piątek, 19 czerwca 2009

Oda do banana

GAJA i banan





Chciałbym rzec, co jest niełatwe
Że uwielbiam jeść banany
Gdy z bananem widzę dziatwę
To im kradnę - i ruszam w tany

Banan długi, banan złoty
Banan twardy i zdrowiutki
Banan od Babci Doroty
Banan duży, nie malutki

U mnie banan na śniadanie
I na obiad banan jest
Banan też na podwieczorek
Banan na kolację - fest!

Bez banana dzień stracony
Ja bez niego żyć nie mogę
Banan, nawet gdym nawalony
I gdy padam na podłogę

Banan dobry na schorzenia
Banan dobry na ból głowy
Banan leczy oparzenia
Banan leczniczy, banan stylowy

Banan do pieczenia ciasta
Banan do przetkania zlewu
Banan do smażenia - basta!
Bez banana dzień do chlewu

Bananem przeczyścisz rury
Bananem podłogę zmyjesz
Banan wejdzie do każdej dziury
Z bananem cudownie żyjesz

Banan twój płaci komorne
Banan zrobi ci zakupy
Niestraszne rachunki potworne
Banan - księgowy je złoży do kupy

Więc gdy ci przyjdzie do małej głowy
Wyrzucić banana między odpadki
Pojawi się w drzwiach twych gość całkiem nowy
Ja - i nakopię ci kopa w pośladki

Brak komentarzy: