadzieścia lat wcześniej
Życie jest a ty w nim
Nie żałuję niczego lecz nie godzę się z tym
Że jeszcze nie wszystko mówi się otwarcie
Nie ma przecież tak wielu słów.
Co powiesz jeśli niedosłyszysz
Co napiszesz jeśli niedowidzisz

Chciałbym być zwierzęciem
Kotem albo psem
Mniej widzieć a czuć więcej
Dotknąć tajemnicy sercem
Oddechem rozmawiać z kobietą
Zabić wroga spojrzeniem
Być dźwiękiem
Być planetą

Odpływam by wrócić w czasy dawniejsze
Gdy wilki były starszymi braćmi
I później gdy pierwszą wypuszczasz strzałę
I później gdy zakuwasz się w zbroję cały i walczysz
Choćby z wiatrakiem
Śmierci butnie urągasz a ta
Przegrywa tylko z miłością
Romeo i Julia
Tristan i Izolda

Śmierć zabiera ciała
A miłość ponad nami
Każda chmurka biała
To jej oddech to ona cała
Powietrze jest ciężkie od uczuć
Nasiąkamy wchłaniamy
Jak wulkany wybuchamy
Miłość
Miłość
Ponad nami
Małe kółeczka nad naszymi głowami

(Maciej Maleńczuk)

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

28 kwietnia- drugie urodziny Felicjana Stefana

prezent od Taty dla Felicjana


Rys. Tadeusz Baranowski

Do kota

28.04.2008- drugie urodziny mojego Felicjana





perspektywy placu Pigalle
w twoim futrze się nie doszukam
siedzisz pod piecem — mruczysz
zwinięty w dostojny księżyc
paznokciami przywarłeś do gwiazd
szarpiesz złote futra uśmiechniętych
nocą - którą przeklęli ślepi
meteorem spod kredensu błyskasz
z jednej strony — ogon z drugiej — pisk
mysz ci zwisa jeszcze ciepła z pyska
(Halina Poświatowska)

niedziela, 27 kwietnia 2008

Zygmunt III Waza







Chociaż władcą był do kitu
Wychowanej jezuitów,
A w dzieciństwie więzień stryja,
Jednak los mu dziwnie sprzyjał.

To za jego czasów bowiem
Żyli wielcy tak wodzowie,
Jak Chodkiewicz i Zamoyski,
Jak Żółkiewski, Koniecpolski.

Lecz zacznijmy od tej sceny
Gdy shandlować za guldeny
Chciał Habsburgom tron Korony,
Szczęściem został ujawniony.

Kiedy stracił ojca Wazę
To do szwecji pognał gazem,
Wdział ojcowską tam koronę
I w powrotną ruszył stronę.

Że na tronie ich nie siedzi
Rzekli Szwedzi w odpowiedzi.
Miast się zgodzić z tym, to on nie
I północną chaps Estonię

Skonfiskował dla Rzeczplitej
Wywołując wojnę przy tem,
Która trwała ze Szwedami
Lat trzysieści, choć z przerwami.

Los pddanych mało troski
Wzbudzał w nim, więc Zebrzydowski
Wzniecił rokosz (zbrojną zmowę),
Ale przegrał pod Guzowem.

Zaś Piekarski (zgodnie z planem)
Trzepnął Wazę w łeb czekanem
Raniąc, bo zawiodła reka.
Sejm zgotował mu śmierć w mękach.

Znów Kozakom dolę pieską
Zafundował Unią Brzeską,
Urządzali więc powstania,
Które tłumił bez wahania.

Kiedy wpadła w nasze ręce
Moskwa, to ni mniej ni więcej
Tylko berłem jęli darzyć
Syna Wazy wnet bojarzy.

Ale Zygmunt puścił parę,
Że sam woli zostać carem,
Więc w bojarach zapał osłabł
I w ten sposób nikt nie został.

Jako złotnik, malarz, muzyk
W rozwoj sztuk tych wkład miał duży,
Bo nie szczędził grosza na nie,
Tak jak na Królewski Zamek,

Który znacznie przebudował.
Do Warszawy zaś z Krakowa,
Gdyż Warszawy był kibicem,
Przeniósł Waza nam stolicę.

Chociaż odszedł nie przeminął,
Bo Tencalla Constantino
Dla mamony i potomnych
W piękny go przetworzył pomnik.

Teraz skupcie się psubraty,
Bo ważniejsze padną daty:
Jeden, piątka, osiem, osiem -
Maksymilian wziął po nosie

Przegrywając pod Byczyną -
Jan Zamoyski był przyczyną.
Raz, sześć, zero, pięć - Chodkiewicz
Pod Kircholmem Szwedów trzebi.

Raz, sześć, dziesięć - Kłuszyn, kluski
Stach Żółkiewski robi z Ruskich.
Jeden, sześć, dwa, zero - Turek
Pod Cecorą dał nam w skórę.

Jeden, dześć, dwa, jeden - Turek
Pod Chocimiem dostał w skórę,
Miały udział w tym wyniku
Też chorągwie lisowczyków.

Jeden, sześć, dwa, dziewięć - Trzciana,
Gustaw Adolf na kolanach,
Koniecpolski tak po karku
Dał mu. Rozejm też w Altmarku.

Zygmunt III, czyli Waza!
Nie za dużo nam pokazał!

To już pieśni tejże finał,
Pocałujcie w ćwiek pingwina
(t-raperzy znad wisly)

t-raperzy znad wisly - poczet krolow polskich - 14. zygmunt iii waza

Historia podwodna










Historia Podwodna naucza wytrwałych
jak tu żyć
Żeby zgnić
Jak zawszę wykwinta omawia dlaczego
Cały sens
Znowu wklęsł
Leć już leć
Gdzie chcesz to leć

A kiedy wrócisz to odpowiedz mi
Że dalej warto mówić nie
I jeszcze o tym ,że to wszystko jest
Nie takie śmieszne jak się chce

Pogarda i miłość znów tańczą ze sobą
W tłumie słów
Dzień po dniu
A wolność gdy zechce podchodzi nam
czasem pode drzwi
Skoro świt

Leć już leć
Gdzie chcesz to leć

A kiedy wrócisz to odpowiedz mi
Że dalej warto mówić nie
I jeszcze o tym ,że to wszystko jest
Nie takie śmieszne jak się chce


Jest jak w niebie


Jest jak w niebie
Pieniądze tracą sens
Gdzieś gra obsesja
O łódź podwodną w szkle
Groźna profesja
I więcej nie ma nic

Chyba, że znów ruszy front
Obawiam się, że powstaje plan zatykania trąby
Dokładny plan w którym nie masz już
szpar dziur

Jest jak w niebie..
(Lech Janerka)


Lech Janerka - Historia podwodna

sobota, 26 kwietnia 2008

Dni wiosenne



Ach, motylki już fruwają,
dni wiosenne przybywają,
rybki w stawie się pluskają
plim i plum i plim i plum
Turkaweczka w lesie grucha,
brzęczy pszczółka,
bzyka mucha.
Kumka żaba i ropucha
kum, kum, kum, kum
Wystrzeliły kwiatów pąki.
Ćwirlą pliszki i skowronki.
Wiosna dzwoni w leśne dzwonki
din, din, din, din.
Świat się śmieje
razem z Misiem,
pachną kwiatki, łąk strojnisie,
i chrabąszcze zleciały się
z prawie wszystkich świata stron.
Z traw wyjrzały już pierwiosnki,
w gaju śpiewa
wdzięczne piosnki
muzykalny i beztroski,
muzykalny słowik - zuch
Aż z radości krowa grucha,
ryczy pszczoła, kumka mucha,
a Puchatek w słońcu pucha,
puch, puch, puch!
(
słowa A. A. Milne / Irena Tuwim)

piątek, 25 kwietnia 2008

Oprócz



Kiedy jestem sam
Przyjaciele są daleko ode mnie
Gdy mam wreszcie czas dla siebie
Kiedy sobie wspominam
Dawne, dobre czasy
Czuję się jakoś dziwnie
Dzisiaj noc jest czarniejsza

Oprócz błękitnego nieba
Nic mi więcej nie potrzeba

Gdzie są wszystkie dziewczęta
Które kiedyś tak bardzo
Tak bardzo kochałem
Kto z przyjaciół pamięta
Ile razy dla nich przegrałem
W gardle zaschło mi
I butelka zupełnie
Zupełnie już pusta
Nikt do drzwi już dzisiaj nie zastuka

Oprócz błękitnego nieba
Nic mi dzisiaj nie potrzeba
Oprócz drogi szerokiej
Oprócz góry wysokiej
Oprócz kawałka chleba
Oprócz błękitu nieba
Oprócz słońca złotego
Oprócz wiatru mocnego
Oprócz góry wysokiej
Oprócz drogi szerokiej
Oprócz błękitnego nieba...
(Marek Jackowski)

czwartek, 24 kwietnia 2008

Serduszko puka w rytmie cza cza



Jak to nigdy, jak to nigdy nie wiadomo
Czego trzeba by niemądry przemóc wstyd
Czasem słowik albo księżyc komuś pomógł
Albo pomógł ten gorący rytm

Serduszko puka w rytmie cza cza
Miłości szuka w rytmie cza cza
Wiruje wszystko w rytmie cza cza
Gdy jesteś blisko i gdy patrzę w oczy twe
Migoce płomień w rytmie cza cza
Pulsują skronie w rytmie cza cza
Pocałuj miły w rytmie cza cza
Już nie mam siły przed kochaniem bronić się

Księżyc nie pomógł wcale
Słowik tak samo nie
Nagle tu na tej sali
Ta jedna cza cza cza cza cza cza cza cza odmieniła mnie

Serduszko puka w rytmie cza cza
Miłości szuka w rytmie cza cza
Pocałuj miły w rytmie cza cza
Już nie mam siły przed kochaniem bronić się

Maria Koterbska - Serduszko puka w rytmie cza-cza

środa, 23 kwietnia 2008

Szkolne wspomnienie

23.04- urodziny step sister



Gdzie, gdzie pozostał ten czas,
Gdy szkoła łączyła nas?
Czy teraz któryś z was
Przyjaciół takich ma
Jak my, jak my za tamtych lat?

Gdzie, gdzie pozostał ten czas?
Gdzie, gdzie wakacje i las?
Wspomnienia z sobą weź -
I dobre, i te złe -
Bo już, bo na życie już czas.

Gdzie, gdzie pozostał ten czas?
Czy życie rozdzieli nas?
Od teraz każdy z nas
Już własne drogi ma,
Bo już mamy dwadzieścia lat.
Bo już mamy dwadzieścia lat.
Mamy dwadzieścia lat
(Czerwone Gitary)

wtorek, 22 kwietnia 2008

Cisza oddechu trawy



Jatte to odludna wyspa na której las kołysze
nieznaną na kontynentach nad naturalną ciszę
na codzien tylko słowiki i mrówek długie szeregi
wyspe tę niepokoju wypełniona po brzegi

ciszą oddechu trawy , ciszą odległych żagli
ciszą której nie słychać , wszędzie tam gdzie czas nagli
dlatego tak uroczyście Grande Jatte się zaludnia
ludżmi wystrojonymi na niedziel popołudnia

rodziny , dzieci , zwierzeta domowe i oswojone
z hukiem , warkotem i stukiem płyną na ciszy stronę
płyną w dni wolne od pracy na łodziach wynajętych
na wyspę odludnych myśli bo jej teren jest święty

ciszą oddechu trawy , ciszą odległych żagli .........

i nikt tutaj nie dojedzie , autem ani rowerem
las gęsty broni tej wyspy przed żółtym helikopterem
mozna na niej lądować tylko na spadochronie
opadnie bezszelestnie w to miejsce które wionie
(Marek Grechuta)

Marek Grechuta - Cisza oddechu trawy

poniedziałek, 21 kwietnia 2008

U cioci na imieninach

impreza u Babci...







U sąsiadów na czwartaku rojno, gwarno,
Jak na sylwestra ruch.
Radio i patefon gra na zmianę
Tango nasze ,tango ukochane.

No i wszystkie kuchty do nich się garną,
Wytężają słuch
Śpiewa gość, gdy sobie popije,
Melodię za dwóch

U cioci na imieninach
Są goście i jest rodzina,
Więc program się rozpoczyna
Do śmiechu i do łez.

Wuj Michał jest za magika
Szwagierka koziołki fika
Brat szefa odstawia byka,
A zięć torreadorem jest.

Gość jeden na grzebieniu gra operę,
Drugi niby z radia jest spikerem,
Mańka-ma dziewczyna-gwiazdę robi z kina,
Felek wróży z rąk i nóg.

U cioci na imieninach
Jest flaszka, dwie butle wina,
Śledź, pączki i wieprzowina,
Są goście i morowo jest.

szwagierkolaska - u cioci na imieninach

niedziela, 20 kwietnia 2008

Jak Wróbelek Elemelek leśną dróżką szedł w niedzielę





Leśna dróżka już od rana jest ogromnie uczęszczana
Gdzie popatrzeć z każdej strony ruch panuje ożywiony
Biegną sarny i wiewiórki, zając chyżo zbiega z górki
Przelatują ptaków stada
Lisek się ostrożnie skrada
Nawet jeż i dwa ślimaki powolutku suną w krzaki
Ten na tego z nagła wpada, poszturchuje ów sąsiada
Źle się dzieje ani słowa
Trzeba ruch uregulować!
Więc milicjant już na drodze na czerwonej stoi nodze
Długie skrzydła czarno białe to wskazówki doskonałe
Gdy rozłoży je w tę stronę przejście dróżką dozwolone
Gdy zaś w tamtą to przechodzień w poprzek ścieżki może chodzić
A wróbelek Elemelek do swej cioci szedł w niedzielę
Skacząc sobie fiku miku leśną dróżką po chodniku
Zamyślony, zagapiony, w górę patrzy gdzieś na wrony
Idzie prędko, nie uważa, nie wie na co się naraża
Bo gdy był w połowie drogi rzekł milicjant bocian srogi
- Czyżby przestał już wróbelek leśnym być obywatelem ?
Czy przepisy i wskazówki wyleciały mu już z główki?
Muszę zrobić ci wymówkę był byś oto zdeptał mrówkę,
Bo przez dróżkę tę brzozową szedłeś dziś nie prawidłowo
Trzeba spisać tu protokół.
Elemelek spojrzał wokół czarnym okiem jak ze szkiełka
i załamał swe skrzydełka.
Już się złego cofnąć nie da, ot i kłopot- bieda! Bieda!
A tym czasem bocian stary wsunął na dziób okulary,
Spojrzał bystro i na listku zapisuje sobie wszystko.
- Imię pana?
- Elemelek
- Jaki zawód?
- No, wróbelek
- Imię ojca?
- Świszczypałek
- Imię dziadka?
- Zapomniałem
- Gdzie pan mieszka?
- Tam na lewo, trzecia dróżka, czwarte drzewo
- A gdzie pan jest urodzony?
- W porzuconym gnieździe wrony
Niech wróbelek więc pamięta, że w poprzedni dzień czy w święta
muszą wszyscy nawet ptaki na drogowe zważać znaki.
Każdy napis, sygnał każdy jest potrzebny, a więc ważny.
I nie można jak ta gapa po ulicy sobie człapać.
Ten bukowy listek czarny to dla pana mandat karny.
Leśna kara dziś wyniesie
- Oj czy dużo?
- Groszy dziesięć!
Elemelek pod skrzydłami miał torebkę z grosikami więc zapłacił,
schylił główkę i przeprosił grzecznie mrówkę, mówiąc przy tym do bociana
- Będę odtąd proszę pana prawidłowo szedł przez drogę, zapamiętam tę przestrogę.
Zdaje mi się, że po lesie ta przygoda się rozniesie.
Elemelek aż się spocił i spocony szedł do cioci.
(Hanna Łochocka)

sobota, 19 kwietnia 2008

Moja moc



Moc
W tobie jest
ja o tym wiem
Co noc
Zamykasz ją
By
Już nie mogła wyjść na świat
Co krok
Ośmieszasz ją

Marny los gdy nie wrzucisz w noc
Swych sił i zbyt nudnych dni
Lecz tylko żal ból i łzy
Musisz śmiać się czasowi w nos
By czas myślał że jest ktoś
Kto może cofnąć go

Kłam
Wyrzuć gwoździe z sztywnych ram
By ich
Nie złożył nikt
Graj
Wielkie role mądrych dam
Gdy czas
Suknie w bajki wsadź
Gryź
Każdą o miłości myśl
Jak sny
Szarpią ludzi złych
Krzycz
Z ostrych zdań ukręcaj bicz
By bić
Do pierwszej krwi

Marny los...

Ja byłam głupia jestem zła
Ze słabości drwię
Bo zamiast niej
Warto kpić kopać kląć i wyć
A proch
Obracać w pył

Marny los gdy nie wrzucisz w moc
Swych sił i zbyt nudnych dni
Lecz tylko żal ból i łzy
Musisz śmiać się czasowi w nos
By czas myślał że jest ktoś
Kto może cofnąć go
Musisz śmiać się do bólu z tych
Co myślą że bólu im
Nie może sprawić nikt
(Renata Przemyk)


Renata Przemyk - Moja moc

piątek, 18 kwietnia 2008

Idzie na burze idzie na deszcz



Długa broda nóż na Ce
Długa broda nóż na Ce
Jak ci to mam powiedzieć dziś
Jak ci to mam powiedzieć
Kiedy w ciemnej sieni sam tu siedzę...

Te kłamstw oceany
Te niedobre przeczucia
Latające dywany
Nagłe serc ukłucia
I nie przegonię ręką z czoła
Czarnej chmury
Kiedy w ciemnej sieni sam tu siedzę

Idzie na burzę idzie na deszcz
Idzie na burze idzie na deszcz

Długa broda nóż na Ce
Długa broda nóż na Ce
Jak ci to mam powiedzieć dziś
Jak ci to mam powiedzieć
Kiedy w ciemnej sieni sam tu siedzę...

Na święte przykazania
Narzuciłem wieniec
A o czym szumią drzewa
Lepiej jest nie wiedzieć...
Nie przegonie ręką z czoła
Czarnej chmury
I nie przegonię ręką z czoła
Czarnej chmury
Kiedy w ciemnej sieni sam tu siedzę

Idzie na burzę idzie na deszcz
Idzie na burzę idzie na deszcz
(Strachy Na Lachy)

Strachy na Lachy- idzie na burze idzie na deszcz

czwartek, 17 kwietnia 2008

Demony

16.04.08- Maleńczuk i Pocket Band:







Nie trzeba być zamkiem
By być nawiedzonym
Nie trzeba być domem
By gościć demony

Lepszy przez rynek galop
Pod gradem kamieni
Niż tak bezbronny stanąć
Na niczyjej ziemi

Ja w moim ja ukryte
To potworność większa
Niż ukryty w mieszkaniu
Zwyczajny morderca

Ciało bierze rewolwer
On rygluje drzwi
Nie widzi widma nad głową
Nic

(muz. M. Maleńczuk, sł. E. Dickinson)

środa, 16 kwietnia 2008

W tym mieście trudno jest żyć



W tym mieście trudno jest żyć
W tym mieście wódkę trzeba pić
Trudno jest nie pić
Trudno bo trudno jest żyć

W tym mieście trudno rano wstać
Chyba że już zacząłeś grzać
Trudno tu żyć
Można tylko grzać albo pić

W tym mieście trudno jest żyć...
(Maciej Maleńczuk)


wtorek, 15 kwietnia 2008

Męska muzyka

Wczoraj wieczorem...








































To męska muzyka i męski rym.
Trochę utyka- nieco wina w nim.
Nieraz lekko się słania,
Bredzi i klnie
Bez udawadniania, że jest innym, niż jest.
Sam to wiesz...

Raczej rzadko zawodzi,
W sensie wzdycha i łka.
Patos jej szkodzi,
Osłabia łza.
Raczej rzadko zawodzi,
W sensie można ufać jej.
Nie powinna przesłodzić
I pociechy mało w niej.
Sam to wiesz...

Już od rana przez cały dzień
Z łokcia, z kolana w łeb wpycha się
I każdej nocy aż po świt,
Włazi oknami, wciska przez drzwi.

A czasem miękcej, bo nie ma co kryć,
Że bez serducha nie ma po co żyć.
Liryka, bo muzyka ni więcej ni mniej
Jest rodzaju żeńskiego i kobiety mnóstwo w niej.
Sam to wiesz...
(sł. i muz. W. Waglewski)

Waglewski Fisz Emade - Meska Muzyka