czwartek, 30 września 2010

Bałagan

Do drzwi do okien pchają się myśli
Stare papiery, a kosz na śmieci pełny
Z boku z góry z tyłu i za mną
stare papiery i pchają się myśli złe
od nowa zacząć,od nowa zacząć
W utopi tonąc na nikogo nie patrząc
staram się w biegu wskazówki cofnąć
Zegarek popsuć, a wskazówki cofnąć

Cały bałagan w sobie mam!!!
Cały bałagan w sobie mam!!!
Nie jestem z wam!!! Jestem sam!!!
Cały bałagan w sobie mam!!!
W sobie mam!!!
W sobie mam!!!

Bałagan z dołu z góry i za mną
A powietrze stoi i burzy nie będzie
Miedzy słowami zanim spadnie deszcz
Zobaczę, zobaczę, zobaczę
Stare papiery a w nich Twoje słowa
spadają,spadają,spadają
Zostaje cena, cena nie za wysoka
Kupione wszystko bez jednego słowa

Cały bałagan w sobie mam!!!
Cały bałagan w sobie mam!!!
Nie jestem z wami jestem sam!!!
Cały bałagan w sobie mam!!!
W sobie mam!!!
W sobie mam!!!
 


środa, 29 września 2010

Sukces

Jesteś jak cudowny kwiat
wśród pachnących łąk.
Jesteś prawdziwym, najwierniejszym stróżem,
aniołem, szaleństwem i natchnieniem duszy,
moim pięknym i jedynym sukcesem.
Sukces - dla mnie słowo to
ma tylko jeden sens.
Sukces to znaczy zamknąć Ciebie w swych ramionach..
zapomnieć o istnieniu świata
i usłyszeć jak szalone serce drży.
Sukces - dla wielu ludzi miarą jest fortuna,
a dla mnie, dla mnie ponad wszystko,
moja miłość, mój sukces, to ty..
(Czesław Niemen)

wtorek, 28 września 2010

Wyżej


Im wyżej jesteś, tym więcej chcesz,
Im wyżej jesteś, tym więcej pragniesz,
Jesteś wysoko, chcesz być jeszcze wyżej,
Wszystko masz, chcesz jeszcze więcej!


Wyżej, wyżej, wyżej, wyżej,
Chcesz więcej,
Więcej, więcej, więcej


Za każdy krok oddajesz coś,
Za jeden krok sprzedajesz siebie,
Nie ma uczuć, nie ma radości,
Nie ma już nic, nie ma litości!


Wyżej, wyżej, wyżej, wyżej,
Chcesz więcej,
Więcej, więcej, więcej
Nie znajdziesz mnie tam,
Nie znajdziesz mnie tam,


Im wyżej jesteś, tym więcej chcesz


Wyżej, wyżej, chcesz więcej, więcej,
Wyżej, wyżej, wyżej, wyżej, wyżej, wyżej, wyżej, wyżej,


Wyżej, wyżej, wyżej, wyżej,
Chcesz więcej,
Więcej, więcej, więcej
Nie znajdziesz mnie tam,
Nie znajdziesz mnie tam.
(Sweet Noise)

poniedziałek, 27 września 2010

Chory kotek













Pan kotek był chory
i leżał w łóżeczku.
I przyszedł kot doktor.
- Jak się masz, koteczku?


- Źle bardzo – i łapkę
wyciągnął do niego.
Wziął za puls pan doktor
poważnie chorego


I dziwy mu prawi:
- Zanadto się jadło,
co gorsza, nie myszki,
lecz szynki i sadło;


Źle bardzo… gorączka!
Źle bardzo, koteczku!
Oj długo ty, długo
poleżysz w łóżeczku


I nic jeść nie będziesz,
kleiczek i basta.
Broń Boże kiełbaski,
słoninki lub ciasta!


- A myszki nie można? -
zapyta koteczek –
lub ptaszka małego
choć parę udeczek?


- Broń Boże! Pijawki
i dieta ścisła!
Od tego pomyślność
w leczeniu zawisła.


I leżał koteczek;
kiełbaski i kiszki
nietknięte; z daleka
pachniały mu myszki.


Patrzcie, jak złe łakomstwo!
Kotek przebrał miarę,
musiał więc nieboraczek
srogą ponieść karę!


Tak się i z wami,
dziateczki, stać może:
od łakomstwa
strzeż was Boże!
(Stanisław Jachowicz)

niedziela, 26 września 2010

Lęk (Fioletowy)

Znów widzę cię jak idziesz w dół
Ulicą tą gdzie dobro jest uśpione
Znów boję się i patrzę w dal jak
Pochłania cię ponurej nocy mrok

Może nawet nie wiesz co w mej siedzi gdy
Gdy wędrujesz jak w złym śnie
Kiedy ktoś zabierze cię
Kiedy już nie wrócisz stamtąd
Na zawsze zgaśnie światło

Powiedział mi ktoś że widział ludzi tłum
Dokładnie tam gdzie wzrok nie sięgał już
Słyszałam ostry dźwięk
Rozdzierał noc na pół
Wiedziałam że już nie ma cię

Może nawet nie wiesz co w mej siedzi gdy
Gdy wędrujesz jak w złym śnie
Kiedy ktoś zabierze cię
Kiedy już nie wrócisz stamtąd
Na zawsze zgaśnie światło
(Firebirds)

sobota, 25 września 2010

Narkotyki


Melancholia to kolia z chwil niebieskich co są jak pinezki
gdzie się je na stole układa jak pasjans,
gdzie na to jak człowiek kładzie nagi
z nieuwagi
na małe kuj kuj kuj
idź pan w chuj z taką kolią
co robi duszę niespokojną, duszę niespokojną
a - a - a - a - a - a

a on, dzwoni do mnie - proponuje narkotyki

Smutek to skutek chęci w kontekście skutku
raczej niefrasobliwej
wzglądu o treści zgryźliwej
ma postać walca co jeździ nam po palcach,
aj - aj - aj
idź pan w chuj z takim walcem
co nie ma nic wspólnego z tańcem,
co nie ma nic wspólnego z tańcem
a - a - a - a - a - a

a on, dzwoni do mnie, proponuje narkotyki

ta toksyna Cię zabije,
czy to działa czy nie działa
ta toksyna Cię zabija,
czy to działa czy nie działa
(Pogodno)

piątek, 24 września 2010

Gazety







Nie słyszę,nie słyszę już nic nie słyszę
Ta mała skrzynka już nie gada
Nie słyszę,nie słyszę już nic nie słyszę
Wczoraj porąbałem radio

Skuteczne są tylko gazety
Używajcie tylko gazety
Kupujcie tylko gazety
Choć w gazetach portrety są i bzdety
Gazety, gazety


Podpalmy wszystkie drukarnie
Po co farba na gazet stronicach
Podpalmy wszystkie drukarnie
po co nam chołowica 
Skuteczne są tylko gazety
Używajcie tylko gazety
Kupujcie tylko gazety
Choć w gazetach portrety są i bzdety


Papier z Legnicy
Tylko na łamach gazety Robotniczej
Morderstwo na ulicy Piwnej
Tylko u nas w gazecie


A prawdy nie dowiesz się nawet w prawdzie




















(Zielone Żabki)

czwartek, 23 września 2010

Kupię sobie dom

Kupię sobie dom z niebieskim dywanem
uspokoję sny jak zwykle nad ranem
jeśli zbudzę się wstanę o świcie
umaluje rzęsy na twoje przybycie

Mocno wierze że będziesz zawsze blisko
będę miała to co zechce czyli wszystko
spowita w biały szal z rozwianymi włosami
kupię sobie dom otoczony drzewami

Tym wszystkim będę cieszyć się każdego dnia
Tym wszystkim będę cieszyć się każdego dnia

pa pa pa pa pararamdirum papapa

Tym wszystkim będę cieszyć się każdego dnia
Tym wszystkim będę cieszyć się każdego dnia

Kupię sobie dom z niebieskim dywanem
uspokoję sny jak zwykle nad ranem
jeśli zbudzę się wstanę o świcie
umaluje rzęsy na twoje przybycie

Tym wszystkim będę się cieszyć każdego dnia
tym wszystkim będę cieszyć się każdego dnia
(Goya)

środa, 22 września 2010

Zamawiam lody





























Zamawiam ogromne lody waniliowo truskawkowo porzeczkowe
Z owocami tropikalnymi i z bardzo mocno bitą śmietaną
Do tego koktajl bananowo-anananasowy z parasolką
Ze słomką rurką kolorową plastikową łyżeczką
Oprócz tego kawę espresso lungo albo najlepiej doppio
To ostatnie bardzo proszę na samym początku
Chciałbym się obudzić zanim wejdę w ten ekstrawagancki sen
Zanim rozpuszczę się w słodyczy muszę być całkiem przytomny
Idą ciężkie dni i ciężkie noce tygodnie miesiące i lata
Nie mogę przespać przeoczyć przegapić
Tej odrobiny słodyczy która jest w zasięgu mojego portfela
 (tekst: Michał Zabłocki)

wtorek, 21 września 2010

Długi spacer



Potrzebny długi spacer

Niech minie złość


To czego nie potrafię


Zamieniam w proch


To nie był pierwszy raz


Straciłem coś


Kamienie cicho śpią


Niech minie złość




Nim czas przegoni myśli złe


Nim ktoś przebudzi znowu mnie


Zamykam się




Kolejny wstaje dzień


Nie widzę nic


Ktoś puka do mych drzwi


Nie słyszę nic


Kolejny dzwoni telefon


Nie mówię nic


Jak wracasz do mnie Ty


Niech mi się śni




Nim czas przegoni myśli złe


Nim ktoś przebudzi znowu mnie


Zamykam się... 

(Wilki)

poniedziałek, 20 września 2010

Ballada o szlachetnym czorcie






































Ej czy może być piękniej? październikowa noc pełna blasku
ja spacerkiem do domu wracam po alei Piastów
złota jesień! sprawdzam czy na taxi frut gdzieś mam
złoty dziesięć... jestem spacer cóż nie jest ze wszech miar
helmut został w domu bo ostatnio biadał na sprzęgło
zresztą, nie wypada jeździć pod wpływem będąc
więc idę coraz szybciej żebym tu nie wymarzł
aż dochodzę do placu sprzymierzonych, kiedyś Lenina
i tu do radości powód wspaniały jak tęcza
nocny autobus mknie po rondzie i skręca
więc ja niewiele myśląc, i jeszcze mniej mogąc
natychmiast rzucam się za nim w beznadziejną pogoń
rzecz w tym że są szanse że go dostane
lecz gdy dobiegam doń, on już opuszcza przystanek
więc zrezygnowany, z myślą o dalszym spacerze się oswajam
i tu zaczynają się jaja!
bo z piskiem opon wywołującym ból zębów
zatrzymuje się przede mną oto lśniące BMW
zza przyciemnionej szyby łysy Dżorcz spogląda złowrogo
myślę "Boże czyżbym długi miał u kogoś?
komu jestem krewien?" tracę nerwy w domysłach
"może Webber? eee Webber by go raczej nie przysłał
więc może ktoś wreszcie poczuł się dotknięty
wnioskiem wysnutym zręcznie z którejś mojej puenty
może to już czas że znaleźli mnie ci którym nie sprzyjam?
może to bojówkarz Radia Maryja?"
a skądinąd wiem że oni nie bez wzajemności mnie nie lubią
lecz on rozwiał moje wątpliwości mówiąc:
"sam tak kiedyś biegałem, bezskutecznie na ogół...
wskakuj, dogonimy ten autobus" 
(Łona)

niedziela, 19 września 2010

Prowadź mnie ulico















































Prowadź mnie ulico, prowadź mnie za rękę

Wszystko mnie zachwyca w twym kamiennym piekle.

Bramy co na oścież, kwiaty w każdym oknie

I ten mój samotny, i ten mój samotny marsz.



Pomiędzy domami prowadź mnie ulico

Trakcie wydeptany ludzi nawałnicą

Radości aleją gwiazdy ci się śmieją

I dla ciebie wieje wiatr, i dla ciebie wieje.



W samym sercu miasta, czytam to na twojej twarzy

W samym sercu miasta coś się nań przydarzy.



Prowadź mnie ulico, prowadźże za rękę

Wszystko mnie zachwyca w twym kamiennym piekle

Bramy co na oścież kwiaty w każdym oknie

I ten nasz ulotny i ten nasz ulotny marsz.



Prowadź mnie ulico, bo ja ciągle czekam

Czy się nie okaże żeś ulico ślepa.

Że mnie okłamałaś, ze mój cel zabrałaś

Pokazałaś inną twarz, pokazałaś inną.



W samym sercu miasta, czytam to na twojej twarzy

W samym sercu miasta coś się nam przydarzy.
(Pod Budą)

sobota, 18 września 2010

Wszystko chuj


Byłem w Ryjo, byłem w Bajo, miałem bilet na Hawajo,
byłem na wsi, byłem w mieście, byłem nawet w Budapeszcie
wszystko chuj, bo ja wam mówię wszystko chuj,
może czasem trochę mniejszy, ale potem jeszcze większy.

Byłem w wojsku i w szpitalu, w pierdlu i na kupie szmalu,

byłem w górach i na plaży i żonaty cztery razy,
wszystko chuj, bo ja wam mówię wszystko chuj,
może czasem trochę mniejszy, ale potem jeszcze większy.

Byłem w szkole, byłem w pracy, miałem cały Ruch na raty,

przychodzili po mnie z rana, potem noga, dupa, brama,
wszystko chuj, bo ja wam mówię wszystko chuj,
może czasem trochę mniejszy, ale potem jeszcze większy.

Byłem w Ryjo, byłem w Bajo, miałem bilet na Hawajo,

byłem na wsi... byłem w mieście... byłem nawet w Budapeszcie
wszystko chuj, bo ja wam mówię, ja wam mówię,
może czasem trochę mniejszy, ale potem jeszcze większy. 
(Elektryczne Gitary)

piątek, 17 września 2010

Gra w kolory
























































Czarne wrony, czarno kraczą 
W czarnych barwach widzą świat
I na próżno im tłumaczą 
Mądrzy ludzie już od lat
Zamiast krakać weźcie pędzel 
Przemalujcie co się da
Czarnych barw nie chcemy więcej 
Czarny kolor gra

Czarne przegrywa, kolor wygrywa
W kolory grajmy dziś 
W jabłka z jabłonek, w skrzydła biedronek
W każdy zielony liść
I jeszcze te zboża znad Wisły i Odry
I słońce co mówi nam
Dzień dobry!

W słońce nad wodą, 
W różę różową
W malwy wysoki kwiat
W srebro wieczorów 
W tysiąc kolorów
W jasny wesoły świat

Czarne barwy mamy z głowy 
Nie będziemy w czarne grać
Może tylko zostawimy 
Czarnych jagód pełną garść
Siedem kropek ma biedronka
A na nosie piegi trzy
A po za tym wykluczamy czarny kolor z gry! 
(Gawęda)   

czwartek, 16 września 2010

Jedno jest życie


Raz, raz, tylko jeden raz
Z pąka powstaje kwiat,
Tylko raz gubi płatki swe.
Raz, raz, tylko jeden raz
Przydarzyć mogła się
Miłość, która złączyła nas.

Jedno jest życie

Dla mnie, dla Ciebie.
Jedno jest słońce,
Co świeci na niebie.
Wszystko jest nasze,
Co nas złączyło.
Jedno jest życie
I jedna jest miłość.

Spójrz - nad nami niebo lśni

Odbite w oczach Twych,
Niebo, pod którym kochamy się.
Lecz jest niebo, które lśni
Łuną płonących miast,
Pod którym giną
Tak młodzi jak Ty, jak ja.

Jedno jest życie

Dla mnie, dla Ciebie.
Jedno jest słońce,
Co świeci na niebie.
Wszystko jest nasze,
Co nas złączyło.
Jedno jest życie
I jedna jest miłość.

Raz, raz, tylko jeden raz

Z pąka powstaje kwiat,
Tylko raz gubi płatki swe.
Czas, czas walczyć, żeby nikt
Nie zniszczył szczęścia nam,
Bo kocha się raz, bo zdarza się raz
Pierwsza miłość.
Czas bronić młodości swej!
Ginąć już nie chce nikt -
Chcemy kochać, chcemy żyć! 
(Czerwone Gitary)

środa, 15 września 2010

Apteka "Marzenie"




w oparach naparu
wnoszą Księcia Kataru
to Księżniczka Angina
i jej siostra Aspiryna
oto wirus zwany Sydney
męczy grypy ohydne
a to babcia Grypa
i jej kompleks Edypa

druga siostra Migrena
śpi dziś jak syrena
wykończyła recepty
laudanum już nie ma
zjadła wszystkie racje
ma halucynacje
gotowa awantura
gdy się skończy tynktura

twój pies ma hercklekot
a kot ze żarł blekot
tańczyłeś nago
i złapało cię lumbago
może miałeś napad mdłości
w ramionach miłości
czy zażyłaś pigułkę
nastaw zegar i kukułkę

napar z ziół
zgiął wuja w pół
ciotka Rycyna
działać zaczyna
znad kielicha goryczy
wąż do ucha syczy:
apteka czeka
na słabego człowieka

apteka czeka
na słabego człowieka
(Pudelsi)

apteka_marzenie

Wracam



Wracam, wracam do domu

droga ucieka spod kół

Wracam na pół przytomna

z sercem złamanym na pół

Tyle tak nagle się stało

długo nie było mnie

Wierzyć chcę, że ciągle mnie kochasz

wracam i boją się

chyba szaleję już

płaczę i nagle się śmieję

droga ucieka spod kół...



Nie pytaj mnie

co działo się

już teraz wiem

zrobiłam błąd

kłamałam gdy mówiłam, że potrafię żyć

bez Twoich rąk



Wracam do Ciebie Kochany

mijam światła miast

Wracam do siebie samej

do tej, którą znam

Chyba szaleję już

płaczę i nagle się śmieję

droga ucieka spod kół...



Nie pytaj mnie...

Nie pytaj mnie

co działo się

już teraz wiem...

kocham Cię
(Anita Lipnicka)

wtorek, 14 września 2010

Czekamy



Na ławce pod krzakiem w rowie przy drodze

pod ścianą szaletu oparci na czole


pod płotem w zapachu smoły i benzyny


na zmiętej koszuli nad ranem siedzimy




z pełnymi spodniami w tramwaju uśpieni


bez głosu pod sklepem bez ruchu wgapieni


na deszczu pod barem we śnie pod schodami


na ziemi pod stołem z pełnymi ustami




bez włosów i zębów z ciemnymi twarzami


bełkocząc do innych machając rękami


bez głów i bez trzewi w kawałkach po lesie


w wagonach i wozach gdziekolwiek nas niesie




czekamy czekamy




zamgleni zaćmieni przez noc przemyceni


psując się w środku na zewnątrz więdniemy


z pustymi głowami od lat niewyspani


źli pomarszczeni skrzywieni i mali




na ławce pod krzakiem w rowie przy drodze


pod ścianą szaletu oparci na czole


pod płotem w zapachu smoły i benzyny


na zmiętej koszuli nad ranem siedzimy




z pełnymi spodniami w tramwaju uśpieni


bez głosu pod sklepem bez ruchu wgapieni


na ziemi pod stołem z pełnymi ustami


na deszczu pod barem we śnie pod schodami




czekamy czekamy 
(Elektryczne Gitary)

poniedziałek, 13 września 2010

Śpiewam życie







Śpiewam - jestem, słyszę serca bicie
Śpiewam serca, śpiewam duszy tajemnicę
Tak jak czuję, najserdeczniej śpiewam życie

Niechaj każdy dzień - niepustym dźwiękiem
Brzmi radośnie, niechby smutno - ale pięknie
Chcę, by los zaśpiewał razem ze mną tę piosenkę

Czystym tonem, każdy dźwięk - dzień życia
I niech płynie moja słodka tajemnica
Jak dobrze śpiewem duszę ukołysać

(sł. Andrzej Poniedzielski, muz. trad.)

niedziela, 12 września 2010

Tak z jabłoni jabłko spada


(Ewa Konstancja Bułhak)



Kiedyś trzeba będzie umrzeć,
Może szkoda, trudna rada,
Zgaśnie słońce, ścichnie szum drzew,
Tak z jabłoni jabłko spada.

Kiedyś byłeś kwiatkiem wdzięcznym
Mogłeś gruszką być lub śliwką,
Ale po co się tak męczyć
Przez powietrze poleć szybko.

Obojętne ci zakusy
Niecnej polityki pszczelej
I żarłocznej liszki susy,
Której miecz twój był celem.

Siejąc wokół wonny zapach
Wokół winny siejesz zaduch
W gąsiennicy miękkich łapach
Do cmentarza krok od sadu.

Jak z jabłoni jabłko w piach mknie,
Tak o ziemię gruchnie ciało
Łapą ci na drogę machnie
Nagle uwolniona gałąź.

sobota, 11 września 2010

Zakopianka












Kiepsko droga hań prowadzi, kiepsko droga
Zakopianką zwą ją ludzie z tamtych stron
By nie durknąć w cosik bracie musis przyhamować
Telo dziur, telo dziur

Powiadają ze nie leje na Podhalu
A oscypki lecą z nieba tak jak dysc
Ludzie złote mają zęby
Rzeki piwkiem płyną
Tak hań jest, tak hań jest

Jak ci kiedy ktosik powie: Nie dos rady
Ze na drodze się rozpadnie bryka twa
Ty nie słuchoj bo tak pieprzom ino stare dziady
Noga w gaz i noga w gaz

Powiadają ze nie leje na Podhalu
A oscypki lecą z nieba tak jak dysc
Ludzie złote mają zęby
Rzeki piwkiem płyną
Tak hań jest, tak hań jest
(Zbóje) 

piątek, 10 września 2010

Komu bije dzwon

Tu więcej



Znowu dziś widzę zachód słońca
Znowu udało się doczekać końca
Mniej szczęścia mieli, ilu ich było
Wielu, nawet ich nie liczyłem


Codzienne żniwo swoje zbieram
Kres podróży każdego dnia
Być czy mieć? - takie dwa pytania
Bliżej ku celom posiadania


Nie mam potrzeby zbyt wiele wiedzieć
Nie mam potrzeby wiedzieć zbyt wiele
Gdy wszystko skończy się jak myślałem
Wsyp mnie do ziemi, stąd przyjechałem


Bim-bom, bam-bim-bom
Skąd wiedzieć wszystko, komu bije dzwon
Bim-bom, bam-bim-bom
Skąd wiedzieć wszystko, komu bije dzwon
Bim-bom, bam-bim-bom
Skąd wiedzieć wszystko, komu bije dzwon
Bim-bom, bam-bim-bom
Skąd wiedzieć wszystko, komu bije dzwon


Więc głowa do góry, gdy dzień wstaje rano
Od tego są nogi, by łazić na nich
We dni, czy gorsze, czy lepsze
Ten jest ostatni, który nie pierwszy


Brzdęk, pękła czara pełna goryczy
Rozlanych kropel już nie policzę
Który dzień będzie ten dzień ostatni
Byłem czy miałem? - dwie zagadki


Nie mam potrzeby zbyt wiele wiedzieć
Nie mam potrzeby wiedzieć zbyt wiele
Gdy wszystko skończy się jak myślałem
Wsyp mnie do morza, stąd przyjechałem


Tak, bim-bom, bam-bim-bom
Skąd wiedzieć wszystko, komu bije dzwon
Bim-bom, bam-bim-bom
Skąd wiedzieć wszystko, komu bije dzwon
Bim-bom, bam-bim-bim-bim-bom
Skąd wiedzieć wszystko, komu bije dzwon
Bim-bom, bam-bim-bom
Skąd wiedzieć wszystko, komu bije dzwon
(Kult)