środa, 31 marca 2010

Super news!!! :-)





Od 4 dni Julcia ma siostrzyczkę, a Aneta i Bernd drugą córeczkę.
Ich słodka Lena Elisabeth przyszła na świat 28. marca o godzinie 0:11 (zdążyła jeszcze przed zmianą czasu). Dla statystyków podam, że maleństwo ważyło 3.470 i mierzyło 50 cm.
Powyżej zdjęcia skarbów i rodziców.

wtorek, 30 marca 2010

Ławka















Widziałem ją dzisiaj, tak o poranku,
Czytała książkę na ławce w parku.
Jak kot podszedłem, na brzegu usiadłem,
Podniosła oczy, a ja odpadłem.

Czy ktoś ich jeszcze razem widział?
Czy ktoś cokolwiek o nich wie?
O nie, o nie, o nie
Czy zakochali się?

Czy ktoś ich jeszcze razem widział?
Czy ktoś cokolwiek o nich wie?
O nie, o nie, o nie
Czy kochają się?

Staliśmy osobno, a poszliśmy razem,
By spotkać się znowu na ławce za stawem.

(Formacja Niezywych Scabuff)

poniedziałek, 29 marca 2010

Jeszcze kocham



Jeszcze śniegi w górach leżą
A powodzie toną w morzach
Jeszcze ludzie sobie wierzą
Jeszcze kocham, jeszcze kochasz mnie

Jeszcze szumi górski strumień
A krokusy zdobią zbocza
Jeszcze cię rozróżniam w tłumie
Jeszcze kocham, jeszcze kochasz mnie

Jeszcze wiatr rozpędza chmury
Błękitnieje niebo w oczach
Jeszcze świeci Słońce, w którym
Jeszcze kocham, jeszcze kochasz mnie

Jeszcze gwiazdy nie spadają
Powracają dni po nocach
Jeszcze wiosna bywa w maju
Jeszcze kocham, jeszcze kochasz mnie

(Skaldowie)

Dni wiosenne





Ach, motylki już fruwają,

dni wiosenne przybywają,

rybki w stawie się pluskają

plim i plum i plim i plum

Turkaweczka w lesie grucha,

brzęczy pszczółka,

bzyka mucha.

Kumka żaba i ropucha

kum, kum, kum, kum

Wystrzeliły kwiatów pąki.

Ćwirlą pliszki i skowronki.

Wiosna dzwoni w leśne dzwonki

din, din, din, din.

Świat się śmieje

razem z Misiem,

pachną kwiatki, łąk strojnisie,

i chrabąszcze zleciały się

z prawie wszystkich świata stron.

Z traw wyjrzały już pierwiosnki,

w gaju śpiewa

wdzięczne piosnki

muzykalny i beztroski,

muzykalny słowik - zuch

Aż z radości krowa grucha,

ryczy pszczoła, kumka mucha,

a Puchatek w słońcu pucha,

puch, puch, puch!


niedziela, 28 marca 2010

Crazy for you





Swaying room as the music starts
Strangers making the most of the dark
Two by two their bodies become one

I see you through the smokey air
Can't you feel the weight of my stare
You're so close but still a world away
What I'm dying to say, is that


I'm crazy for you
Touch me once and you'll know it's true
I never wanted anyone like this
It's all brand new, you'll feel it in my kiss
I'm crazy for you, crazy for you

Trying hard to control my heart
I walk over to where you are
Eye to eye we need no words at all

Slowly now we begin to move
Every breath I'm deeper into you
Soon we two are standing still in time
If you read my mind, you'll see


I'm crazy for you
Touch me once and you'll know it's true
I never wanted anyone like this
It's all brand new, you'll feel it in my kiss
You'll feel it in my kiss because
I'm crazy for you
Touch me once and you'll know it's true
I never wanted anyone like this
Its all brand new, you'll feel it in my kiss
im crazy for you,
Crazy for you
Crazy for you
Crazy for you

its all brand new, im crazy for you
and you know its true, im crazy, crazy for you
its all brand new, im crazy for you
and you know its true, yeah, Im crazy for you
Crazy for you baby
I'm crazy for you


piątek, 26 marca 2010

Boże daj dom






Boże daj mu dom, cichy kąt,

ojca matkę i rodziny smak,

Zwykły uśmiech, ludzki gest,

Łóżko krzesło płyty dwie.

Boże daj mu dom, cichy kąt.



Boże daj mu dom, mama jak z obrazka,

Ojciec tez jak z żurnala mód.

Wszystko tu na pokaz, z telewizji świat.

Dadzą Ci kawałek kiedy tylko chcesz.

Boże daj dom, Boże daj mu dom.



Nie zobaczą nawet kiedy jest już źle.

Boże daj, daj mu dom, cichy kąt.

Kupią Ci zabawkę, gdy egzamin zdasz.

Zamiast ojca, matki skład przedmiotów masz.



Boże daj dom. Boże daj mu dom.

Kupią Ci zabawkę, gdy egzamin zdasz.

Zamiast ojca, matki skład przedmiotów masz.

Masz niby rodzinę, niby wszystko gra.



Boże daj mu dom, cichy kąt i psa.

Boże daj dom, Boże daj dom,

Boże daj dom, daj mu dom.

Chciałby żyć inaczej chciałby być nawet sam.

Boże daj mu dom, daj mu dom, cichy, cichy kąt.

Daj mu dom, daj mu dom,

Cichy kąt, cichy kąt,

Daj mu dom, cichy kąt,

Cichy kąt.

(Dżem)

wtorek, 23 marca 2010

Kobieta - szpieg

Czuję że coś nie tak dzieje się
Czuję że coś ukrywa przede mną
Ale ja łatwo nie dam się zwieść
Poznam wnet całą prawdę na pewno

Nic nie uśpi mej czujności
Są powody do zazdrości,
Bo w zeznaniach ciągle gubi się,
Że coś kręci daję głowę
Bo dowody mam rzeczowe więc


W kobietę szpiega się zamienię
I dochodzenie przeprowadzę,

Bo mam poważne podejrzenie,
Że przyłapię go na zdradzie

Czuję że coś nie tak dzieje się
Czuję że coś ukrywa przede mną
Ale ja łatwo nie dam się zwieść
Poznam wnet całą prawdę na pewno

Jeśli kogoś ma na boku
To wielkiego doznam szoku
Dookoła wszyscy chyba też
Ale powiem tylko tyle
Mam nadzieję że niewinny jest

poniedziałek, 22 marca 2010

Runął już ostatni mur

Runął już ostatni mur
Między nami
Runął już ostatni mur
Między nami

Nie mówimy ani słowa
Bo tego się nie da
Powiedzieć słowami

Nie dzieli nas nic
Nie dzieli nas nic
Nie dzieli nas nic
Nie dzieli nas nic

Nie dzieli nas nic
Nie dzieli nas nic
Nie dzieli nas nic
Nie dzieli nas nic

Runął już ostatni mur
Między nami
Runął już ostatni mur
Między nami

Nie mówimy ani słowa, nie
Bo tego się nie da, nie, nie, nie
Powiedzieć słowami

Nie dzieli nas nic
Nie dzieli nas nic
Nie dzieli nas nic
Nie dzieli nas nic
Nie, nie, nie

Nie dzieli nas nic
Nie dzieli nas nic
Nie dzieli nas nic, nie, nie, nie
Nie dzieli nas nic

Nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie, nie
Nie dzieli nas nic, nie, nie, nie, nie
(Tilt)

niedziela, 21 marca 2010

Barman



Każdy barman jest dla mnie jak matka,
pachnący, czysty jak łza .

Nie ima się go plamka ni zmarszczka,
gdy z uśmiechem poleruje szkła .
Gdy dzwoni do niego ma żonka,
czy nie wie czy tam nie ma mnie,
On z uśmiechem spod oka spogląda choć wie, w słuchawkę mówi, że nie .

Każdy barman jest dla mnie jak matka,
w koszuli sztywny jak gips .

Każda szmatka i każda zakładka w jego dłoniach szyku nabiera w mig .
Jego szkło jak kryształ błyszczy,
Jego twarz niczym księżyc lśni.

Każdy barman jest dla mnie jak matka,
A ja jestem dla niego jak syn .

Mój barmanie, oko mniej na mnie .
Barmanie nie mów mamie,
Barmanie, że znów pije za dwóch .

Barmanie nie mów żonie.
Barmanie ta łajba tonie,
Barmanie dokąd płynie ta łódź ?

Każdy barman jest dla mnie jak matka,
Skrzętnie liczy każdy mój drink,
Gdy dopadnie mnie czkawka lub drgawka
Następnego odmawia mi.
On się nigdy nie złości na gości,
Nikomu on nie da w pysk.

Każdy barman jest dla mnie jak matka,
A ja jestem dla niego jak syn .

Mój barmanie, oko mniej na mnie.
Barmanie nie mów mamie,
Barmanie, że znowu pije za dwóch.


sobota, 20 marca 2010

Butelki













Jestem po piwie pustą butelką, mam wszystko, mam szyjkę, mam denko
kolorową naklejką stykam się z inną, po piwie pustą butelką
stoimy razem w śmietniku, i czekamy na czarter na wysypisko
tak mało czasu zostało, żeby opowiedzieć co się wczoraj działo.

Byłam wczoraj na balandze, w tej sąsiedniej klatce,
ludzie bardzo mili, w nocnym mnie kupili, drobnymi zapłacili
jak mnie pili, to jointy palili,
fajnie rozmawiali i dobrze się bawili, nie nudzili mnie ani chwili
reggae słuchali, rano wyrzucili a ten co mnie wypił jak się upił to rymował.

A mnie wypił jakiś tłusty osił, hydraulik, w torbie z narzędziami mnie nosił
przez cały dzień w kiblu rurę montował, gruby był na maksa,
na śmierdząco się spocił, nie rymował,
na plecach miał włosy, strasznie przeklinał, że za droga jest benzyna,
i że zna Markowskiego z Perfektu się chwalił
szybko skończył pracę, bo się nawalił.

Jestem po piwie pustą butelką, mam wszystko, mam szyjkę, mam denko
kolorową naklejką stykam się z inną, po piwie pustą butelką
stoimy razem w śmietniku i czekamy na czarter na wysypisko
tak mało czasu zostało, żeby opowiedzieć, co się wczoraj działo.


A my trafiłyśmy na melinę żuli, wódkę nami popijali i ostro się skuli
najpierw się kłócili, a później się bili, w końcu z nas tulipany zrobili
aż przyjechały gliny robić oględziny, bo jednego żula, żule śmiertelnie zranili
a jak przyjechali gliny to nas wyrzucili, żeby nie było dowodów ich winy.
Na melinie inaczej czas płynie, na melinie inaczej czas płynie.

Posłuchaj co mówią butelki o poranku
zanim je połknie maszyna recyclingu
zanim dzieciaki je z hukiem potłuką
zanim żule zaniosą je znowu do skupu
zanim znowu w browarze napełnią je browarem
zanim znowu po Polsce rozjadą się całej
i Polacy do ust znowu je przyłożą
by utopić w nich smutki, głupotę i żale.

A ja trafiłam na małżeństwo lekarzy, i nie miałam żadnych nieprzyjemnych zdarzeń, prawdę mówiąc nie kumałam, o czym rozmawiali, jakieś skóry sprzedali, pavulon podali, katalogi biur podróży razem oglądali,
dowcipami sypali i bardzo się z nich śmiali
jeden teraz nawet przypomniałam sobie,
chcesz ratować zdrowie, dzwoń po pogotowie.

A mnie piło dwóch studentów filozofii, jeden był mądry a drugi był głupi
naukowy dyskurs prowadzili o tym że, jeden jest mądry, a drugi nie
i że, i że nie ma na świecie alkoholu idealnego, po każdym alkoholu czuje się coś złego - Intoto orbe terrarum, non sunt alko ola perfecta.


Jestem po piwie pustą butelką, mam wszystko, mam szyjkę, mam denko
kolorową naklejką stykam się z inną, po piwie pustą butelką
stoimy razem w śmietniku, i czekamy na czarter na wysypisko
tak mało czasu zostało, żeby opowiedzieć co się wczoraj działo.
(Sidney Polak)

piątek, 19 marca 2010

Bóg i boogie woogie

Jezus i AIDS
Hollywood w stanie Kalifornia
Sen na jawie
HipHop, Jazz
Kapitał, Tora, Biblia, Koran
Orgazm prawie
Piekło i raj
Kosmiczny zamęt i harmonia
Coca Cola
Traffic i haj
I słońce tak jak złoty dolar
Dolar

Bóg nam to dał
Bóg nam to dał
Bóg i boogie woogie
Bóg nam to dał
Bóg nam to dał
Albo Tamten drugi !

Jesteś król
O ile dobry jest twój prawnik
Masz w komplecie
Swimming pool
I co dzień podlewany trawnik
Trawnik

Bóg nam to dał....

Nie uciekniesz nigdzie, nie
Kiedy wpadniesz w długi
Na 100% dorwą cię
Razem Pan Bóg i
Boogie Woogie !

(Lady Pank)


czwartek, 18 marca 2010

Tak jak malował pan Chagall

Tych miasteczek nie ma już
Okrył niepamięci kurz
Te uliczki, lisie czapy, kupców rój
Płotek z kozą żywicielką
Krawca Szmula z brodą wielką
Co jak nikt umiał szyć ślubny strój

A zakochane oczy lśnią
Otula się liliową mgłą
Zapomniany świat i płynie, płynie w dal
Z kogucim i baranim łbem
Na białej chmurze ginie, hen
Tak, jak malował pan Chagall

Już zmierzony ślubny strój
Rudy krawcze atłas krój
I odmierzaj łokciem śnieżnobiały tiul
Gdy wypieścisz ślubną suknię
W mig o srebro, srebro stuknie
A ty żyć będziesz, ech, jak ten król

A zakochane oczy lśnią...

Tych miasteczek nie ma, nie
Ale krawcze oczy twe
Miał kolega, gdy pociągu zabrzmiał gwizd
Pozostały na peronie
Nasze zaciśnięte dłonie
I ten szept: bywaj zdrów, napisz list

A zapłakane oczy lśnią
Otula się liliową mgłą
Smutny pociąg i odpływa w dal, hen, w dal
O ciepłym, dobrym domu sen
W tunelu ciemnym ginie, hen
Nie tak malował pan Chagall

Łzy obeschły dawno już
Ale niepamięci kurz
Warto, żeby jakiś wiatr nareszcie zwiał
Warto pięścią w stół uderzyć
Czarną prawdę tak odmierzyć
Jak ten Szmul, gdy na frak miarę brał

A potem niechaj skrzypki tną
I zakochane oczy lśnią
I cymbałów dźwięk niech płynie, płynie w dal
Z tułaczem krawcem za pan brat
Niech zawiruje w tańcu świat
Tak jak malował pan Chagall

(Raz Dwa Trzy)

środa, 17 marca 2010

Super para

Ty masz dziesięć lat i ja mam dziesięć lat
I siedzimy ciągle w pierwszej klasie
O, rzućmy to i chodźmy stąd
Ty masz ręce dwie i ja mam ręce dwie
Ale Ty masz chyba obie lewe
O, zróbmy coś, by zabić nudę złą

Para mieszana, ledwie zakochana
Jutro powiem Ci, że kocham Cię
Para mieszana, chyba bardzo zgrana
Mam pierścionek, pewnie Ci go dam

W jednej ławce Ty, a obok czyli ja
Tak siedzimy trzeci rok w tej klasie
O, śmiej się proszę, nie załamuj się
Ty masz parę zer i ja mam parę zer
Tam za rogiem dzisiaj są lizaki
Wolisz uczyć się, ucz się lizać je


Ty masz dziesięć lat i ja mam dziesięć lat
I siedzimy ciągle w pierwszej klasie
O, rzućmy to i chodźmy stąd
Ty masz ręce dwie i ja mam ręce dwie
Ale Ty masz chyba obie lewe
O, zróbmy coś, by zabić nudę złą
(L4)

wtorek, 16 marca 2010

Mrok na schodach, pustka w domu

Mrok na schodach. Pustka w domu
Nie pomoże nikt nikomu.
Ślady twoje śnieg zaprószył,
Żal się w śniegu zawieruszył.

