piątek, 13 sierpnia 2010

Życie to jest kant

Ojciec kanciarz
Matka kanciarz
A babka to zlodziejski lgarz
Jestesmy bezwstydni
Ale niewinni
Taka dzisiaj wiara w nas
Swiat sie psuje coraz bardziej
Uczciwosci w nim nie znajdziesz
Po milosnym uniesieniu
Sprawdz zawartosc swych kieszeni
Kazdy z nas
Kradl choc raz
Moj syn to dran
Oszust i cham

Zycie to jest kant
Wszystko wielki kant
Wiec bliznich grab
Gdy sie tylko da
Dzieci wola krasc
Niz bawic sie czy grac
I dobrze jest
Mowimy - bierz co chcesz
Chciwosc w modzie
W cenie cwaniak
Odpukaj w niemalowane
Abys i ty mogl
Tak zyc - puk puk

Kupiec kanciarz
Klient kanciarz
Handel lubi w mrok sie kryc
Raz ceny sa z nieba
Raz nizsze niz trzeba
Byle caly towar zbyc
Krec kombinuj forse latwa
Nie ty pierwszy nie ostatni
Lap w swe dlonie ziemskie dobra
Zgarniaj kase poki mozna
Kazdy z nas
Kradl choc raz
Lewy czek
Na wszystko lek

Zycie to jest kant...

Politycy
Jak magicy
Zatuszuja kazda z grand
Przekrety i koneksje
Lapowki koncesje
Prawdy nikt nie powie nam
Ten kto rzadzi sie bogaci
Kraj w ruinie a kto placi
A w podatkach kto jest czysty
Kto wykazal wszystkie zyski
Kazdy z nas
Kradl choc raz
Moj mandat ma
Kto kradl jak ja

Brak komentarzy: