piątek, 26 lutego 2010

Santana





Noc bez ciebie jest
jak dzwon
któremu ukradł ktoś
jego serce
i jak puste pudło co
napisał na nim ktoś
niespodzianka

przyjdź i przytul
mnie do siebie
zmaż z pamięci każdą zdradę
nawet tę o której nie wiem
co się nie zdarzyła wcale
przyjdź i przytul
mnie do siebie
zmaż z pamięci każdą zdradę
nawet tę o której nie wiem
te co czeka mnie, tę co czeka mnie

noc bez ciebie jest jak dom
którego okna są jak ślepca oczy
i jak puste pudło co
napisał na nim ktoś
niespodzianka

przyjdź i przytul
mnie do siebie
zmaż z pamięci każdą zdradę
nawet tę o której nie wiem
co się nie zdarzyła wcale

przyjdź i przytul
mnie do siebie
zmaż z pamięci każdą zdradę
nawet tę o której nie wiem
tę co czeka
czeka mnie..
(Kayah)

czwartek, 25 lutego 2010

Ziuta z Krosna







Przychodził do klubu kawiarni Ruchu, do naszej wsi
Kawki nie popił, radia nie słuchał, nie czytał nic
Tylko jak zawsze mu lśniły gumiaki, i błyszczał wzrok.
I dumny taki, przystojny taki, siedział o krok

Dziewczyny dookoła, mało się nie powściekały
Te z PGR-u, z nasiennictwa i od drobiu
Dziewczyny dookoła, mu spokoju nie dawały
A on siedział i nic sobie z nich nie robił
Wtykały mu krzyżówki, rozmawiały o tucznikach,
Że to niby on Agronom, ale co tam
To wszystko nie dla niego, tylko ja wzdychałam z cicha,
I budziła jakaś we mnie się tęsknota

Wśród motylkowych roślin i trawy bywał mi w snach
Aż raz w remizie, podczas zabawy, zjawił się w drzwiach
I wtedy właśnie, tak się zdarzyło, jedyny raz
Że tańczył ze mną jedną jedyną przez cały czas

Dziewczyny dookoła, mało się nie powściekały
Te z PGR-u, z nasiennictwa i od drobiu
Dziewczyny dookoła nam spokoju nie dawały
A on tańczył i nic sobie z nich nie robił
Czy zechce go pokochać raz po raz mnie pytał z cicha
Czego nie wie on Agronom, ale co tam
Sam przecież dobrze widział, jak wyzdychałam, i jak wzdycham
I że budzi we mnie jakaś się tęsknota

Nazajutrz przyszedł, do klubu Ruchu, do naszej wsi
Kawki nie pije, radia nie słuch, nie czyta nic
Tylko jak zawsze lśnią mu gumaki, i błyszczy wzrok
I co nie spojrzy, drań, łobuz taki, siedząc o krok

Dziewczyny dookoła wciąż ze śmiechu umierają
Te z PGR-u, z nasiennictwa i od drobiu
Dziewczyny dookoła wciąż spokoju mi nie dają
A on sobie z tego nic a nic nie robi
Wzięłam go na stronę, to tłumaczył mi dzień cały
że to niby on Argonom i że wiosna
Więc dzisiaj list ten piszę, do rubryki serc zbolałych
Co mam robić?
Oszukana Ziuta z Krosna



środa, 24 lutego 2010

Co miesiąc

I tym razem się udało znów zakwitłam na czerwono między udami dzisiaj możesz spać spokojnie bać będziemy się za miesiąc już za miesiąc proszę dziś mnie nie dotykaj bo dni kilka musi potrwać ta procesja jak drugoklasistka w maju purpurowy będę gubić płatek co drugi krok takie słyszy się rozmowy gdy pogasną wszystkie światła takie słyszy się rozmowy stojąc z uchem tuż przy ścianie

wtorek, 23 lutego 2010

Samotni ludzie









Samotni ludzie z samotnych miast
W samotnej muszli świat
W samotnym śniegu został ślad
Samotnie witam was
Ten blady krążek to moja twarz
Ten z kleksem krwawym - ty
Dziewczyną jesteś, więc usta masz
Usta koloru krwi

Zgaśnie blask oczu twych
Gdy wstanie dzień
Świat za szybą przysiądzie
Jak szary ptak
Nie mów nic, przytul się
Wstrzymaj czas, wszystko zmień
Zapomnienie jak zmierzch
Niech zatopi nas znów
Wódki mgła wokół głów
Pełznie jak duch
Jaki zły, jaki pusty
Jest cały świat
Nie mów nic, przytul się
Wtóru serc dziwna moc
Wstrzyma czas, niechaj trwa
Pijana noc

Dziewczyny szare, płaskie jak filc
Szukają pustych słów
Poprzez tysiące mroźnych mil
Srebrzy im piersi nów
A jak majowy dzwon na dnie
Gdy zatopiony w drzwi
Tak w piersiach serca tłuką się
Serca koloru krwi

Zgaśnie blask...

Posłuchaj - serce tyka jak czas
Już blisko dzień i wschód
Co znaczy wschód - wie każdy z nas
Codziennie wschodzi trup
Wciąż bliżej kosi gwiazdy nów
Przed wschodem zamknij drzwi
Bo z pierwszym świtem wstaną znów
Myśli koloru krwi

Zgaśnie blask...

(Kult)

poniedziałek, 22 lutego 2010

Wodolanki



Czy jesteśmy przyjaciółkami?
Nie wiem
Ciągle jeszcze jemy sól
Z dużej brązowej beczki
Zjadłyśmy dopiero pół

Pamiętam jak nieoczekiwanie
Przy drugim kilogramie
Wykrzywiając twarz okrutnie
Powiedziała:
Ja spałam z twoim mężem
I gdybym tylko chciała
Znowu byłby mój

Więcej zniosę

Jeszcze bardziej nieoczekiwanie
Przy dwunastym kilogramie
Pomarszczona jak chusteczka
Papierowa, higieniczna
Powiedziała:
Chcę mieć wszystko
To co twoje
Od rodziny aż po stroje

Więcej zniosę

(Hey)

niedziela, 21 lutego 2010

Hej, czy nie wiecie





Widziałem, wyrywali sobie ścierwo zębami
Widziałem, grozili sobie karabinami
Widziałem, podawali sobie z uśmiechem dłonie
Widziełem, siadali na tronie w koronie
Widziałem, chodzili po sobie butami
Widziałem, jeździli po sobie czołgami

Hej, czy nie wiecie, nie macie władzy na świecie
Hej, czy nie wiecie, nie macie władzy na świecie
Hej, czy nie wiecie, nie macie władzy na świecie
Hej, czy nie wiecie, nie macie władzy na świecie
Hej, czy nie wiecie, nie, nie, nie macie władzy
Hej, czy nie wiecie, nie wasza władza na świecie
Hej, czy nie wiecie, nie macie władzy na świecie
Hej, czy nie wiecie, na świecie!

Widziałem, podawali sobie z uśmiechem dłonie
Widziałem, siadali na tronie w koronie
Widziałem, chodzili po sobie butami
Widziałem, jeździli po sobie czołgami
Widziałem, wyrywali sobie ścierwo zębami
Widziałem, grozili sobie karabinami

Hej, czy nie wiecie, nie macie władzy na świecie
Hej, czy nie wiecie, nie macie władzy na świecie
Hej, czy nie wiecie, nie macie władzy na świecie
Hej, czy nie wiecie, nie macie władzy na świecie
Hej, czy nie wiecie, nie, nie, nie macie władzy
Hej, czy nie wiecie, nie wasza władza na świecie
Hej, czy nie wiecie, nie macie władzy na świecie
Hej, czy nie wiecie, na świecie!

(Kult)

Umieraj stąd

umieraj stąd!
bierz co Twoje i won!
w zaświaty, gdzie zmory
gdzie strzygi, upiory
gdzie zimno i wieje
gdzie głodno i mrok!
umieraj stąd!
wysyczano mi wprost
w amoku słowiki
golone trawniki
płakałam do wewnątrz
dyskretna po kość

miałam dom
gdzie to było?
tam gdzie Odra, port
dźwigozaurów rząd
było tak niemożliwie nam
nasączałeś mnie pewnością
jak
likierem biszkopt

umieraj stąd!...

drobnych spraw korzonkami
wrastaliśmy w grunt
czas przygarbiał nas
Odra, port, dźwigozaurów rząd
nasączyłeś mnie jak gąbkę
dziś
goryczy octem

umieraj stąd!...

(Hey)

sobota, 20 lutego 2010

Jeszcze zima


Odrzykoń







































Jeszcze zima, ptaki chudną,
chudym ptakom głosu brak.
W krótkie popołudnia grudnia
w białej chmurze milczy ptak.
Jeszcze zima, dym się włóczy,
w wielkiej biedzie żyje kot
i po cichu nuci, mruczy:
kiedy wróci trzmiela lot...

Pod śniegiem świat pochylony,
siwieje mrozu brew.
To pora zmierzchów czerwonych,
to pora czarnych drzew.
A wiatr w kominie śpi, bo ciemno.
A ja? Co ja? Co będzie ze mną?

Jeszcze oczy ci rozjaśnia
moje słowo i mój gest.
Jeszcze świecę ci jak gwiazda,
ale to już nie tak jest.
Jeszcze tyle trzeba przebyć
niewesołych, bladych zim.
Czy nam zimy wynagrodzi
letnich ognisk wonny dym?

Pod śniegiem świat pochylony,
siwieje mrozu brew.
To pora zmierzchów czerwonych,
to pora czarnych drzew.
A wiatr w kominie śpi, bo ciemno.
A ja? Co ja? Co będzie ze mną?

(A.Osiecka)

piątek, 19 lutego 2010

W moim magicznym domu

Muzeum Rzemiosła w Krośnie


































W dziurawym bucie mieszka mysz.

Nieżle go nawet urządziła.

Nigdy nie mówię jej "a kysz!"

I ona też jest dla mnie miła.

Bywa, że wpadnie po sąsiedzku

pożyczyć chleba albo sera,

albo pogadać o czymkolwiek,

kiedy samotność nam doskwiera.



W moim magicznym domu

wszystko się zdarzyć może.

Same zmyślają się historie,

sam się rozgryza orzech.

W moim magicznym domu

ciepło jest i bezpiecznie.

Gościu znużony, gościu znudzony,

jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony,

zajrzyj tu do nas koniecznie.



Przedstawię ci Macieja kota,

fascynujący z niego facet.

Całymi dniami tkwi w fotelu

i lekceważy każdą pracę.

Lecz niewątpliwą ma zaletę:

gdy spływa wieczór granatowy,

on słodko mruczy wprost do ucha

najbardziej senne bossa novy.



W moim magicznym domu

wszystko się zdarzyć może.

Same zmyślają się historie,

sam się rozgryza orzech.

Licho śpi w kącie cicho

i zegar tyka serdecznie.

Gościu znużony, gościu znudzony,

jeśli zabłądzisz kiedyś w te strony,

zajrzyj tu do nas koniecznie.



Tutaj nikt z nikim się nie liczy,

gazet nie czyta, plotek nie słucha.

Tutaj jest miło i przytulnie,

chociaż na świecie zawierucha

Chociaż w powietrzu wciąż coś fruwa

głupieje z wiekiem stara Ziemia,

lecz w moim domu, chwała Bogu

nic mimo zmian tych się nie zmienia.



W moim magicznym domu

dzięki Ci, mądry Boże,

same zmyślają się historie,

sam się rozgryza orzech.

W moim magicznym domu

ciepło jest i bezpiecznie.

Gościu znużony, gościu znudzony,

jeśli ci kiedyś będzie po drodze,

zajrzyj tu do nas koniecznie.