poniedziałek, 27 września 2010

Chory kotek













Pan kotek był chory
i leżał w łóżeczku.
I przyszedł kot doktor.
- Jak się masz, koteczku?


- Źle bardzo – i łapkę
wyciągnął do niego.
Wziął za puls pan doktor
poważnie chorego


I dziwy mu prawi:
- Zanadto się jadło,
co gorsza, nie myszki,
lecz szynki i sadło;


Źle bardzo… gorączka!
Źle bardzo, koteczku!
Oj długo ty, długo
poleżysz w łóżeczku


I nic jeść nie będziesz,
kleiczek i basta.
Broń Boże kiełbaski,
słoninki lub ciasta!


- A myszki nie można? -
zapyta koteczek –
lub ptaszka małego
choć parę udeczek?


- Broń Boże! Pijawki
i dieta ścisła!
Od tego pomyślność
w leczeniu zawisła.


I leżał koteczek;
kiełbaski i kiszki
nietknięte; z daleka
pachniały mu myszki.


Patrzcie, jak złe łakomstwo!
Kotek przebrał miarę,
musiał więc nieboraczek
srogą ponieść karę!


Tak się i z wami,
dziateczki, stać może:
od łakomstwa
strzeż was Boże!
(Stanisław Jachowicz)

4 komentarze:

Kamil Dąbrowski pisze...

biedak z tego naszego Felka. ale wykurujemy go!

Yacek pisze...

Będzie dobrze koty sa twarde, szybko się nie poddają :)

sydney pisze...

AŁĆ !
czy to w jego dupce to to co myślę że to to ?!?!
...tego się nie robi kotu

Agnieszka pisze...

To kot nie powinien robić swojej pańci takich numerów, żeby z nerwów i strachu nie spała przez tydzień.

Na szczęście już się wylizał :-)