piątek, 31 grudnia 2010

Piosenka na imprezę


Czuję w sobie moc
Zaraz znów coś zmące,
Lepiej nie podskakuj do mnie,
Bo dłonie mam gorące
Czuję w sobie blask,
Niezłomną w siebie wiarę
Lepiej nie przylizuj do mnie się
Język Ci przypalę!!
Uuu tak to na mnie działa,
Tak to na mnie działa
Magia nocy całaaaaa

Ref. Czasu brak na głupoty,
Trzeba brać się do roboty
Driny, faja to jest to
Parkiet, Barek twój kanarek
Jedną noc mamy tylko
Nosek przypudrujmy szybko
Nagie ciało to mój szpan
Każde oczy szok zamroczy
Tooo właśnie ja, tooo pora ma

Wolny umysł mam
Wolne całe ciało
Lepiej nie przybliżaj do mnie się
Spokoju będzie mało
Humor świetny mam
Wygląd jak maszyna
Lepiej nie przechwalaj przy mnie się
Rozporek się zacina
Uuu tak to na mnie działa
Tak to na mnie działa
Magia nocy całaaaa

Czasu brak na głupoty,
Trzeba brać się do roboty
Driny, faja to jest to
Parkiet, Barek twój kanarek
Jedną noc mamy tylko
Nosek przypudrujmy szybko
Nagie ciało to mój szpan
Każde oczy szok zamroczy


Niech Cię omota mój szał
Niech Cię omota mój szał
Nic więcej nie będziesz chciał!

Czasu brak na głupoty,
Trzeba brać się do roboty
Driny, faja to jest to
Parkiet, Barek twój kanarek
Jedną noc mamy tylko
Nosek przypudrujmy szybko
Nagie ciało to mój szpan
Każde oczy szok zamroczy
Tooo właśnie ja, tooo pora ma

(Doda)

czwartek, 30 grudnia 2010

Kiedyś Ci wierzyłem























Kiedyś ci wierzyłem

światłem byłeś mi

gwiazdą, która poprzez mroki wiodła mnie

źródłem prawdy byłeś dla mnie Ty



kiedyś ci wierzyłem,

że mi szansę dasz

tylko jedną szansę i ostatnią już

z wyżyn swoich na mnie, na nas spójrz



chciałem mieć jak inni

z dala wielkich spraw

małe życie, małe szczęście, małe sny

a mam wielki smutek ból i łzy



kiedyś w to wierzyłem,

że Ty kochasz świat,

że to co się z nami dziej tu

służy wielkim celom, że ma sens



rodzą się miliony

dzieci Twych bez szans

rodzą się pod dachem nieba, w którym Ty

ponoć szczerozłoty tron swój masz



Powiedz mi mój Boże

powiedz Ojcze nasz

czyją cenę cierpień płacę życiem mym

powiedz czemu dzwigać mam Twój krzyż 

(Tadeusz Nalepa)

środa, 29 grudnia 2010

Mój kraj


Poranek, zwykły dzień - papieros, kawa, dżem
Na chlebie twardym jak stal
Za oknem budzi się z letargu szary zwierz - mój kraj

W gazecie czytam, że znów coś zdarzyło się
Ktoś kogoś okradł tak, że aż słów brak
Ktoś zrobił skok na bank całkiem na blank - a bank to ja
Otwieram tekturowe drzwi, w szary tłum kieruję twarz
Betonowy ogród lśni - ołowiany czad

To jest mój kraj - to mój dom w którym żyję
Piekielny raj - ja tu tkwię aż po szyję
To jest mój kraj - wszystko w nim jest możliwe
To jest mój kraj - to mój dom

Ulicą idę a aut ta ulica ma - to chyba szwajcarski ser
Pośrednik pracy dał mi na bilety dwa - sto zer
Wokoło szary tłum nektaru głodnych pszczół
Pełen ołowiu szary zbiera znój
Po to by oddać mógł za frajer słodki miód - jak cud
Miało być inaczej, wiem - chyba nie udało się
Ktoś po drodze ciała dał - zresztą popatrz sam

To jest mój kraj...

Poranek, zwykły dzień - papieros, kawa, dżem
Za oknem budzi się z letargu szary zwierz
W gazecie czytam, że znów coś zdarzyło się
Ktoś zrobił skok na bank całkiem na blank a bank

(IRA)

piątek, 17 grudnia 2010

Idę tam gdzie idę






Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole

Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole

Gdy jestem w chacie, to się nie szwendam
Trzeba wiedzieć jednak, że często wyjeżdżam
I są miejsca zajebiste, i takie gdzie kiła
To znaczy syf. O tym mówiłem
Ciepły fluid inaczej, pozytywna wibracja
Górne rejony, nie kolejna męki stacja
Wolę towarzystwo, w którym mogę korzystać
A nie takie, w którym ciągle ktoś chce mi coś zabrać
Bo lepiej na swej drodze spotkać kogoś mądrego
Niż dać się wysysać przez innego, głupiego
Przecież to co mówię jest proste jak drut
Nic do dodania poza tym co napisane

Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole

Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole

Debil nie wie że jest debil, a mądry to wie
Pozorne, pozorne zaprzeczenie to jest
Niezgłębione są pokłady ludzkiej niekumacji
Większość ma rację w takiej sytuacji
"Ja zawsze z młodzieżą" mówi Mirek Szatkowski
Mirek Szatkowski, najlepszy wokal Polski
Jakiej nazwy używać - partyzant czy guerilla?
Na basówie łoi Oli Dessigilla

Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole

Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole

Mam często już wrażenie, że mnie czas pogania
Napisano, że się nie zna godziny ani dnia
Dlatego, myślę, ważne jest by czasu nie tracić
Za pierdoły w końcu kiedyś trzeba będzie zapłacić
Kiedyś budzi mnie konduktor w pociągu nieczystym
"Pan idzie, bo kolega pański szarpie maszynistę"
Nawet nie wiesz, ile rzeczy może w tobie się chować
Okazuje, że można się jednak odblokować
Kocham robić to co robię, nic innego nie umiem
Polityki nie kumam, filozofii nie rozumiem
I nie chcę, żebyś myślał dokładnie jak ja
Mówię tylko, co sam myślę. Chwalmy Pana!

Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole

Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie idę
Idę tam gdzie lubię, nie idę gdzie nie lubię
Idę tam gdzie idę, nie idę gdzie nie
Idę, lubię, lubię, idę, ole

(Kazik)

czwartek, 16 grudnia 2010

Kulfon, podaj cegłę

































Zbudujemy nowy dom,
Bardzo piękny nowy dom,
Taki wielki, taki śliczny, że aż strach


Ach, ach! Kulfon - majster roześmiany
Stawia ściany z porcelany!
Jeszcze chwila i do chmur dosięgnie dach ach! Ach!

Kulfon:(Wielki dom będzie zobaczysz, jaki piękny, uważaj tylko)


Kulfon, podaj cegłę, Kulfon - rusz się prędzej!
Beton lej do dziury, szybko gwintuj rury!
Kulfon - nie leniuchuj, Kulfon - więcej ruchu!
Co za ślamazara - wcale się nie stara!

Kulfon: (Przestań wciąż robię i robię! Nie widzisz jak pracuję?)
Zbudowałem nowy dom,
Bardzo piękny nowy dom,
Taki wielki, taki śliczny, że aż strach


Ach! Ach! Ach!


Okien nie ma, krzywe ściany,
Kopie prąd, gdy dotkniesz bramy
Zamiast wody z rur się sypie piach! Ach! Ach!


Ach!(He he, ale zbudowałeś!)
Kulfon:
(No co? trochę krzywy?)


Kulfon, podaj cegłę, Kulfon - rusz się prędzej!
Beton lej do dziury, szybko prostuj rury!
Kulfon - nie leniuchuj, Kulfon - więcej ruchu!
Co za ślamazara - wcale się nie stara!


(Przestań, przez cały czas parcuję, a ty tylko krzyczysz:)
Kulfon, podaj cegłę, Kulfon - rusz się prędzej!


Beton lej do dziury, szybko gwintuj rury!


Kulfon - nie leniuchuj, Kulfon - więcej ruchu!


Chociaż ślamazara - nieźle się postara!


(Uważaj, NIE PODCHODŹ, NIE DOTYKAJ!!!)...