Trzeba teraz w śnieg uwierzyć
I tym śniegiem się ośnieżyć -
I ocienić się tym cieniem
I pomilczeć tym milczeniem.
(Stare Dobre Małżeństwo)

sobota, 13 marca 2010

Raz na milion lat



w hotelu w którym nie spał nikt od lat
na łóżku wziętym na godziny dwie
przecięły się orbity planet nam
nikt katastrofy nie przewidział tej
podobno tylko raz na milion lat
tak dzieje się że ciała dwa
spadają nagle w siebie chcą czy nie
i płoną tak kochając się
podobno tylko raz na milion lat
tak dzieje się że pierwszy raz
wnikając w siebie nagle wiemy że
świat zmienił się i nie ma odwrotu
czy zdajesz sobie sprawę z tego że
deszcz meteorów moich w tobie gna
podobno tylko raz na milion lat
tak dzieje się że ciała dwa
spadają nagle w siebie chcą czy nie
i płoną tak kochając się
podobno tylko raz na milion lat
tak dzieje się że pierwszy raz
wnikając w siebie nagle wiemy że
świat zmienił się
podobno
raz na milion
raz na milion świetlnych lat
zdarza się to co spotkało
i co trzyma tutaj nas
tylko raz na milion
raz na milion świetlnych lat
najpiękniejsza katastrofa - eksploduje sup
ernova...


piątek, 12 marca 2010

Mój pejzaż







Nie morza stalowego fale napastliwe
Nie Tatry, chmur drapacze wyższe, niż Manhattan
Nie białowieskiej puszczy dęby wiecznie żywe
Ani w wieże wawelskie wmurowane lata.

Ale ptak, co go dotąd jeszcze nikt nie złapał
Ale kobiałka wczesnych, zakurzonych śliwek
I koza prowadzona gdzieś za rogi krzywe
I oset, który bosą piętę podrapał.

Nie trasy, autostrady, Nowotel, Intraco
Ani stada dyskotek w stroboskopów strudze
Smokingowe night cluby wzbronione pętakom
Nie pachnące salony elektrycznych złudzeń.

Ale rynek miasteczka unurzany w nudzie
I dach z przegniłych gontów dobrze znany ptakom
Ciepły chleb o nieznanym, zapomnianym smaku
I drzwi wąskie, skrzypiące, a za nimi ludzie.

(autor: Adam Kreczmar
kompozytor: Włodzimierz Korcz)


czwartek, 11 marca 2010

Tam gdzie rosną dzikie róże

fot. Kamil

Z czerwieni nadzieje wróżą,
Z barwy zórz, z barwy róż i krwii.
Nazywają mnie tu dziką różą,
Elisa Day czy to ja, czy ty?

Widywałem ją często,lecz do chwili tej
była dla mnie uśmiechem przesłanym z daleka.
Nagle stały się kwiatem czerwone usta jej,
dziką różą, co wrasta w urwisty brzeg rzeki.

Gdy zapukał do drzwi i w objęcia mnie wziął,
rozkwitałam ze szczęścia w jego czułych ramionach.
Nagle zmienił się świat, bo po pierwszym co czuł,
że przez los jestem mu przeznaczona.

Z czerwieni nadzieje wróżą,
Z barwy zórz, z barwy róż i krwii.
Nazywają mnie tu dziką różą,
Elisa Day czy to ja, czy ty?

Gdy nazajutrz przyniosłem jej czerwony pąk,
była pięknem,co w zapach się skryło.
Zapytałem:"Czy pragniesz odnaleźć różę swą?
Różę wolną i dziką,tak dziką jak miłość..."

Następnego dnia rzekł podając mi kwiat:
"Kwiaty są nieśmiertelne, w róże się zamień"
Pięknie tak...

Z czerwieni nadzieje wróżą,
Z barwy zórz, z barwy róż i krwii.
Nazywają mnie tu dziką różą,
Elisa Day czy to ja, czy ty?

Dnia trzeciego nad rzekę mnie zabrał i rzekł:
"Kwiaty są nieśmiertelne, więc w różę się zamień"
Kładł mnie czule całując pod kwitnący krzew.
Gdy się schylił, ujrzałam, że w ręce ma kamień.

Ostatniego dnia, cóż, miałem w oczach łzy,
gdy szliśmy nad rzekę, by spełnić marzenia.
Była piękna jak śmierć, więc kwiat róży w martwe usta
włożyłem jej na dowidzenia...

Z czerwieni nadzieje wróżą,
Z barwy zórz, z barwy róż i krwii.
Nazywają mnie tu dziką różą,
Elisa Day czy to ja, czy ty?

Elisa Day czy to ja, czy ty?

Elisa Day czy to ja,
czy ty?

(Nick'a Cave'a)
ttp://muracha.blogspot.com/2010/03/ty-i-tylko-ty.htm

środa, 10 marca 2010

Tak jak ja kocham cię



już noc zapadła nad miastem
i całe miasto śpi
już noc zapadła nad miastem
zamknięte wszystkie drzwi
ja nie chcę być sam całą noc do rana
ja nie chcę być sam
ja nie chcę być sam o ukochana
więc do ciebie prośbę mam
kochaj mnie
kochaj mnie
kochaj mnie
tak jak ja kocham cię
ja nie chcę być sam całą noc do rana
ja nie chcę być sam
ja nie chcę być sam o ukochana
więc do ciebie prośbę mam
kochaj mnie
kochaj mnie
kochaj mnie
tak jak ja kocham cię

(Tilt)

wtorek, 9 marca 2010

Dom dla kwiatów



Zbudowałem dom
dla kwiatów.
Kryształowy schron,
od wiatru.
Zapaliłem w nim,
trzy słońca.
Aby miały dzień,
bez końca.

Aż pewnego ranka wszystkie posmutniały,
Gdy je dotykałem, główki pochylały.
Chciałem uratowac, kwiaty ukochane
I rozbiłem zimną, kryształową ścianę.

Zbudowałem dom,
dla ludzi.
Betonowy schron
i złudzen.
Zapaliłem w nim,
trzy słońca.
Aby mieli dzień,
do końca.

Aż pewnego ranka na ulicy marzeń.
Usłyszalem krzyki, błagalne wołanie.
Chociaż z całej siły, pięścią uderzałem.
Nie zrobiłem krzywdy, betonowej ścianie.
(Grzegorz Markowski)


poniedziałek, 8 marca 2010

Gdzie mi tam do nich




Jadom, jadom

Jadom chłopy na mecz

Bedom w mordy bili obcych

Łot, poleje się krwi

Jadom, jadom

Jadom chłopy na boisko

Każdy ma po dwa jabole

Cztery piwa, wódke czystą

Ole, ole, ole, ole

Jadom, jadom

Jadom chłopy pociągami

Demolują pasażerów

Napierdalają pasami

Stoju, stoju

Policjanci na peronach

Każdy w ręku dzierży pała

A na plecach ma automat

Ole, ole, ole, ole

Jadom, jadom

Jadom chłopy za granica

Legia będzie biła Łódź

A Widzew stolica

To je Polska, Polska

Polska gola

Czterech z Łodzi miało wpierdul

I pięciu w mundurach

Ole, ole, ole, ole

Legia to pany

Wisła to chamy

Kurwa jaki ten świat pojebany
(Piersi)

niedziela, 7 marca 2010

Krzesło łaski



Zaczęło się wszystko,
Gdy z domu mnie wzięli
I w celi śmierci zamknęli
Więc powtórzyć wam chcę:
Jestem prawie niewinny, nie
Śmierć nie przeraża mnie

Przedmioty tłem się stały
Bezkształtem zabijały
Podejmę ten wysiłek
Ostatni zjem posiłek
Przyprawia mnie o mdłości
Mięso z dodatkiem kości
I twarz Jezusa w zupie
Wytrzeszcza oczy trupie

