piątek, 28 maja 2010

Alicja





Alicja
W poniedziałek
Okres dostać miała
Był wtorek
Wata jak śnieg biała
Jeszcze cały tydzień
Nadzieję miała
Jeszcze się oszukiwała
Chociaż już we wtorek
Albo wcześniej jeszcze
Dobrze wiedziała


Doktorka
Kosztowała niedużo
Poszedł na to zegarek jej chłopca
Żaden dźwięk zza drzwi żaden chlupot
Kiedy czekał i czekał na schodach
Niechby już było po wszystkim
Niechby już było po wszystkim

Alicja
Już za tydzień
Z chłopcem się kochała
Wiadomo natura
Młoda była
Świetnie sobie radę dała
Maturę
Z biologii
Nazajutrz
Na trójkę
Ale zdała

(Homo Twist)


czwartek, 27 maja 2010

Moje miasto













Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Z puzzli, domów, samochodów i wind
Mieszkańców, mętów, przekrętów
Psów, sklepów, dyskotek i kin
Szpitali, cmentarzy i gliniarzy
Bazarów, browarów i kiosków
Hipermarketów, gadżetów
Pseudofacetów i superkobitek
Moje miasto przestrzeni rozbitek
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Moje miasto na rogatkach niejasne
W centrum wyjaśnione, marmurowe
Bankomatowe moje miasto z wyobraźnią
Wykute, mostami zasnute
Moje miasto we mgle ginące
W słońcu się rozciągające
Moje miasto martwe w nocy
O świcie tramwajami rozwożące znowu życie
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
Ze światła poczęte
Moje miasto
Z deszczu wyżęte
Moje miasto
la la la la la la la la ....
Miasto moje
W Tobie moje niepokoje
Ze światła poczęte
W Tobie moje niepokoje
Z deszczu wyżęte
W Tobie moje niepokoje
Wiecznie niewyspane
W Tobie moje niepokoje

(Maria Peszek)

środa, 26 maja 2010

Kontrast



Kontrast-nie stanowi problemu
Po mojemu
Zrozumiesz dzięki niemu
Rozróżniać umiesz dzięki niemu
Do przodu suniesz dzięki niemu
Weź nie mów
Mi że to nie taka akcja
Bez kontrastu byłaby wegetacja
Globalna normalizacja życia
I zero celów do zdobycia
Przeżycia i doznania Ee!
Wszystko to efekt kontrastowania
Bez stania w miejscu
W jednej pozycji
Kontrast to ojciec ambicji i opozycji
Zrozum!
To mój styl rozumienia
Kontrast to punkt odniesienia
Przeciwności
Stały układ zależności
Bez mądrości
Brak głupoty
Gdzieś jest zawsze środek złoty
Sprawdź to Ee!
Pomyśl o tym

(Tede)

wtorek, 25 maja 2010

A Kiss to Build a Dream On



Gimme a kiss to build a dream on
And my imagination
Will thrive upon that kiss
Sweetheart, I ask no more than this
A Kiss to build a dream on

Give me a kiss before you leave me
and my imagination
will feed my hungry heart
Leave me one thing before we part
A kiss to build a dream on

When I'm alone with my fancies
I'll be with you
Weaving romances
Making believe they're true

Oh, gimme your lips for just a moment
and my imagination
will make that moment live
Give me what you alone can give
A kiss to build a dream on

Gimme a kiss to build a dream on
And my imagination
Will thrive upon that kiss
Sweetheart, I ask no more than this
A Kiss to build a dream on

Give me a kiss before you leave me
and my imagination
will feed my hungry heart
Leave me one thing before we part
A kiss to build a dream on

When I'm alone with my fancies
I'll be with you
Weaving romances
Making believe they're true

Oh, gimme your lips for just a moment
and my imagination
will make that moment live
Give me what you alone can give
A kiss to build a dream on



(Fot. Kamil)


poniedziałek, 24 maja 2010

Piosenka o mojej Warszawie






Jak uśmiech dziewczyny kochanej,

jak wiosny budzącej się wiew,

jak świergot jaskółek nad ranem,

młodzieńcze uczucia nieznane,

jak rosa błyszcząca na trawie,

miłości rodzącej się zew,

tak serce raduje piosenki tej śpiew,

piosenki o mojej Warszawie.

Warszawo kochana, Warszawo!

Tyś treścią mych marzeń, mych snów,

radosnych przechodniów twych lawą,

ulicznym rozgwarem i wrzawą.

Ty wołasz mnie, wołasz, stęskniona

upojnych piosenek i słów —

jak bardzo dziś pragnę zobaczyć cię znów,

o moja Warszawo wyśniona.

Jak pragnąłbym krokiem beztroskim

przemierzyć przestrzeni twej szmat:

bez celu się przejść Marszałkowską,

na Wisłę napatrzeć się z mostu;

dziewiątką pojechać w Aleje,

Krakowskim się wpleść w Nowy Świat

i ujrzeć, jak dawniej za młodych mych lat,

jak do mnie, Warszawo, się śmiejesz.

Ja wiem, żeś ty dzisiaj nie taka,

że krwawe przeżywasz dziś dni,

że rozpacz i ból cię przygniata,

że muszę nad tobą zapłakać.

Lecz taką, jak żyjesz w pamięci,

przywrócę ofiarą swej krwi

i wierz mi, Warszawo, prócz piosnki i łzy

jam gotów ci życie poświęcić.

