sobota, 31 stycznia 2009

Lenie z Gujany

Dzisiaj sobota czyli gość dom, Bóg w dom












Siedzą lenie na tapczanie
Wtorek, środa, czwartek, piątek,
Wszędzie ale nie w Gujanie,
Bo Gujana to wyjątek.

Tam w dorzeczu Amazonki
Zamiast na tapczanie siedzieć,
Tam leniwiec całe dzionki,
Woli bujać się na drzewie.

Choć papugi z dżungli całej
Głośno krzyczą mu nad uchem
On na swojej palmie dalej
Śpi do góry brzuchem.

Choćby nie wiem jak go prosić:
"Zrób coś wreszcie! Zejdź na ziemię !"
On i tak ma wszystko w nosie
I nie w głowie mu schodzenie.

Zwykłe lenie tapczanowe
Już zazdrośnie myślą skrycie:
"W Ameryce Południowej
To dopiero leń ma życie !

My nie chcemy na tapczanie
Nic nie robić całe dzionki,
My wolimy też bujanie
Nad brzegami Amazonki !"

Wszystkie lenie krzyczą: "Jadę !"
"Też będziemy żyć w zieleni !"
I znów się na tapczan kładą.
Bo podróże - nie dla leni.
(Małe Wu Wu)

MAŁE WU WU Lenie Z Gujany

piątek, 30 stycznia 2009

Cisza





Sza, cicho sza czas na ciszę,
Już oddech jej coraz bliżej,
Tego naprawdę Ci brak,
Ona jedna prawdziwy ma smak,
Cisza jak ta.

Sza, cicho sza, zbliż się do niej,
Drga, ledwie drga, blady płomień,
Podejdź i zanurz się w nią,
Kryształową i czystą jej toń,
Zanurz do dna.

Bliżej i bliżej, i bliżej, i bliżej
Masz do niej,
Ciszej i ciszej, i ciszej, i ciszej
Co dnia

Kończ, po co ten ciągły hałas,
Sam zdwoić go wciąż się starasz,
Tak Cię uczyli od lat,
Tylko krzykiem zdobywa się świat,
A to nie tak, nie tak!

Sza, cicho sza, czas na ciszę,
Tę, którą w swym sercu słyszysz,
Kiedyś śpiewało, jak z nut,
Teraz gładkie i zimne jak, lód,
Smutny to cud, o smutny cud!

Podejdź i zanurz się w nią,
Kryształową i czystą jej toń,
Cisza jak ta, jak ta...
(Budka Suflera)

Budka Suflera - Cisza ...

czwartek, 29 stycznia 2009

Sam na sam



Sam na sam
Ze swoją samotnością
Gdy wszystko już
Zostało powiedziane
Sam na sam
Ze swoją namiętnością
Gdy sami w swych
Łóżkach zasypiamy

Tak bardzo starasz się, by
Nie rozpoznał cię nikt
Czym dla ciebie samotność
Jest teraz gdy
Stoję u twoich drzwi...

Ile jeszcze mam czekać
Bym mogła cię uszczęśliwić?

Sam na sam
Ze swoimi obsesjami
Że każdy jest
Twym wrogiem bez wyjątku
Sam na sam
Gdy wszystko znów
Chcesz zaczynać od początku

Tak bardzo starasz się, by
Nie mógł zranić cię nikt
Czym dla ciebie samotność
Jest teraz gdy
Stoję u twoich drzwi...

Ile jeszcze mam czekać
Bym mogła cię uszczęśliwić?
(Edyta Bartosiewicz)

Edyta Bartosiewicz-Sam na sam

środa, 28 stycznia 2009

Największy teatr świata



Siedzę na twardym krześle
W największym świata teatrze
Patrzę i oczom nie wierzę
Nie wierzę, ale patrzę

Przede mną mroczna scena
Nade mną wielka kurtyna
A przedstawienie zaraz się zacznie
Codziennie się zaczyna

Tragiczni komedianci
Od tylu lat ci sami
Niepowtarzalne stworzą kreacje
Zamieniając się znowu rolami

Ten, który dziś gra króla
Do wczoraj nosił halabardę
A jutro będzie tylko błaznem
Prawa tej sceny są twarde

Premiera za premierą
Pomysłów nie zabraknie
Publiczność zna ich wszystkie sztuczki
A jednak cudów łaknie

Po każdej plajcie antrakt
A po nim znów premiera
I jeszcze większa plajta
A teatr nie umiera

Siedzę na twardym krześle
w największym świata teatrze
Patrzę i oczom nie wierzę
Nie wierzę, ale patrzę

A obok mnie w milczącym tłumie
w cieniu tej wielkiej sceny
Artyści cisi i prawdziwi
Artyści niespełnieni

Nie zagram w tym teatrze
Nie przyjmę żadnej roli.
A serce, a co z sercem
A niech tam sobie boli

I każdy nowy sezon
Niech będzie jak pokuta
Stąd przecież wyjść nie można
Więc siedzę jak przykuta

Do tego właśnie miejsca
W największym świata teatrze.
Patrzę i oczom nie wierzę
Nie wierzę, ale patrzę
Pode mną smutna ziemia
Nade mną nieba kurtyna
Więc czekam aż Reżyser Niebieski
Ogłosi wielki finał.

Nie wierzę, ale patrzę
(Edyta Geppert)

Edyta Geppert - Największy teatr świata

wtorek, 27 stycznia 2009

Tatuuj mnie



dalej dalej dalej
tatuuj mnie
wytatuuj najpierw
na mnie swe imię
wytatuuj na mnie
zaklęcia swe
ja naprawdę wierzę
że to nie minie

dalej dalej dalej
tatuuj mnie
chcę byś widział
wszystko co do mnie powiesz
wytatuuj mi to
ja tego chcę
wytatuuj wszystko
słowo po słowie

na mnie na mnie znajdziesz
siebie i mnie
na mnie znajdziesz siebie
kiedy się zgubisz
mapą twoją mapą
twoją być chcę
będę twoją mapą
kiedy się zgubisz...
(J. Steczkowska)


poniedziałek, 26 stycznia 2009

Co powie Ryba



Chociaż rzucisz przynętę nigdy nie wiesz
i ukryty helikopter masz w rowerze
nic to nie da bo potęga jego w głębi
i ciągle gnębi

Tutaj stada rekinów i ośmiornic
a on amator ze spisem cudzołożnic
znajdzie ciebie bo potęgę swą ma w głębi
i ciągle gnębi

nie wiesz nie wiesz co
ci powie ryba i skąd nadpływa
co powie ryba kiedy cię zdyba

i nie pomoże niezawodny prowokator
i nie da rady podstawiony terminator
bo on z każdego w sposób
nie do przewidzenia
zrobi jelenia

nie wiesz nie wiesz co
ci powie ryba i skąd nadpływa
co powie ryba kiedy cię zdyba
(Elektryczne Gitary)

Elektryczne Gitary - Co powie ryba

piątek, 23 stycznia 2009

Again

smutno...
B. dzisiaj wyjechał,

na trzy lata...
You're tearing me apart
Crushing me inside
You used to lift me up
Now you get me down
If I
Was to walk away
From you my love
Could I laugh again ?
If I
Walk away from you
And leave my love
Could I laugh again ?
Again, again...

You're killing me again
Am I still in your head ?
You used to light me up
Now you shut me down
If I
Was to walk away
From you my love
Could I laugh again ?
If I
Walk away from you
And leave my love
Could I laugh again ?

I'm losing you again
Like eating me inside
I used to lift you up
Now I get you down

Without your love
You're tearing me apart
With you close by
You're crushing me inside
Without your love
You're tearing me apart
Without your love
I'm dazed in madness
Can't lose this sadness
I can't lose this sadness

Can't lose this sadness

You're tearing me apart
Crushing me inside
Without your love
(you used to lift me up)
You're crushing me inside
(now you get me down)
With you close by
I'm dazed in madness
Can't lose this sadness
It's riping me apart
It's tearing me apart
It's tearing me apart
I don't know why
It's riping me apart
It's tearing me apart
It's tearing me apart
I don't know why
I don't know why
I don't know why
I don't know why
Without your love
Without your love
Without your love
Without your love
It's tearing me apart
(Archive)

czwartek, 22 stycznia 2009

Milena



przy jednej z ruchliwych
ulic mieszka dziewczyna
cud piękna jak obrazek
Milena-jedynaczka gdy
w ostrym słońcu mruży powieki
mężczyźni wycierają ślinę
z kącików ust Milena to nosi
bieliznę na widok której
zwykłe kobiety ze wstydu się
rumienią kołysze biodrami
w takt tylko sobie znanej
melodii lecz wystarczy na nią
spojrzeć by wiedzieć że
to szlagier "Milena to dziwka"
tak zwykli mawiać ci
co jej nie mieli
a bardzo chcieli by mieć
(K. Nosowska)

Kasia Nosowska - Milena

środa, 21 stycznia 2009

Baw się lalkami



Pij tylko mleko, zakrywaj dekolt
a nie będziesz liczyć straconych lat
Baw się lalkami - chłop to dynamit
Nie bądź głupia zobacz w co się tu gra
Pilnuj się, nie bierz wyznań serio
i wcześnie kładź się spać
Niemiej ochoty na żadne wzloty
- PATRZ..
W kuchni cieknie kran, woda wsiąka
w haftowany ręcznie len
Na kanapie pan, nos w gazecie
pępkiem tego świata jest

Nie wierz bajce - samograjce
omijaj węża, trenuj gamy,
słuchaj mamy, nie szukaj męża.
Baw się lalkami, chłop to dynamit...

Nie bierz przykładu z Jadźki sąsiadów
co z pięciorgiem dzieci kabaret ma
Psa ci kupimy na imieniny
Nie bądź głupia zobacz w co się tu gra

Czy ci źle kiedy sama jesteś?
Zabawek tyle masz
Po co ci grzeszyć? Po co się spieszyć?
- PATRZ..
Krótko było naj, teraz żale
i kolekcja zgrabnych kłamstw
Diabli wzięli raj, został tylko napuszony, łysy pan

Nie wierz bajce - samograjce
omijaj węża, trenuj gamy,
słuchaj mamy, nie szukaj męża.
Baw się lalkami, chłop to dynamit...

Nie wierz bajce - samograjce
Siedź lepiej w domu, podlej kwiaty
nie dramaty, po co to komu?
Baw się lalkami chłop to dynamit
(Andrzej Zaucha)

wtorek, 20 stycznia 2009

Pani w obuwniczym



Pani w obuwniczym miała taki ruch,
że aż się jej buty rozeszły

Pani w obuwniczym miała taki ruch,
że aż się jej buty rozeszły

Pani w obuwniczym miała taki ruch,
że aż się jej buty rozeszły

Pani w obuwniczym miała taki ruch,
że aż się jej buty rozeszły

papa pani w obuwniczym, papapapapapapapa

Pani w obuwniczym miała taki ruch,
że aż się jej buty rozeszły

Pani w obuwniczym miała taki ruch,
że aż się jej buty rozeszły

Pani w obuwniczym miała taki ruch,
że aż się jej buty rozeszły

Paaaaaaniii, buuuuutyyyyyyy
Paaaaaaaaaaaaaaaniiiiiii, buuuuuuuuuuuuuuuutyyyy
Paaaaaaniiiiii,buuuuuutyyyyyy
Paaaaaaaaaaaaaniiiiiiiiiii, buuuuuuuuuuuuuutyyyyy

Pani w obuwniczym miała taki ruch,
że aż się jej buty rozeszły

Pani w obuwniczym miała taki ruch,
że aż się jej buty rozeszły

Pani w obuwniczym miała taki ruch,
że aż się jej buty rozeszły

Pani w obuwniczym miała taki ruch,
że aż się jej buty rozeszły

pani, papapani w obuwniczym miała taki ruch,
że aż się jej buty rozeszły

(paaaaniiiiiii, buuuuuutyyyy
paaaaaniiiii, buuuuuuutyyy)
(Pogodno)

Pogodno -

poniedziałek, 19 stycznia 2009

Mikołaj

Dzisiaj zostałam ciocią Mikołaja :-)



Fot. Marcin S.

Urodzeni 19 stycznia są szczerzy i mają poczucie humoru. Marzą o dalekich podróżach i przygodach. Wedle tradycji są dobrymi geografami, znawcami gospodarki i religii. Lubią filozoficzne dyskusje i paranaukowe dociekania. Potrafią zatroszczyć się o swoje zyski, a dzięki wytrwałości i kompetencji osiągają wysokie stanowiska. Nie potrafią ukrywać swoich uczuć. W towarzystwie często ich szczerość poczytywana jest za nieuprzejmość. Szczęśliwa cyfra: jeden. Kamień szlachetny: rubin. Sprzyjający Znak Zodiaku: Strzelec.
Pilny, gorliwy, ostrożny - działa ze spokojem, powagą, cierpliwością. Jego zdolności umysłowe są wybitne, a intelekt jest ekscentryczny, nie podobny do umysłu innych ludzi. Dlatego też nierzadko wydaje się swemu otoczeniu dziwaczny. Zawsze jest świadomy i doskonale orientuje się w sobie samym. Jego świadomość jest dojrzała i jasna. Nie traci nigdy z oczu swej drogi w życiu i zazwyczaj udaje mu się osiągnąć swe cele. Wszelkimi jego poczynaniami rządzą zasady ścisłe i stałe, które w życiu stosuje z precyzją i pewnością powodzenia. Jest to bowiem zawsze charakter niezależny, obdarzony wiarą w siebie i zdecydowaniem oraz wytrwałością. Lubi dalekie podróże, odkrycia, nieraz też interesuje się astronomią. Jego droga życiowa jest usiana szeregiem pomyślności, a wysiłki zostaną uwieńczone powodzeniem. Pośród ludzi urodzonych w tym dniu możemy odróżnić dwa typy: jeden jest pochłonięty całkowicie ambicjami życiowymi - drugi zaś oddający się kontemplacji, wytrwały i czysty. Mężczyzna pragnie opiekować się innymi i patronować im.

Sam na linie



Po linie idziesz sam
i w całym cyrku cicho tak
i krok za krokiem musisz iść
nie masz odwrotu musisz spaść

wszyscy czekają żebyś spadł
wędrujesz po to żeby spaść
balansujesz po to żeby spaść
ta cisza jest dla ciebie

ach jaki zaraz będzie gwar
nikt nie oddycha przez ten czas
ściśnie te pięści każdy drży
paznokcie wbite w dłoń do krwi

wszyscy czekają żebyś spadł
wędrujesz po to żeby spaść
balansujesz po to żeby spaść
wędrujesz sam na linie

"Szanowni Państwo! Panie, Panowie! Za chwilę obejrzymy numer jedyny w swoim rodzaju, prezentowany do tej pory jedynie w dalekiej Argentynie! Ostrzegam! Osoby o słabych nerwach proszone są o zasłonięcie oczu! Prosimy też o zachowanie absolutnej ciszy potrzebnej artyście aby mógł się skoncentrować przed tym arcytrudnym numerem, który za chwilę wykona przed Państwem! Po raz pierwszy wtym kraju!
A zatem! Uwaga! Za chwilę WIELKI ARTYSTA wykona przed Państwem....WIELKI ARTYSTA!"

idziesz sam
po linie idziesz sam
idziesz sam
po linie idziesz sam
idziesz sam
po linie idziesz sam
idziesz sam
po linie idziesz sam
idziesz sam idziesz sam...

brawo...
(Republika)

Republika - Sam na linie

niedziela, 18 stycznia 2009

Przyjdź w taką noc





Cóż warta noc kiedy już nie ma gwiazd
Cóż wart jest dzień kiedy zbladł słońca blask
I tylko wiatr błądzi znów pośród drzew
Przyjdź do mnie przyjdź
Czekam wciąż, wołam Cię

Przyjdź w taką noc kiedy lśnią setki gwiazd
Przyjdź w taki dzień kiedy znów wstaje brzask
Bo przecież wiesz, że kocham Cię tak jak nikt
A więc w taką noc, a więc w taką noc
A więc w taką noc proszę przyjdź
(Czesław Niemen)

Czesław Niemen - Przyjdź W Taką Noc

sobota, 17 stycznia 2009

Tanao


sobota z Leonem























Dla ciebie wszystko zrobię mamo
I gdyby chciał cię porwać smok,
To stanąłbym pod smoczą jamą
I mieczem walnął smoka w bok!

A kiedy byłabyś królewną,
Której pilnuje wiedźma zła,
Rozprawiłbym się z nią na pewno,
Więc wcale się nie musisz bać!

Gdybyś siedziała w szklanej wieży
Na czubku najstraszniejszej z gór,
Przyleciałbym w helikopterze
I zabrał cię spomiędzy chmur!

Jeśli zabłądzisz w lesie głuchym,
Gdzie w chatce babci wilk się skrył,
To tak go mocno palnę w ucho,
Że będzie zmykał ile sił!

Na smoka, na wilki,
Na niewesołe chwilki,
Gdy wszystko jest okey
I kiedy trochę mniej,
Na super-ekstra, oraz te
Złe szarobure dnie -
Pamiętaj, że
Masz przecież mnie!!!
(Voo Voo)

Mroźny ranek



Mroźny ranek... Złota słońca głowa
Śni o zimy srebrzystym aniele.
Błękitnieje śniegu toń perłowa,
Niby duchów pradawnych pościele...
W wonnym śniegu wiją się zawrotne
Siady sanek, zniknionych w mgieł fali -
Sanki znikły jak wichry przelotne,
Lecz ślad został - ślad ich snów zawiły!
Pól snu swego w śniegu zostawiły,
A pół drugie poniosły gdzieś dalej!...

Ja - samotnik wzruszony i blady,
Skroń do szyby przyciskam przezroczej -
I na sanek przeminionych ślady
Rzucam swoją zadumę i oczy...
Myślą po nich błądzę w mgieł tumany
I sam siebie pytam zadumany:
Czyje sanki w tak szalonym biegu,
Tak wariacko wiły się po śniegu?
Chciałbym z tobą o tej porze właśnie
Siąść do wichrem opętanych sani -
Vić się razem po śniegów otchłani.
Jak dwie z śniegu wywołane baśnie!
Chciałbym widzieć, jak wicher szaleniec
Szczypie ust twych różę odemkniętą,
Jak mróz różdżką wywabia zaklętą
Koralowy na lice rumieniec!
Chciałbym jeszcze, by w drodze zawiłej
Sanie nasze, ryjąc ślad z opali,
Pół snu swego w śniegu zostawiły.
A pół drugie poniosły gdzieś - dalej...
I by jakiś samotnik - duch blady -
Tknięty nagle wizją naszej jazdy,
Skroń do szyby przycisnął przezroczej
I na znikłych sanek naszych ślady
Rzucił swoją zadumę i oczy,
I swą myślą, co w dzień goni gwiazdy,
Po tych śladach zbłądził w mgieł tumany,
I sam siebie pytał zadumany -
Czyje sanki w tak szalonym biegu.
Tak wariacko wiły się po śniegu?
(Bolesław Leśmian)

piątek, 16 stycznia 2009

Szuwary



Nie miał wąsów ani brody ni urody
Nie zażywał też swobody choć był młody
Sznurowane glany spodnie z anilany
Rano katolik wieczorem alkoholik

A ona była pięknie opalona
Być może czyjaś rozpalona żona
Choć bez litości cięły ich komary
Złączyć się do pary wpłynęli w szuwary

Szuwary, szuwary, szuwary, szuwary, szuwary, szuwary, szuwary, szuwary.

Nikt by niczego może i nie zauważył
Że nierealny akt miłości tam się zdarzył
Lecz się niestety tak kochali czule
Że ich nad ranem znalazł rybak w mule

Splecione ciała w miłosnym uścisku Wciągnęły bagna przy miejscowym uzdrowisku
Gdy wzdłuż jeziora chadza portier stary
O tej miłości szepczą mu szuwary

Szuwary, szuwary, szuwary, szuwary, szuwary, szuwary, szuwary, szuwary.
(Pudelsi)


Mój pierwszy bal

Szesnaście lat temu (16.01.1993)
STUDNIÓWKA





















Ze szkolnego mundurka, z pokoiku na piętrze,
z fotografii z warkoczem, ze spacerów na wietrze,
coraz mniej dziś pamiętam, coraz rzadziej się śmieję,
pozostało mi jedno wspomnienie:

Mój pierwszy bal,
te walczyki leciutkie jak świerszcze,
pierwszy bal,
czyjeś oczy wesołe, na szczęście.
Pierwszy bal.
Bal z myszką, bal z łezką, bal za mgłą,
i walczyki co jeszcze się śnią...
Mój pierwszy bal, sentymentalny bal,
troszeczkę żal,
mój pierwszy, jedyny bal.

Na cóż dawne ulice, kalendarze, powroty,
po co tyle tęsknoty, ja ci wierzę: nie trzeba...
Kiedy patrzę na ciebie, nie pamiętam już o tym,
tylko tyle, a ty się nie gniewaj

Za pierwszy bal,
za walczyki leciutkie jak świerszcze.
Pierwszy bal,
za te oczy wesołe, na szczęście.
Pierwszy bal,
bal z myszką, bal z łezką, bal za mgłą,
i walczyki co jeszcze się śnią...
Mój pierwszy bal,
sentymentalny bal,
troszeczkę żal,
mój pierwszy, jedyny bal.

Jeszcze tyle jesieni nas odmieni, zamieni,
przejdą style i mody, i zabraknie urody...
Coraz więcej jest cienia, blakną stare wspomnienia,
tylko jedno się wcale nie zmienia:

Ten pierwszy bal,
te walczyki leciutkie jak świerszcze.
Pierwszy bal,
czyjeś oczy wesołe na szczęście.
Pierwszy bal,
bal z myszką, bal z łezką, bal za mgłą,
i walczyki co jeszcze się śnią...
Ten pierwszy bal,
sentymentalny bal,
troszeczkę żal,
ten pierwszy, ostatni bal...
(Agnieszka Osiecka)