poniedziałek, 30 listopada 2009

Jak liść



Płaczę za twoje
wszystkie samotne noce
mokre poduszki
które włosami pieścisz

A mówili o mnie że jestem
silna nie złamie mnie nic
a nie wiedzieli że wiecznie
drżałam na wietrze jak liść

Płaczę za twoje
chwile milczenia gdy
ty słów pełen
gryzłeś usta do krwi

A mówili o mnie że jestem
silna nie złamie mnie nic
a nie wiedzieli że wiecznie
drżałam na wietrze jak liść

Ja płaczę za twoje
lęki, zwątpienia i wstyd
że czasem płaczesz i ty
za swoje wszystkie
osamotnione
kobiety twego życia
a mówią o mnie że jestem
silna nie złamie nic
a nie wiedzą że wiecznie
drżę na wietrze jak liść

(Kayah)


Kayah - Jak liść

niedziela, 29 listopada 2009

Odcień ciszy


















Co to było?

Jak się mogło zdarzyć?

Skrzypiec obłok wzleciał niezwykle wysoko,

A ich włosy-struny wplecione we wiatr

W najcichsze westchnienia

A włosy struny jak noc, kiedy księżyc jak wieczór w maciejkach

I były tak ogromne, choć takie maleńkie że I największe marzenia się na nich mieściły.

A kiedy wzruszone biegły leciuśko przez siebie, przez palce, przez oczy, przez skamieniałe pola.

W olśniewających jeziorach I gdy się rozbiegały do dźwięków srebrnych, dźwięków niemal żywych.

Gdy nisko kołowały złotym od spokoju rojem

To wydawało się pewnym że musiały być czarodziejskie

A skrzypce miały skrzydła otwarte na zamyślone jeziora

A czasem się podrywały do tak wysokiego lotu, że widać ich prawie nie było

Tu czasu nie było

A one leciały prosto w tężejące słońce, coraz mniejsze

W strunach ich tyle się siły mieściło że umierały najmniejsze westchnienia

Tu czasu nie było

A kiedy niskim obuchem uderzały w uszy, głusi rozwierali ręce i jaskółki nie kończyły się w locie

Tu czasu nie było

Tu czasu nie było

Bo w strunach ich tyle się płaczu mieściło, że stąd te jeziora

A bo w ich strunach mieszkał i strach i paraliż

Tu czasu nie było

A bo w ich strunach koczowały od świtu do złamania smyczka tłumy spragnionych ślepców

A bo ich struny były ciężarne od nadmiaru, czas się tu nie liczył a przestrzeń pomiędzy nimi I echem była wydrążona

Tu czasu nie było

A bo one drążyły się w powietrzu kanałami przesiąkniętymi butwiejącym sianem I kiedy natrafiały na ciszę, tak biły bezsilnie strunami, że same się w ciszę zmieniały

Tu czasu nie było

Godziny zaokrąglały się w mgnienie sekundy różowe na brzegu I czas ich nie rdzawił, tu czasu nie było I nie było przestrzeni

Tu czasu nie było

Lasy podbiegały żywicą, powietrze pękało w spojeniach I nawet przestrzeni nie było I wszystko było jednakowo ważne I jednakowo bez znaczenia

Tu czasu nie było

Jestem muzyka rozwieszona na uderzeniach gromów

Czuła na światło i tak spragniona się czułam, że aż nierzeczywista

I teraz rozumiem świętych pańskich, biedulków spopielanych przez wewnętrzny ogień

I wiem teraz skąd światło się bierze, skąd ogień, skąd kiedyś być może powstałam

I wtedy jestem I wtedy chodzę po lesie, po sobie, drzewom liście głaszcze,

Liście, tyle skrzypiec, tyle muzyki zielonej

Liście, tyle skrzypiec, tyle muzyki zielonej

I oto się kamień otwiera

I oto się kamień otwiera



Jestem muzyka rozwieszona na uderzeniach gromów

(Tadeusz Woźniak)

Tadeusz Woźniak - Odcień ciszy

sobota, 28 listopada 2009

Polski Blues















Już zapada zmierzch
w głowie cichnie szum
padam ze zmęczenia
lecz nie zaznam snu
którą to noc już
spać mi nie da polski blues


Przecież wszystko mam
co pragnęłam mieć
co na koniec świata
zapędziło mnie
więc dlaczego znów
przyszedł do mnie polski blues


