poniedziałek, 24 maja 2010

Piosenka o mojej Warszawie






Jak uśmiech dziewczyny kochanej,

jak wiosny budzącej się wiew,

jak świergot jaskółek nad ranem,

młodzieńcze uczucia nieznane,

jak rosa błyszcząca na trawie,

miłości rodzącej się zew,

tak serce raduje piosenki tej śpiew,

piosenki o mojej Warszawie.

Warszawo kochana, Warszawo!

Tyś treścią mych marzeń, mych snów,

radosnych przechodniów twych lawą,

ulicznym rozgwarem i wrzawą.

Ty wołasz mnie, wołasz, stęskniona

upojnych piosenek i słów —

jak bardzo dziś pragnę zobaczyć cię znów,

o moja Warszawo wyśniona.

Jak pragnąłbym krokiem beztroskim

przemierzyć przestrzeni twej szmat:

bez celu się przejść Marszałkowską,

na Wisłę napatrzeć się z mostu;

dziewiątką pojechać w Aleje,

Krakowskim się wpleść w Nowy Świat

i ujrzeć, jak dawniej za młodych mych lat,

jak do mnie, Warszawo, się śmiejesz.

Ja wiem, żeś ty dzisiaj nie taka,

że krwawe przeżywasz dziś dni,

że rozpacz i ból cię przygniata,

że muszę nad tobą zapłakać.

Lecz taką, jak żyjesz w pamięci,

przywrócę ofiarą swej krwi

i wierz mi, Warszawo, prócz piosnki i łzy

jam gotów ci życie poświęcić.

(Albert Harris)

Brak komentarzy: