sobota, 31 października 2009

W zakątku cmentarza

























Mają zmarli w niedzielę ten pośmiertny kłopot,
Że w obczyźnie cmentarza czują się - bezdomnie -
A lubią noc tę spędzać popod mgłą lub popod
Wiecznością, co się w jarach gęstwi nieprzytomnie.

Maria z Bzówka - wygody wspomina izdebne,
Słońce - w łóżku, wiatr - w sieni - i ogród macierzyn,
Gdzie było tyle w radość uchodzących ścieżyn,
A wszystkie takie - trafne i drzewom - potrzebne!...

Żebrak, co się zadławił na śmierć krztyną chleba -
Kijem niegdyś wędrownym obłędnie się babrze
W nieodgadle błękitnym - pełnym Boga - chabrze,
By zeń dla snu wiecznego wydłubać - źdźbło nieba.

Mnich, co po to byt ziemski tłumił bez szemrania,
By pędzić żywot wieczny w sposób nienaganny -
Kreśli palcem na próchnie list do panny Anny
Zyczac rychłego w kwiatach -zmartwychwstania.

Panna Anna udaje, że jest - w bezżałobie
I biorąc na kolana młodą mgłę - pieszczochę -
Ukradkiem z pajęczyny tka zwiewną pończochę
Dla brzozy, co tkwi boso na kochanka grobie.

A opodal - mniej więcej naprzeciw rozstaju,
We fraku bezrozumnie skąsanym przez szczura,
Na czele kilku cieni żeńskiego rodzaju
Nieboszczyk Madaleński - prowadzi mazura.

(Stare Dobre Małżeństwo)

SDM - W zakątku cmentarza

piątek, 30 października 2009

A ja wolę swoją mamę


dzisiaj

60 urodziny Mamy



Pewnego razu Kinga spotkała wikinga:

Mieszkał na obrazku, zrywał się o brzasku

I zwiedzał wielkie morza, i Kindze było go żal,



A ja wolę moją mamę, co ma włosy, jak atrament,

Złote oczy, jak mój miś - i płakała rano dziś...



Pewnego dnia Dorota znalazła w lesie kota,

Wzięła więc go do domu, zamiast dać byle komu.

I świetnie się bawili, i w zgodzie sobie żyli.



A ja wolę moją mamę...

Majka+Jeżowska+-+A+Ja+Wolę+Moją+Mamę

czwartek, 29 października 2009

I po co tyle pytań



kto to jest ja
i o kim jest mowa
gdy mówię o sobie
nim w sobie się schowam
  kim jesteś ty
  i czym to co czujesz
  gdy nagle się wszystko
  kołysze, wiruje
i po co tyle pytań
to proste jak drut
niebo jest w niebie
a ziemia tu
  nie godząc się z tym faktem
  musimy sprawić cud
  ziemię pchnąć do nieba
  a niebo tu
po co nam my
czy starczy nam siebie
by móc się oddalić
na spacer po niebie
  po co nam my...
(muzyka: Sędzia Dread
słowa: Wojciech Waglewski)


środa, 28 października 2009

Zobacz czyje imieniny


28 X- imieniny Taty






Z każdej z czterech roku pór
z kalendarza kartki fruną fur fur fur.
W kąt je rzucasz byle jak,
mało którą się przeczyta - czasu brak.
Ledwo zerwiesz się ze snu,
musisz gonić, musisz gonić, ile tchu,
lecz nim ruszysz do swych spraw,
taką nam przyjemność spraw (kwa kwa kwa kwa kwa)

Zobacz no, zobacz no,
czyje, czyje imieniny dzisiaj są
i dziecinny jakiś w głowie ułóż rym,

może komuś wielką frajdę sprawisz tym
(Muz.: Aleksander Bem, sł.: Wojciech Młynarski)


wtorek, 27 października 2009

nerwosolek foto



Tata kupił sobie pół roku temu kompakta i zaczął focić.
Przesłał mi dzisiaj swoje zdjęcia i z wrażenia mnie zatkało. Aż założyłam
http://www.nerwosolek.blogspot.com/

Gdy zgasną światła





Przerywam noc, zbyt ciężki sen,
Czy warto znów w nieznane biec.
Najchętniej bym wtuliła się,
W te ciszę lecz, świat woła mnie.
W letargu tym mijają dni , nadzieja już opada z sił,
pod skóra mam wciąż tamte dni,
bo zapach nas dodawał sił

Nawet ja smutek w sobie mam.
Gdy już zgasną światła, zniknie magia,
Pragnę byś przytulił mnie i ukoił lęk.

Jak w filmie znów za szybko sie,
zmieniają dziś obrazy te.
Zabrakło tu twoich łez ,
obdarta z sił zgubiłam śmiech.
Wyblakłych miejsc zbyt wiele znam,
Niech oczy me wyblakną też.
W tym tłumie dziś odszukaj mnie
Zatrzymaj noc nie straćmy jej.

Nawet ja smutek w sobie mam.
Gdy już zgasną światła, zniknie magia,
Pragnę byś przytulił mnie i ukoił lęk.

Nawet ja samotmotności smak
Gdy już zgasną światła, zniknie magia,
Pragnę byś zatrzymał mnie ciepłem gasząc łzę.


poniedziałek, 26 października 2009

Aeroplane





I like pleasure spiked with pain
And music is my aeroplane
It's my aeroplane
Songbird sweet and sour Jane
And music is my aeroplane
It's my aeroplane
Pleasure spiked with pain

That motherfucker's always spiked with pain

Looking in my own eyes, hello
I can find the love I want
Someone better slap me
Before I start to rust
Before I start to decompose
Looking in my rear view mirror
Looking in my rear view mirror
I can make it disappear
I can make it disappear, have no fear

That motherfucker's always spiked with pain

Sitting in my kitchen, hey girl
I'm turning into dust again
My melancholy baby
The star of mazzy must
Push her voice inside of me
I'm overcoming gravity
I'm overcoming gravity
It's easy when you're sad to be
It's easy when you're sad, sad like me

Just one note
Could make me float
Could make me float away
One note from
The song she wrote
Could fuck me where I lay
Just one note
Could make me choke
One note that's
Not a lie
Just one note
Could cut my throat
One note could make me die

Aeroplane!

It's my Aeroplane!

(Red Hot Chili Peppers)

niedziela, 25 października 2009

(Między nami)deszcz







Między nami coś nie tak
Między nami czegoś brak
Lecz niepotrzebnie złościsz się
Jakoś to będzie

Deszcz nadchodzi deszcz
Już czuję go na końcach moich rzęs
Deszcz prawdziwy cud
Rozkoszna ulga po ciężkim dniu

Krople dotykają ust
Płyną strumieniem
Tak czekałam na ten deszcz
Nasze zbawienie

Deszcz nadchodzi deszcz
Już czuję go na końcach moich rzęs
Deszcz prawdziwy cud
Rozkoszna ulga po ciężkim dniu

I gdzieś pomiędzy
Jednym twoim słowem
A jednym mym spojrzeniem
Jak tęcza się rozwiesi
Spokój i zrozumienie
Nic nie liczy się
Już nic nie liczy się
Znów jesteś obok mnie
Nic nie liczy się...

Deszcz nadchodzi deszcz
Już czuję go na końcach moich rzęs
Deszcz prawdziwy cud
Rozkoszna ulga po ciężkim dniu
(Edyta Bartosiewicz)

Edyta Bartosiewicz -  (między nami) Deszcz

sobota, 24 października 2009

Niebieskie światło
















Ubrudziłem się niebieskim światłem z wyświetlacza CD
Gdy chciałem włączyć stop nagle dostało się do mojej krwi
Zaczęło krążyć i do wszystkich tkanek kolportować chłód
Dostało się do krwi pulsowało w okolicach ust

Chciałem to zetrzeć lecz ciągle go było więcej
Mnóstwem błękitnych plam świeciły moje ręce
Wolno wypełnia mnie nie wiedzieć jak i skąd,
Zimny niebieski blask w ustach pulsował prąd
(Cool Kids of Death)

piątek, 23 października 2009

Bohema

Mieliśmy dzisiaj kapitalny wieczór
















Od tego trzeba zacząć rzecz
Lecę bo zgubiłem się
Niewiele pamiętam
Tarariruriraj
Czuję w sobie chuć i wiatr
Dobrze jest bawimy się
Myślom nie ma końca
Śnieg, zawierucha w nas

Lecę, bo chcę
Lecę, bo życie jest złe
Czy są pieniądze czy nie
Lecę, bo wolność to zew
Lecę, bo wciąż kocham ciebie
Kocham cię

Bohema ostro bawi się
Płyną noce przemijają dnie
Niewiele pamiętam
Upadam byle gdzie
Boisz się, więc będzie tak
Słabe życie słaba śmierć
Wszystko w twoich rękach
Obudź się

Lecę, bo chcę
Lecę, bo życie jest złe
Czy są pieniądze czy nie
Lecę, bo wolność to zew
Lecę, bo wciąż kocham ciebie
kocham cię

(Wilki)

Wilki - Bohema (Unplugged)

czwartek, 22 października 2009

Bajka o kiepskim kucharzu





Opowiem wam teraz bajkę o kucharzu który słabo gotował

Był sobie kucharz który słabo gotował

Ale nie potrafił robić nic innego

Przez znajomości trafił do dobrej restauracji która szybko zeszła na psy

W innej znowu utrzymał się kilka lat dzięki uprzejmej obsłudze

Jednak ile czasu można ukrywać kiepskie dania

Nawet jeśli gratis oferuje się miłe uśmiechy i sympatyczne pogawędki

Kucharz musiał opuścić kolejne miejsce pracy

Uważał się za bardzo pokrzywdzonego przez los

Bo naprawdę był pokrzywdzony

Stał się złośliwy i zawistny

A swój przyciąga swego

Więc trafił na ludzi złośliwych i zawistnych którzy się na nim poznali

To była restauracja dla amerykańskich turystów

Oczywiście na centralnym placu w bardzo znanym mieście

Klienci przychodzili tutaj z definicji tylko raz i nigdy nie wracali

Można było im serwować dowolnie złe dania

Życie kucharza się ustabilizowało

Założył rodzinę i odłożył na dom

Wszyscy żyli długo i szczęśliwie

A turyści

Kto by się przejmował losem amerykańskich turystów

(Michał Zabłocki)

środa, 21 października 2009

Jestem synem mego ojca

moja rodzina- dziadkowie, pradziadkowie, wujowie


drugi z prawej dziadek Eugeniusz z ojcem Józefem i braćmi Tadeuszem i Eligiuszem

chyba prababcia Maria

Pradziadek Józef

Dodaj obraz
Babcia Stefania



Jestem synem mego ojca
jestem ojcem mego syna
każdy z nas osobno wzięty
całą resztę przypomina

Nie potrafię się odróżnić
od swej własnej jego twarzy
chociaż twarz zupełnie inna
może czasem mi się marzy
(może czasem...)

Ojciec ojca mego ojca
patrzy na mnie z głębi życia
choć już nie ma ani ciała
ani duch do ukrycia

Dam mu swoje własne ręce
dam mu moją własną głowę
niech pożyje sobie jeszcze
i niech czasy pozna nowe

Skoro tak się pcha do świata
i nie daje mi spokoju
niech poleży w moim łóżku
niech postoi w przedpokoju

Nic mu więcej dać nie mogę
choć jest przodkiem mego przodka
niż to życie przypadkowe
które mnie samego spotka

Jestem synem mego ojca
jestem ojcem mego syna
(Słowa: Michał Zabłocki)