sobota, 31 maja 2008

Pejzaż horyzontalny

Dzisiaj przechodziłam Chmielną...




















Rośnie nam pejzaż za pejzażem
ziemia co chwilę zmienia twarze
pejzaż zawiły jak poemat
a temat taki zwykły temat

Pejzaż horyzontalny
horyzont różny niebanalny
człowiek jak stwórca nieobliczalny

Rosną budowle na ugorach
jest tylko jutro nie ma wczoraj
wiatr targa wiechy coraz to nowe
i coraz większa trwa budowa
(Pod Budą)


Pod Budą & Turnau Grzegorz - Pejzaż horyzontalny

Pieśń o wiośnie



Kto sprawił, że ptaszek zaśpiewał?
To wiosna! To wiosna!
Że krzewy zakwitły i drzewa?
To wiosna! To wiosna!
Kto tyle uczynił zieleni?
To wiosna! To wiosna!
Na ławkach rozrzucił tych leni?
To wiosna!
Kto smutki roztapia i śniegi?
Kto sypie fiołki? I piegi?
Kto wiatrem tak psoci sukienkom
i każe się wstydzić panienkom?
Kto puścił gołąbka w zaloty?
To wiosna! To wiosna!
Kto tyle uczucia wlał w koty?
To wiosna! To wiosna!
Kto pieśń dał słowikom miłosną?
To wiosna! To wiosna!
I- ludzkie westchnienie zaroślom?
To wiosna! Wiosna!
Wiosna! Wiosna!
(słowa. Jeremi Przybora, 1953 rok)

piątek, 30 maja 2008

W moim ogrodzie



W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy
Powolną strugą płynął wytrwale,
W moim ogrodzie, gdzie jeszcze nigdy,
Tak dawno słów przyjaznych parę.

W moim ogrodzie, gdzie smutek gości,
Gdzie gorzkie dni i gorzkie noce,
W moim ogrodzie, gdzie samotności
Nikt nie rozjaśniał, gdzie nigdy dosyć.

W moim ogrodzie, gdzie długa zima,
Zmroziła wszelkie ciepłe uczucia,
W moim ogrodzie, gdzie strumień źródła
Zastygł w bezruchu, a czas umyka.

Aż pewnej nocy puściły lody,
Ogrodu serce mocniej zabiło,
Przyszłaś, nabrałaś źródlanej wody
I napoiłaś, a wszystko ożyło.

Byłaś tak śliczna, niczym poranek,
Niczym wiosenny kwiat jabłoni
I nie zapomnę nigdy tej chwili,
Gdy dłoń dotknęła twojej dłoni.

I nie zapomnę tych chwil radosnych,
Kiedy nie mogąc wydobyć słowa,
Z zapartym tchem patrzyłem Ci w oczy,
Tak trwała nasza bez słów rozmowa.

Ja twoje włosy dotykałem ukradkiem,
Gdy zamyślona z pochyloną głową,
Byłaś mi jak prześliczna nimfa,
Co się przegląda nad tafli wodą.

I choć tak blisko byłaś przy mnie,
Choć twoje oczy śmiały się do mnie,
Doprawdy niczego nie jestem pewien,
Co czułaś wtedy, czy wart jestem wspomnień.
(Daab)

Daab - W moim ogrodzie

Rodzinne miasteczko








Jeśli jesteś warszawiakiem,
To uwielbiasz wprost stolicę.
Lecz ktoś inny woli Kraków,
A ktoś znowu swe Gliwice.
Gdańsk jest czyimś ukochaniem,
W Łódź znów inna miłość wrosła.
Ktoś przepada za Poznaniem,
Ów uznaje tylko Wrocław.

A ja kocham najwięcej
Moje małe miasteczko.
Chcę je śpiewać w lirycznej piosence.
Jego szumią mi drzewa,
I w Warszawie, w Krakowie
Jego nastrój mi śpiewa
W każdym tonie, w każdym słowie.
A gdy żal mnie ogarnie
I łza zaćmi mój wzrok,
To właśnie jego latarnie
Rozpędzają ten mrok.
W nim wzruszenia młodzieńcze
I marzenia dziecinne.
Bardzo kocham najwięcej
Me miasteczko rodzinne.

Bardzo lubię też Warszawę,
Bo jak nie lubić tego miasta
Co z dnia na dzień w trudzie, sławie
Pięknem w oczach naszych wzrasta?
Lubię też Krakowa urok,
Jego dziwne zamyślenie.
I Śląsk skryty dymu chmurą,
I zachodnie nasze ziemie.

Ale kocham najwięcej
Moje małe miasteczko.
Chcę je śpiewać w lirycznej piosence.
Jego szumią mi drzewa,
I w Warszawie, w Krakowie
Jego nastrój mi śpiewa
W każdym tonie, w każdym słowie.
A kiedy żal mnie ogarnie
I łza zaćmi mój wzrok,
To właśnie jego latarnie
Rozpędzają ten mrok.
W nim wzruszenia młodzieńcze
I marzenia dziecinne.
Bardzo kocham najwięcej
Me miasteczko rodzinne.
(Maria Koterbska)

W ciszy poranka



W ciszy poranka jest nadzieja
otwierasz okno pełne słońca
jeszcze nie jestes wcale pewna
czy przebudziłaś się do końca

co cię zbudziło , ptak czy światło ?
szukasz na niebie odpowiedzi
słońce milcząco się uśmiecha
ptak daleko gdzieś uleciał

wyciągasz rękę swą przed siebie
znów dzień zaczynasz jeden z wielu
na próżno siegać chcesz po wszystko
trzeba poszukać dróg do celu

lecz zapamiętaj kiedy powstaniesz
swe pierwsze kroki w zaslepieniu
pod stopą znajdziesz popiół ziemi
jej ciężki oddech i westchnienie

lecz w jasnym oknie jest nadzieja
i z niej to płynie przekonanie
że nawet jedym swoim gestem
dosięgniesz to co ci pisane
(Marek Grechuta)


Marek Grechuta - w ciszy poranka (live)

czwartek, 29 maja 2008

Niewinność



Wciąż przed oczami mam jej drobną twarz
W kącikach ust uśmiechu ślad
I ten jej
Spojrzenia pełen wiary blask
Mówiła w życiu najważniejsza jest
Ideałów czysta moc
W swych snach
Z wiatrem ścigała się co noc

Dokąd odeszłaś
Moja piękna
Co z tobą stało się
W swe siły zbyt ufna
Zgubiłaś drogę
Nocą
Bezsenna
Zlękniona dniem

Czasem myślę
Że wciąz gdzieś jesteś tu
Na wyciągnięcie dłoni
Słyszę jak te oto słowa szepczesz mi
Nie pytaj czy znalazłam szczęście swe
To bez znaczenia już
Co dziś
Co dziś zostało z twoich słow

Dokąd odeszłaś
Moja piękna
Co z tobą stało się
W swe siły zbyt ufna
Zgubiłaś drogę
Nocą
Bezsenna
Zlękniona dniem
W środku lata
Bez pożegnania słow
I teraz pewnie gdzieś
Stoisz na rozstajach dróg
Jak kiedyś nic nie jest już

Wiem , że jeszcze nadejdzie taki dzień
W tłumie przechodniów całkiem przypadkiem ujrzę cię

Dokąd odeszłaś
Co nagle z tobą stało się
Piękna
Co nagle z tobą stało się
Piękna
Zgubiłaś drogę
Nocą
Bezsenna
Zlękniona dniem

Tak nagle zniknęłaś
W środku lata
Bez pożegnania słow
I teraz penie
Gdzieś stoisz na rozstajach dróg
Bez ciebie
Nic nie jest już
Tak jak kiedyś...
(Edyta Bartosiewicz)

Edyta Bartosiewicz - Niewinność

środa, 28 maja 2008

Moyra



















BOKSER
Długo pamięta swe młode lata:
chętnie szczenięce kawały płata!
Choć lubi walczyć, ma nos boksera-
z oczu mu szczera wierność wyziera

Jak rozmawiać trzeba z psem


MOJE SIERŚCIUCHOWE HOTDOGOWE LOVE
Wpadła Ewa i wyciagnęła nas do Skaryszewskiego.
Na zdjęciach Ewa z MOYRĄ:

















Wy nie wiecie, a ja wiem,
Jak rozmawiać trzeba z psem,
Bo poznałem język psi,
Gdy mieszkałem w pewnej wsi,
A więc wołam: - Do mnie, psie!
I już pies odzywa się.
Potem wołam: - Hop-sa-sa!
I już mam przy sobie psa.
A gdy powiem: -Cicho leż! -
Leżę ja i pies mój też.
Kiedy dłoń wyciągam doń,
Grzecznie liże moją dłoń
I zabawnie szczerzy kły,
Choć nie bywa nigdy zły.
Gdy psu kość dam - pies ją ssie,
Bo to są zwyczaje psie.
Gdy pisałem wierszyk ten,
Pies u nóg mych zapadł w sen,
Potem wstał, wyprężył grzbiet,
Żebym z nim na spacer szedł.
Szliśmy razem - ja i on,
Pies postraszył stado wron,
Potem biegł zwyczajem psim,
A ja biegłem razem z nim.
On ujadał, a ja nie.
Pies i tak rozumie mnie,
Pies rozumie, bo ja wiem,
Jak rozmawiać trzeba z psem.
(Jan Brzechwa)


07 - jak rozmawiać trzeba z psem

wtorek, 27 maja 2008

Protest dance























Któregoś ranka pękła struna
I wystroiła się na bal
Weszłam na krzesło żeby z góry
Zobaczyć co ma spotkać mnie
Znowu wisiały nisko chmury
Przeto musiałam wyżej wejść
Poważnym ludziom sen odbieram
Gdy teraz pląsam w ich papierach
Tańczę na stole kieckę zadzieram
Tłukę butelki depczę szkło
Smutni panowie ćwiczą pokera
A ja przed nimi kankana
Szefom po plecach biegną ciarki
Bo wyczuwają głębszy sens
W buncie potulnej sekretarki
Co przybrał formę protest dance
Mam tylko jedno wieczne pióro
Proszę by skrzydła dał mi los
Chcę ponad duszne wzlecieć biuro
Nad kartoteki ciężki stos
Pod jaką firmą bym nie była
I tak bym w końcu wystąpiła
Tańczę na stole...
Podarłam w strzępy ważny dekret
I rozmazałam podpis czyjś
Na udach czuję oczy wściekłe
Myślą jak przerwać występ mi
Niech licytują swoje siły
Niech przekładają talię słów
Byle mi miejsce zostawili
Na dziki taniec moich nóg
Zmieniają się przy stole gracze
A ja niezmiennie swoje skaczę
Tańczę na stole...
(śpiewa: Renata Przemyk)

Renata Przemyk - Protest Dance