A krzesło łaski już czeka
I czuję jak głowa mi pęka
I tęsknię za tą chwilą
Gdy test na prawdę skończy się
Za oko oko, ząb za ząb
Nikt mi nie zajrzy w duszy głąb
Śmierć nie przeraża mnie

Chcę zapamiętać każdy znak
Choć jej szczególnych znaków brak
Bo pustka nie ma blizn i ran
Składa się z zimnych, czarnych ścian
Gdzie mi przenika dreszczem kark
Dotknięcie nierealnych warg
Dotknięcie lodowatych, zbielałych warg

Wciąż słyszę różne historie
O tym jak się Chrystus narodził
W stajni, potem skonał na krzyżu,
By zbawić biedaków i cały świat
Ten gość z zawodu cieślą był
Opowiadają mi jak żył i jak w kłopoty wpadł

Gdy prawą ręką wkłuwałem zło
W tatuaż jej siostry lewej
Żaden z palców nie protestował
A przynajmniej ja nic o tym nie wiem

Gdzieś tam na niebie wysoko
Lśni Boga tron szczerozłoty
U stóp ma arkę przymierza
Losem świata może kierować sam
Na moim tronie z prądem drut
Zamienia ciało w popiół, w brud
Dziś Bogu szansę dam

Na krześle łaski zasiadam
Drut nagą głowę oplata
Jestem jak ćma,
Która szuka szczęścia w ogniu,
Co w proch zmieni ją
Gdy ciało się zaczyna tlić
To śmierć schronieniem może być
Perfidną z bólem grą

Choć dłoń mordercza jest podła
Ta druga mogła być dobra
Obrączkę na niej nosiłem
Narzędziem tortur ból dławiłem

A krzesło łaski już czeka
I czuję jak głowa mi płonie
I tęsknię za tą chwilą
Gdy mierzenie prawdy skończy się
Za oko oko, ząb za ząb
Niech zamiast czasu płynie prąd
Śmierć nie przeraża mnie

A krzesło łaski już płonie
I czuję jak głowa się jarzy
I czekam wciąż z nadzieją,
Że ważenie prawdy skończy się
Za oko oko, ząb za ząb
Niech zamiast krwi popłynie prąd
Śmierć nie przeraża mnie

A krzesło łaski się jarzy
I czuję jak głowa mi dymi
I czekam niecierpliwie
Że spojrzenia wrogie odwrócą się
Za oko oko, to wasz błąd
Nic mi nie udowodnił sąd
A jednak skazał mnie

A krzesło łaski już dymi
I czuję jak głowa topnieje
Przestańcie prawdą żonglować
Niech te relacje skończą się
Za kłamstwo kłamstwo, fakt za fakt
Wszystko stracone już i tak
Śmierć nie przeraża mnie

A krzesło łaski topnieje
A krew w tętnicach zawrzała
Ach jak ich rozczarowałem
Gdy w sprawiedliwość bawili się
Za dobro dobro, zło za zło
Wyznałem całą prawdę bo
Śmierć nie przeraża mnie

A krzesło łaski już czeka
I czuję jak głowa mi płonie
I tęsknię za tą chwilą
Gdy wreszcie wrabiać przestaną mnie
Za życie życie, fakt za fakt
Dojść nie zdołacie, bo i jak?
Czy kłamię wciąż czy nie...

A krzesło łaski już czeka
I czuję jak głowa mi pęka
I tęsknię za tą chwilą
Gdy skończy się na prawdę test
Za oko oko, ząb za ząb
Przeraża popełniony błąd
To kłamstwo prawdą jest!

(Kazik)

sobota, 6 marca 2010

I Like Chopin



Remember that piano
So delightful unusual
That classic sensation
Sentimental confusion

Used to say
I like Chopin
Love me now and again

Rainy days never say goodbye
To desire when we are together
Rainy days growing in your eyes
Tell me where's my way

Imagine your face
In a sunshine reflection
A vision of blue skies
Forever distractions
(Gazebo)

piątek, 5 marca 2010

Teren zaminowany

wiem że to niełatwe jest
kiedy płakać się chce
ty na przekór się śmiej innym
w nos
bo nie ma lepszej zemsty

tak to ja
i samotność tuż przy nodze w roli
psa
wierna jest mi aż po grób
minę mam
jakby nie psem lecz rumakiem
była a
ja galopuję z nudów

uuh dobre miny
robię do złej gry i
uuh dobrze mi z tym
dobrze mi

dom pusty czeka aż
mnie powita kwiatem co bez
wody łka
i martwą ciszą wokół
minę mam
jakby to oaza była przecież ja
tak kocham święty spokój

nie będę się użalać
nie będę skarżyć się
nie jestem beksa lala
a skoro jeszcze
to mnie nie powala
to nie jest tak źle
co nie zabija wzmacnia
wzmocni i mnie

tak to ja
której czasem po policzku płynie
łza
smutek nie ma końca
minę mam
jakby kropla deszczu spadła
chociaż nad
głowami dużo słońca

nie będę się użalać
nie będę ronić łez
nie jestem beksa lala...

(Kayah)

czwartek, 4 marca 2010

Dla ciebie jestem sobą




fot. KAMIL

Los, jak wszystkim dał mi jedną tylko postać
i nie nazbyt nią ucieszył mnie.
Ale zawsze potrafiłam inną zostać,
gdy wchodziła duża stawka w grę.
Dziś posiadam różnych twarzy cały rejestr,
w których lepiej, niż we własnej mi.
O, jak dobrze umieć być tym, kim się nie jest.
Ja umiałam, nim przyszedłeś ty.

Dla ciebie jestem sobą
i choć to tak mało jest,
nie potrafię być przed tobą nikim więcej.

Sztuczny wdzięk odbierasz słowom,
Czynisz zwykłym każdy gest.
I znów jestem tą tysięczną wśród tysięcy.

Tak mi z sobą nie do twarzy,
tak powinnam siebie kryć.
Ale kiedy na mnie patrzysz,
już nie umiem inną być.

Dla ciebie jestem sobą
i choć to tak mało jest,
nie potrafię być przed tobą nikim więcej.

Dostosować sposób gry do nowych reguł,
w efektownym fałszu ukryć się.
Potrafiłabym to zrobić dla innego,
a dla ciebie, a dla ciebie nie.

Już nie umiem mojej prawdy minąć granic
i to chyba jest niedobry znak,
że przed innym nie odkryłabym jej za nic
a przed tobą, a przed tobą tak.

Dla ciebie jestem sobą
i choć to tak mało jest,
nie potrafię być przed tobą nikim więcej.

Sztuczny wdzięk odbierasz słowom,
czynisz zwykłym każdy gest.
I znów jestem tą tysięczną wśród tysięcy.

Tak mi z sobą nie do twarzy,
Tak powinnam siebie kryć.
Ale kiedy na mnie patrzysz,
już nie umiem inną być.


wtorek, 2 marca 2010

paw









Napuszony ,nadmuchany,
Chodzi od do drugiej bramy.
Malowane pióra tęczą,
Wachlarzem kolorów wdzięczą.

Dumny chodzi i dostojny,
Ogon z piór w koronę strojny.

Z góry patrzy na indyka,
Kurom zaścianek wytyka.
A o kaczkach szkoda zdania,
Z gęsi ,pieczeń od zarania.

Jam stworzony jest do parku,
Nie w podwórku,na folwarku.
Jam jest pośród ptaków król,
Ozdobiony tęczą piór.


(Józef Bieniecki)

без тебя пиздец





У меня как обычно все отлично    
Мои корабли уходят в запой
У тебя как обычно все очень цинично
Мол за собой посуду помой

Ну и конечно все эти бабы
Которые задятся мне на конец
Я ебусь с ними со всеми
Но без тебя пиздец

Без тебя пиздец
Уа-па-ра-па-па    
Без тебя пиздец

Я знаю я знаю ты одна такая
знаю знаю ты одна такая
знаю знаю ты одна такая есть о йес
знаю знаю ты одна такая

знаю знаю ты одна такая
но если говорить короче
то в общем
без тебя пиздец

Без тебя пиздец
Уа-па-ра-па-па    
Без тебя пиздец
(Leningrad)