Miałem dobry dzień
lecz nie cieszę się
i pojęcia nie mam
czemu mi tak źle
czemu nawet tu
przyszedł za mną polski blues


Choćbym chciała to
po co wracać mam
nie będę u siebie
ni tu ani tam
i na zawsze już
będzie ze mną polski blues
(Nocna Zmiana Bluesa)

piątek, 27 listopada 2009

Obudzą mnie



Obudzą mnie jarzębin
rozpacze wsród asfaltu,
listopad się pokłoni,
zastuka wiatr do drzwi...
i znowu jak hrabina
pijana wrócę z rautu,
i znowu zobacze siebie :
ten obraz bardzo zły.
W jesieni lustrze bladym,
o jedno lato starsza,
z piosenką do szuflady,
z mężczyzną,
któremu nie wystarczam.
(Agnieszka Osiecka)

czwartek, 26 listopada 2009

Pictures

Tata w akcji ;-)




















Flaunt your will at every wheel
Parachute your chocolate soul
Cobblestones under your wheels
I got pictures on my mind
I got pictures on my mind
I got pictures on my mind
I got pictures on my mind (Ba ba baaa)

Circumvent your thick ego,
Wooden farts they’re on the go,
You can’t tell me that I’m real
I got pictures on my mind
I got pictures on my mind
I got pictures on my mind
I got pictures on my mind (Ba ba baaa)

Fear waits, for us
When the present can’t be sealed
Away, gold dust,
Now the dishes can be cleared
Fear waits, for us
Till the moment is revealed
Then turns to rust
For the mighty conquered meal

Can’t you look at my shamed ass
Ounce is gone and God is once
You can’t see me suddenly
I got pictures on my mind
I got pictures on my mind
I got pictures on my mind
I got pictures on my mind

I got pictures on my mind
(system of a down)


System Of a Down - Pictures

środa, 25 listopada 2009

Jak rozmawiać trzeba z psem


Anka z Moyrą






















Wy nie wiecie, a ja wiem,
Jak rozmawiać trzeba z psem,

Bo poznałem język psi,
Gdy mieszkałem w pewnej wsi.

A więc wołam: - Do mnie, psie!
I już pies odzywa się.

Potem wołam: - Hop-sa-sa!
I już mam przy sobie psa.

A gdy powiem: - Cicho leż!
Leżę ja i pies mój też.

Kiedy dłoń wyciągam doń,
Grzecznie liże moją dłoń.

I zabawnie szczerzy kły,
Choć nie bywa nigdy zły.

Gdy psu kość dam - pies ją ssie,
Bo to są zwyczaje psie.

Gdy pisałem wierszyk ten,
Pies u nóg mych zapadł w sen,

Potem wstał, wyprężył grzbiet,
Żebym z nim na spacer szedł.

Szliśmy razem - ja i on,
Pies postraszył stado wron,

Potem biegł zwyczajem psim,
A ja biegłem razem z nim.

On ujadał. A ja nie.
Pies i tak rozumie mnie,

Pies rozumie, bo ja wiem,
Jak rozmawiać trzeba z psem.

(Jan Brzechwa)

07 - jak rozmawiać trzeba z psem

wtorek, 24 listopada 2009

Dom, gdzieś blisko mnie

































Dom, gdzieś blisko mnie
Często, uciekała stąd
Nie wiem jak miała na imię
Lecz pamiętam dobrze jej łzy.
Dała wiarę w to,
Że gdzieś musi być lepszy świat
Gdy ciągnęła za sobą walizkę
Odprowadzał ją tylko wiatr

Dom- takie proste słowo
Dom- dużo więcej niż ma
Dom- lecz gdzie jest to miejsce
Wciąż szuka, wciąż błądzi i nie wie

Gdzieś widzieli ją
Jak próbowała odnaleźć się
Ojciec mówił:
"Ja mam ją z głowy.
To jej sprawa, niech robi co chce!"
Chciała tylko, by zauważył, że obok jest
Ciepłym słowem wypełnił pokój
Odwzajemnił przyjazny gest

Dom- takie proste słowo
Dom- dużo więcej niż ma
Dom- lecz gdzie jest to miejsce
Wciąż szuka, wciąż błądzi i nie wie

Ciągle wierzę, że
Któregoś dnia przyjedzie tu
I odnajdzie dom


(Andrzej Ignatowski, Robert Janson)

Varius Manx - Dom - Gdzieś blisko mnie