wtorek, 31 sierpnia 2010

Boję się o nas


Znów ptaki, te niewielkie
przybyłe przedwcześnie,
w pośpiechu wiją gniazdo w rynnie.
Znów łaszą się do siebie
kocięta bezdomne, znaczone
przykrym parchem, głodne.

Księżyc rośnie - boję się - o nas
Ciężar wiosny - boję się - o nas
Triumf młodości -boję się - o nas
Wrzask o brzasku - boję się...

Znów szelest ortalionu
biegacza, co rankiem
próbuje się przecisnąć przez mgłę,
wybudza mnie perfidnie
wyrywa z tej nocy, nieczułych
objęć na powierzchnię.

Znów wchodzisz we mnie drgawką,
a serce więzione w przyciasnej
klatce żeber � martwieje.
Znów ostrzem twardej mowy
ćwiartuję bezmyślnie, w afekcie
Twą wrażliwość - boleśnie.

Księżyc rośnie - boję się - o nas
Ciężar wiosny - boję się - o nas
Triumf młodości - boję się - o nas
Wrzask o brzasku - boję się...

Gdy sparszywieję znów -
zamknij się w sobie, zaciągnij rolety powiek.
Gdy sparszywieję znów -
chwyć się cieniutkiej niteczki pewności, że minie - to minie.
(Hey) 

2 komentarze:

ρομπερτ pisze...

Pictures that make me sad and glad at the same time. Good to see that people still get out and meet eachother, exchanging, sharing, and if only once a day - this might be the luckiest moment of it.


daily athens

Anonimowy pisze...

Cuuuuudoooowne posty, dzięks. Monika