wtorek, 31 sierpnia 2010

Jestem sam




Tyle już gram - co z tego mam
Tyle lat gram - gram tu i tam
Grałem pop Grałem jazz
Grałem roka
Ale teraz jakaś inna jest epoka - jestem sam

Nie dla mnie gwar srebrny pył
Nie dla mnie splendor i sława
Nie dla mnie ta cała zabawa
Nie dla mnie te wszystkie brawa nie dla mnie nie dla mnie nie dla mnie
Jestem sam

Rzuciłem dom i rodzinę
Poznałem egzotyczną dziewczynę
Piękna była to dziewczyna
Miała na imię heroina
Leciałem Leciałem
Leciałem
Chciałem umrzeć ale nie umarłem
Leżałem Leżałem Leżałem
Wszystkie programy przeleciałem

To nie to to nie to
To co widzę w telewizji to dno
Przecież ja dużo lepiej gram
Więc dlaczego dlaczego dlaczego jestam sam?

Nic mi się nie chce
Ciągle bym tylko spał
Seks mnie nie łechce
Nic mi się nie chce - jestem sam
Tyle już gram
Co z tego mam
Tyle lat gram- jestem sam
(M. Maciej Maleńczuk)


Boję się o nas


Znów ptaki, te niewielkie
przybyłe przedwcześnie,
w pośpiechu wiją gniazdo w rynnie.
Znów łaszą się do siebie
kocięta bezdomne, znaczone
przykrym parchem, głodne.

Księżyc rośnie - boję się - o nas
Ciężar wiosny - boję się - o nas
Triumf młodości -boję się - o nas
Wrzask o brzasku - boję się...

Znów szelest ortalionu
biegacza, co rankiem
próbuje się przecisnąć przez mgłę,
wybudza mnie perfidnie
wyrywa z tej nocy, nieczułych
objęć na powierzchnię.

Znów wchodzisz we mnie drgawką,
a serce więzione w przyciasnej
klatce żeber � martwieje.
Znów ostrzem twardej mowy
ćwiartuję bezmyślnie, w afekcie
Twą wrażliwość - boleśnie.

Księżyc rośnie - boję się - o nas
Ciężar wiosny - boję się - o nas
Triumf młodości - boję się - o nas
Wrzask o brzasku - boję się...

Gdy sparszywieję znów -
zamknij się w sobie, zaciągnij rolety powiek.
Gdy sparszywieję znów -
chwyć się cieniutkiej niteczki pewności, że minie - to minie.
(Hey) 

poniedziałek, 30 sierpnia 2010

Paranoid

Jade, Jade na motorze, wiater mi owiewa twarz...
mam na sobie czarne spodnie, a na brzuchu czarny pas.
Biere każde auto z boku, nikt dziś do mnie nie ma szans
błyszczy sie na słońcu motór, a na ramie wisi pas.

Czy mnie słyszysz jade do Ciebie UJeeeeeee

Czarny kot mi przebiegł drogę już żem go na kole mioł
ale uciekł mi na pole ino z buta żem mu doł.
Ryk motoru mnie podjarał, linke gazu kręce bo, jeszcze
tylko cztery wioski i u Ciebe będe stąd.

Czy mnie słyszysz jade do Ciebie UJeeeeeee

Hej dziewczyno rób zagryche, flaszkę ja w kieszeni mom,
wypijemy, pojadymy wiater poprowadzi nos.
Mówią żem jest Paranoid, a ja nie przejmuje sie, jade
co fabryka dała, jade jade do Ciebie.

Czy mnie słyszysz jade do Ciebie UJeeeeeee
Czy mnie słyszysz jade do Ciebie UJeeeeeee


Rozjebałem się na drzewie, z ust mi cieknie gęsta krew,
wiem karetka nie przyjedzieeee, flaszka pękła a to pech.

O JEZU...
(Piersi)

sobota, 28 sierpnia 2010

Jestem śliczna higieniczna

36 lat minęło
Jestem sliczna higieniczna
Przy tym silna niczym tur
Niczym byla pieriestrojka
I berlinski twardy mur

Bo jestem sprytna i wybitna
Romantyczna takze jestem jak chlopiecy chor
Bo jestem sprytna i wybitna
Romantyczna takze jestem jak chlopiecy chor

I gdy brzecze medalami
Referenci gnaja z biur
A dolnymi kanalami
Hydraulikow goni sznur

Bo jestem sprytna i wybitna
Romantyczna takze jestem jak ludowy twor
Bop jestem sprytna i wybitna
Romantyczna takze jestem jak ludowy twor

Zawsze bylam w opozycji
Oczekuje propozycji
Bo mam w sobie cos takiego
Co nie daje spac kolegom

Widze siebie w dyplomacji
I w Londynie na kolacji
I z wywiadem sobie rade dam

Bardzo ladni anarchisci
Wciaz padaja do mych stop
A naftowy szejk arabski
Proponuje co dzien slub

Bo jestem sliczna higieniczna
Apetyczna takze jestem jak rolniczy skup
Bo jestem sliczna higieniczna
Apetyczna takze jestem jak rolniczy skup

Nienawidza mnie dziewczeta
Za moj doskonaly tors
Ja was jeszcze zaszokuje
I pokaze goly gors

Bo jestem sliczna higieniczna
Apetyczna takze jestem jak wasaty mors
Bo jestem sliczna higieniczna
Apetyczna takze jestem jak wasaty mors

Zawsze bylam w opozycji
Oczekuje propozycji
Bo mam w sobie cos takiego
Co nie daje spac kolegom

Widze siebie w dyplomacji
I w Londynie na kolacji
I z wywiadem sobie rade dam

Zawsze bylam w opozycji
Oczekuje propozycji
Bo mam w sobie cos takiego
Co nie daje spac kolegom

Widze siebie w dyplomacji
I w Londynie na kolacji
I z wywiadem sobie rade dam

Ech wyc mi sie chce
Bo tylko matka o tym wszystkim wie
(fot. KAMIL) 

piątek, 27 sierpnia 2010

Idź swoją drogą






Ty mnie przy sobie nie zatrzymuj
Ja zawsze byłam tylko swoja
Gdy jesteś z wiatru, jestem z dymu
A nie ma mnie, gdy nie ma ognia
Gdy jesteś z wiatru, jestem z dymu
A nie ma mnie, gdy nie ma ognia

Idź, idź
W swoją stronę idź
Tyle stron ma świat
Ja wiem, że łzy są słone
Idź, idź
W swoją stronę idź
Tyle stron ma świat
A droga trwa

Pomiędzy nas są podzielone
Wiatry i słońca, burze, cisze
Każdy odejdzie w swoją stronę
Droga nam serca ukołysze
Każdy odejdzie w swoją stronę
Droga nam serca ukołysze

Idź, idź
W swoją stronę idź
Tyle stron ma świat
Ja wiem, że łzy są słone
Idź, idź
W swoją stronę idź
Tyle stron ma świat
A droga trwa

czwartek, 26 sierpnia 2010

Na budowę Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie

Z dalekosiężnej
myśli odważnej
wzrasta potężne
drzewo przyjaźni.
Rośnie po wojnie,
tężeje w mury,
w przyjaźni pomnik
Pałac Kultury
(M. Piechal)

środa, 25 sierpnia 2010

Jestem kobietą

Słodkie żywioły we mnie śpią
Mogę lawiną runąć złą
Żarem pustyni spalam cię
Fatamorganą staję się

Czasem jak odpływ zwalam z nóg
Czasem jak przypływ sięgam ust
A gdy pogodną chwilę masz
Spadam jak mgła

Jestem kobietą
Wodą ogniem burzą perłą na dnie
Wolna jak rzeka
Nigdy nigdy nie poddam się

Jestem kobietą
Jestem dobrem jestem złem
Jestem wodą jestem ogniem
Jawą i snem

Mogę lodowcem sięgać chmur
Mogę Niagarą spadać w dół
Mogę jak Etna zbudzić się
Więc nie złość mnie

Jestem kobietą
Wodą ogniem burzą perłą na dnie
Wolna jak rzeka
Nigdy nigdy nie poddam się

Jestem kobietą
Jestem dobrem jestem złem
Jestem wodą jestem ogniem
Jawą i snem...

wtorek, 24 sierpnia 2010

I pozostanie tajemnica

I pozostanie tajemnicą, co robiłam wczoraj przed snem
Czy jestem świętą, czy grzesznicą
Tylko moja mama to wie
To pozostanie tajemnicą
Nie usłyszy o niej świat
Gazety o tym nie napiszą
Nie zarobią netto plus vat
No a pan? Co pan o mnie pomyśli to
I tak mi się w nocy nie przyśni

I pozostanie tajemnica czemu pan wie lepiej niż ja
Ile zarabiam i z kim sypiam, jakie wino piję do dna...
To pozostanie tajemnica
Nie usłyszy o niej świat,
Bo ja tłumaczę się rodzicom
Panu rzucam słowa na wiatr...

No a to, co pan dzisiaj o mnie napisze to i tak
I tak jutro zmieni się w ciszę

poniedziałek, 23 sierpnia 2010

Gruba Luśka

Mio, mio, mio, amore
Mio, mio, mio, amore

Połączył nas talerz, schyleni nad garem
w rosole topiliśmy łyżkę,
i zawsze co miesiąc chodziliśmy pieszo
na pizzę złączeni uściskiem.
Na śliczną twą rączkę włożyłem obrączkę,
drobniutkie ogniwo z łańcucha,
i byłaś pieseczkiem, mróweczką, koteczkiem...
Nie mogę! Zaczynam się wzruszać...

Luśka, Luśka, ach Luśka,
ty miałaś imadło w paluszkach.
Luśka, Luśka, ach Luśka,
na grzyby, na ryby, do łóżka.
Luśka, Luśka, ach Luśka,
ty z ramion nie chciałaś wypuszczać.
Luśka, Luśka, ach Luśka, jak miękka poduszka,
okrągła jak bilon, liczyłaś się, Luśka,
i twoje sto kilo...

(Lusia, dziś jeszcze widzę twoje śliczne, małe oczki
i słyszę twój głos jakże czuły...
Byłaś dla mnie najwierniejszym przyjacielem!)

O twoje dwie piersi mógł rozbić się "Pershing",
a Rubens by szalał z zazdrości,
gdy słodkie ciasteczka znikały w usteczkach,
łykałaś je zawsze w całości.
Nie było już miary na twoje rozmiary,
a naród nad morzem osłupiał,
gdy wyszłaś raz z wody na łono przyrody,
był popłoch na plaży w Chałupach.

(Lusiu, dlaczego to zrobiłaś?
Dlaczego zabiłaś naszą miłość?
Lusiu, proszę cię, nie odchudzaj się,
Luśka, proszę cię nie, nie, nie!)

Luśka! Luśka! Luśka! ehehehe!
(Kaczki z nowej paczki)

niedziela, 22 sierpnia 2010

Moja wiara

Nad morzem szedł człowiek z Bogiem. Na niebie nad nimi
Widzieli obrazy z życia, które dawno były, przeszły
Na piachu nadmorskim były ślady dwóch par stóp
Wtem nagle człowiek spojrzał - jest brak jednego śladu
To wtedy, gdy niszczyłem, miast tworzyć, miast miłować
Tak ciężki wielce czas. Panie, czemu kazałeś samemu mi wędrować?
Nie radziłem sobie, nie myślałem o Tobie, gdy grzechem obrosłem
Bóg spojrzał na człowieka: - Synu, ja cię wtedy niosłem

Mundury jak kapłani w Babilonie
Władzę polityczną wzmacniają nieustannie
Są bronić jej gotowi wieczorem i rankiem
Twoją ręką ale swoim pistoletem
Palec wskazujący podniesiony do góry
To wzmacnia powagę postury
I teraz ci powiem mój miły kolego
To wszystko z Bogiem nie ma nic wspólnego!
Apostołowie Słowo Boże spisali
Ludzie je zmienili, celom swym poddali
Podają sobie ręce, ze świata zbrodniarzami
Naradzają się i knują ponad ludu głowami
Ja w dniu, kiedy w Boga uwierzyłem
Członkiem tej instytucji przestać być musiałem
I teraz ci powiem mój miły kolego
To wszystko z Bogiem nie ma nic wspólnego!
Na świecie głód, świątyń w brud
Podróże po całym świecie
Czy zboże dla głodnych dzieci?
Politycznie wzrasta, oczy na prawdę zamyka
Czy ty potrzebujesz takiego pośrednika?
Bo ja nie potrzebuję takiego pośrednika!

"Święć się Imię Twoje" - mówią
I Imię Twoje ukrywają
"Odpuszczamy naszym winowajcom" -
Win nie odpuszczają
"Przyjdź Królestwo Twoje" -
Wcale jego nie czekają
"Po owocach ich czynów poznacie ich!"

To wtedy, gdy niszczyłem, miast tworzyć, miast miłować
Tak ciężki wielce czas Panie, czemu kazałeś samemu mi wędrować
Nie radziłem sobie, nie myślałem o Tobie, grzechem obrosłem
Bóg spojrzał na człowieka: "Synu, ja cię wtedy niosłem"
Pomocy nie chciałem, sam cię wtedy niosłem
Pomocy nie trzeba mi, sam cię wtedy niosłem
Pomocy nie trzeba, sam cię wtedy niosłem
Pomocy nie chciałem, sam cię wtedy niosłem
(Kazik)

sobota, 21 sierpnia 2010

Wycieczka do Warszawy
































Tu mieszka Bierut.
Tu jest Żerań.
Mariensztat (Wisła pluszcze w dole).
Tu już trzydzieste dźwiga piętro
Pałac Nauki i Kultury.
Tu się buduje wielkie metro.
Tu MDM-u lśnią marmury

(Cz. Janczarski)

piątek, 20 sierpnia 2010

Czterech łysych

Trzeba łysych pokryć papą,
Lecz funduszy nie ma na to.
My fundusze zdobędziemy,
Łysych papą pokryjemy.

Pośród łysych fama niesie,
Że dostawa jest w Geesie.
Transport papy przyszedł nowy,
Już się cieszą łyse głowy.

Już w kolejce łysi stoją,
Każdy chwyta rolkę swoją.
Każdy swoją rolkę trzyma,
Dla jednego rolki ni ma.

Teraz biedak do fryzjera
Chodzi po mszy, co niedziela.
Włosy w uszach modeluje,
Włosy w nosie tapiruje.

Czterech łysych się zebrało,
Rolkę papy ukraść chciało.
Lecz daleko nie uciekli,
Bo gliniarze ich przywlekli.

Posadzili ich w więzieniu,
Żeby główki mieli w cieniu.
Żeby włoski porastały,
Żeby papy już nie brali.

Z tej ballady płynie morał.
Ciężka jest łysego dola.
Słońce praży, deszcz zacina
A w Geesie papy ni ma.
(Stasiek Wielanek) 

czwartek, 19 sierpnia 2010

Oczy czarne

Oczi cziornyje, oczi dziwnyje,
oczi strasnyje i priekrasnyje...
Kak lublu ja was, kak bajus' ja was...
Ja uwidieł was w niecharoszij czias.

Lararira, lalalala, lalalala, lalalala,
Lalalalala, lalalalala, tararira lalalila.

Pacałuj mienia mmm garaczyj agnia,
Patom ja tiebia, patom ty mienia.
Patom snowa ty, patom snowa ja,
patom wmiestie my razcałujemienia.

Oczi strasnyje, oczi dziwnyje,
oczi strasnyje i priekrasnyje...
Kak lublu ja was, kak bajus' ja was...
Ja uwidieł was, och, w niecharoszij czias.

Laj laj laj laj laj laj laj laj laj,
laj laj laj laj laj, laj laj laj laj laj.
Laj laj laj laj laj laj laj laj laj,
laj laj laj laj laj, laj laj laj laj.

Pacałuj mienia mmm garaczyj agnia,
Patom ja tiebia, patom ty mienia.
Patom snowa ty, patom snowa ja,
patom wmiestie my mmmmm razcałujemienia.

Oczi cziornyje, oczi dziwnyje,
oczi strasnyje, strasnyje i priekrasnyje...
Kak lublu ja was, kak bajus' ja was...
Palubił was nawsiegda!

środa, 18 sierpnia 2010

Nie masz cwaniaka nad Warszawiaka



Alejami wycackany szedł se jakiś gość
Facjata niby owszem, może być,
Nagle potknął się o kamień rycząc O psiakość!
Jak oni mogą w tej Warszawie żyć !"
I ciut nie zalała mnie zła krew,
Więc go na perłowo w tenże śpiew:

Nie bądź za cwany w Unrę odziany,
To może mieć dla ciebie skutek opłakany.
Nie masz cwaniaka nad warszawiaka,
Który by mógł go wziąć pod bajer lub pod pić.

Możesz mnie chamem zwać, możesz mi w mordę dać
Lecz od stolicy wont, bo krew się będzie lać,.
Wiec znakiem tego, nie bądź lebiegą
Który by mógł go wziąć pod bajer lub pod pic.

Jeden był specjalnie na Warszawę straszny pies,
Już mówił nawet : Warschau ist kaput!"
Lecz pomylił się łachudra, rozczarował fest
I próżny był majchrowy jego trud.
Mówić nawet nie potrafię ach
I dzisiaj mu śpiewamy tak:

Chciałeś być cwany, w ząbek czesany,
To teraz gnijesz, draniu, w błocie pochowany,
My, warszawiacy, jesteśmy tacy,
Kto nam na odcisk - to już pisz pan: zimny trup.

I niechaj każdy wie: kto na nas szarpnie się,
To mu to zaraz bokiem wyjdzie - może nie ?
Nie masz cwaniaka nad warszawiaka -
chcesz z nami zacząć to se przedtem trumnę kup.
(Stanisław Grzesiuk)

wtorek, 17 sierpnia 2010

Wakacje





Co za wakacje, upał jak fiut
Smaży się asfalt na głównej ulicy
Skończyłem pracę, jadę do domu
Szczenaki wrzeszczą w piaskownicy

Nie lubię latać. Nie, nie, nie

Młode sziksy leniwie liżą lody
I wygrzewają się jak koty
Mijam przystanki pełne kobiet
Nie mam siły na żadne ruchy

Nie lubię latać. Nie, nie, nie

W moim mieszkaniu szarmancki syf
Zapalam radio i telewizję
Nic się nie dzieje, chce mi się pić
Nie ma ciekawych audycji

Nie lubię latać. Nie, nie, nie
(T.Love)

poniedziałek, 16 sierpnia 2010

Pejzaż horyzontalny

pierwszy tydzień remontu


















Rośnie nam pejzaż za pejzażem
Ziemia co chwilę zmienia twarze
Pejzaż zawiły jak poemat
A temat - taki zwykły temat

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Rosną budowle na ugorach
Jest tylko jutro, nie ma wczoraj
Wiatr targa wiechy, coraz nowe
I coraz większa trwa budowa

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Pejzaż horyzontalny
Horyzont różny, niebanalny
Człowiek jak stwórca nieobliczalny

Ta rzecz przyciąga jak magnesem
Czasem zatęsknisz do pierzyny
Ale przepadłeś już z kretesem
Rzucisz to wszystko dla tej roboty, jak dla dziewczyny

niedziela, 15 sierpnia 2010

Telewizja nasza Ojczyzna

Szkiełko włączasz jeszcze przed śniadaniem, sprawdzając co jest grane,

nadawane. Na prawie każdym kanale możesz spotkać ulubione seriale,

ale wiesz to doskonale ty uważnie nie oglądasz ich wcale. Bo ważne,

żeby coś grało, i gadało, i migotało. Tak od rana, aż do późnej nocy.

Ta guma do żucia dla oczu, to telewizja nasza Ojczyzna i Ojcowizna,

każdy chyba to przyzna, że golizna i sceny przemocy szczególnie rzucają

ci się na oczy. I często moczysz się w nocy, i występuje pot zimny lub gorący.



Prowadzisz tryb życia siedzący, choć sport w telewizorze jest pasjonujący.

Gorący oblewa cię pot, bo właśnie przerywa mecz reklamowy spot, więc

skaczesz po kanałach, a tam jak zwykle wszędzie chała. Choć ciebie

wszystko to interesuje, co tylko skacze, miga i wiruje. Nie czujesz więc już

różnicy między tym co w TV, a tym co na ulicy. Już nie wiesz co prawdziwe,

a co nie. Gdy kogoś zabijesz może sławny staniesz się. W dzienniku

pokażą twoją twarz. I tak jak jakiś autor autografy dasz. I będziesz bohaterem,

zobaczy cię osób bardzo wiele.



Telewizja nasza Ojczyzna, Telewizja nasza Ojczyzna, Telewizja nasza Ojczyzna,

każdy to przyzna."
(K.A.S.A.)