(Albert Harris)

niedziela, 23 maja 2010

Polska Płonie


zwolennicy Jarosława Kaczyńskiego przed Pałacem Prezydenckim





















Co za syf, co za katastrofa
To kara za grzechy nasze, Bóg nas już nie kocha
Teraz Bóg kocha Niemców mają więcej pieniędzy
Chociaż wojnę przegrali a my żyjemy w nędzy

Co za upadek, co za gnój
To kara za winy nasze na nic nasz znój
Żale nasze daremne połączeni lamentem
Co za los wycieraj oczy i nos

Polska płonie
Polska płonie
Polska płonie od morza do Tatr
A ja stoję na balkonie i patrzę jak Polska płonie
Wieje wiatr wieje ogniowy wiatr
Polska płonie od Bałtyku do Tatr

Obudzeni za wysoko zaropiałym okiem
Na nic ciężka nasza praca kradną pracę łajdacy
Co za pech to za grzechy nasz pech
Nie kocha nas wcale ratuj nas generale


Gorące powietrze oddychać nie pozwala
Każdą myśl pali każdego z nóg zwala
Co za syf kolejna katastrofa
To kara za pychę naszą Bóg nas już nie kocha

Polska płonie Polska płonie
Polska płonie od morza do Tatr
A ja stoję na balkonie i patrzę jak Polska płonie
Wieje wiatr wieje ogniowy wiatr...
Polska płonie Od Bałtyku do Tatr
Polska płonie Od Bałtyku do Tatr
Od Bałtyku do Tatr Od Bałtyku do Tatr

(Kazik)

sobota, 22 maja 2010

Fala ludzkich serc

22 maja, trzeci dzień wielka woda utrzymuje się w Warszawie.
O godzinie 18.30 wysokość Wisły wynosiła 775 cm.



































Jest przed nami wielka rzeka, którą kiedyś każdy z nas

Zostawiwszy wszystkie sprawy podryfuje w wolny czas.



W trwanie wieczne popłyniemy tam gdzie nigdy nikt nie powie

Słów co słyszeć już nie chcemy, tam gdzie wieczny

Spokój w głowie, spokój w głowie.



Daj się ponieść fali ludzkich serc.



Już się zbliża wielka rzeka, bo szum fali w uszach brzmi,

Więc już nie śni się człowieku, nie zatrzyma rzeki nikt.



Nikt już fali nie powstrzyma wielkiej fali ludzkich serc,

Takiej siły nigdzie nie ma, jestem pewny,

Dziś to wiem, dziś to wiem.



Więc popłyńmy wszyscy razem, dajmy nieść się wielkiej fali.

Niech nam serca równi biją, szarość dni zostawmy w dali.



Chodźmy tam, gdzie świeci słońce, gdzie rozbrzmiewa serc muzyka.

Chodźmy tam, gdzie nie ma końca, tam gdzie zło

I zawiść znika, zawiść znika.

(Daab)

Wędrówka



Brzegi rozejdą się wzdłuż rzeki,
Zerwane mosty, braknie łódki,
Więc nie dojdziecie na brzeg morza,
Co będzie brzegiem tej wędrówki.

Więc pójdziesz sam, zobaczysz w drodze,
Jak czas powiela ludzkie twarze.
Będziesz dla ziemi pożądaniem
I dla pocisków drogowskazem.

Drogą od myśli do maszyny,
Drogą od łódki do okrętu,
Skąd idzie, że nie jesteś pewien,
Wierności wymyślonych sprzętów.

Gdy wchodzisz w las stajesz się drzewem,
Co w twojej ciszy się rozrosło,
A kiedy nurt przemierzasz łódką,
Wtedy udziela ci się wiosło.

Nie znajdziesz obiecanej ziemi,
Od pól polarnych aż po równik.
I tylko czasem będą chwile,
Gdy serce tak jak most zadudni.

Gdy ptak zawraca ku ścierniskom,
Niepokój bruzd rozdajesz polom
Prześcigniesz ptaka w locie myślą,
Z zazdrości ptakom jest samolot.

Warstwice chmur nad twoją głową,
Obłoków przeoranych błękit.
Gdy ziemię niepokoisz ziarnem,
Osiądzie ziemia w bruzdach ręki.

Brzegi rozejdą się wzdłuż rzeki,
Zerwane mosty, braknie łódki,
Więc nie dojdziecie na brzeg morza,
Co będzie brzegiem tej wędrówki.


piątek, 21 maja 2010

Za wielkim morzem ty

Warszawa, 21 maja godzina 17.00 - 18.00






































































Już bieluchny śnieg
Na polach się skrzy
Nowy roczek z wierchów zbiegł ku dolinom
Śniegu pytam gdzieżeś ty

Już szczebiocze ptak
Już wiosna i bzy
Nocą gwiazdy złote tak , jak kaczeńce
Gwiazdek pytam gdzieżeś ty


Żniw już nadszedł czas
A od lasu grzmi
Pewnie deszczyk jeszcze raz lunie z nieba
Deszczu spytam gdzieżeś ty ...

Już jesienny liść
Jak osika drży
Górą i doliną iść chciałam z tobą
Spytam jesień gdzieżeś ty...
Za wielkim morzem ty
Za wielką wodą ja
Jak dobry Boże nam nie pomożesz
To zgubią się serca dwa

Za wielkim morzem ty
Za wielką wodą ja
Jak dobry Boże nam nie pomożesz
To zgubią się serca dwa

Znów bieluchny śnieg
Na polach się skrzy
Znowu roczek z wierchów zbiegł ku dolinom
Śniegu pytam gdzieżeś ty


Znów szczebiocze ptak
Znów wiosna i bzy
Nocą gwiazdy złote tak , jak kaczeńce
Gwiazdek pytam gdzieżeś ty

Za wielkim morzem ty
Za wielką wodą ja
Jak dobry Boże nam nie pomożesz
To zgubią się serca dwa

Za wielkim morzem ty
Za wielką wodą ja
Jak dobry Boże nam nie pomożesz
To zgubią się serca dwa

(Brathanki)