(Fasolki)

wtorek, 14 grudnia 2010

Ciastka



























Mniam, mniam, mniam, mniam...
Ale mam szczęście
Co za wydarzenie!
Chciałam zjeść ciastko
Spełnił ktoś marzenie
Tace jak UFO latają w salonie
Kapie krem na dywan
Ja ciastka gonię
Ja ciasteczka gonię - mniam mniam...
Jedna taca, druga taca
Ja tacami wciąż obracam

Ciastka białe i różowe
Żółte, lila, kolorowe
Z czekoladą, śmietankowe
Pełne kremu, pistacjowe!

Czy nie cudownie poszaleć sobie
W kuchni, w salonie i przy garderobie?
W rytmie rock&rolla buty gubię
Nie myślę o smutkach
Tańczę co lubię
Tańczę to co lubię - je, je !
Jedna taca, druga taca
Ja tacami znów obracam

Ciastka białe i różowe
Żółte, lila, kolorowe
Z czekoladą, śmietankowe
Pełne kremu, pistacjowe!

(Majka Jeżowska)

czwartek, 9 grudnia 2010

Siła w nas




Synowie i córki Polski Ludowej

Ciągle na topie, dbają o swoje

Młodzi Ludzie godni uwagi

Zostali gdzieś obok - całkiem sami ...



NIE MA TAKIEJ SIŁY

KTÓRA ZNISZCZY TO CO W NAS

NIE MA TAKIEJ SIŁY

KTÓRA ZNISZCZY TO CO W NAS



Każdy maskę dzisiaj zakłada

Liczy się kasa, liczy się władza

Mam uczucia, własne zdanie

Jestem sobą i tak zostanie ...



NIE MA TAKIEJ SIŁY ...



Jeszcze żyję, oddycham i widzę

Potrafię kochać, potrafię nienawidzieć

Nikt nie odbierze mi tego co robię

Jestem człowiekiem, myślę jak człowiek ...



NIE MA TAKIEJ SIŁY ...

(Farben Lehre)


wtorek, 7 grudnia 2010

Wspomnienie

Słońce już gasło, niebo zdawało się zniżać,
Ścieśniać, I coraz bardziej ku ziemi przybliżać.
Aż naprzeciw księżyca, gwiazda jedna, druga
Błysnęła, już ich tysiąc, już milion mruga.
Tadeusz zadumany zrobił kroków parę
Gdy mu coś drogę zaszło, spojrzał, widzi marę;
Kibić miała wysmukłą, kształtną, pierś powabną,
Suknię materyjalną, różową, jedwabną;
Od której odbijał się drżący blask miesięczny,
I przystąpiwszy cicho szepnęła:
"Niewdzięczny, Szukałeś wzroku mego, teraz go unikasz,
Niewdzięczny...
Szukałeś rozmów ze mną, dziś uszy zamykasz."
"Ale uważ no sama, wszak nas widzą, śledzą,
Czyż można tak otwarcie, cóż ludzie powiedzą,
Wszak to nieprzyzwoicie, to dalbóg, jest grzechem..."
"Jesteś mężczyzną, znajdziesz kochankę, godniejszą,
Znajdziesz bogatszą, piękniejszą...
I tylko dla mej pociechy, niech wiem przed rozstaniem,
Że twoja skłonność była prawdziwym kochaniem..."
"Czym kochał? Krótkie z sobą spędziliśmy chwile,
I choć one mnie przeszły tak słodko, tak mile,
Zostać dłużej nie mogę, to postanowienie,
I choćbym chciał tu zostać, już go nie odmienię".
"Ale niech słowo "kocham" jeszcze raz usłyszę,
Niech je w sercu wyryję i w myśli zapiszę".
"Ale niech słowo "kocham" jeszcze raz usłyszę,
Niech je w sercu wyryję i w myśli zapiszę".
"Ale niech słowo "kocham" jeszcze raz usłyszę,
Niech je w sercu wyryję i w myśli zapiszę".
"Ale niech słowo "kocham" jeszcze raz usłyszę,
Niech je w sercu wyryję i w myśli zapiszę".
"Ale niech słowo "kocham" jeszcze raz usłyszę,
Niech je w sercu wyryję i w myśli zapiszę".


poniedziałek, 6 grudnia 2010

Prtaszek

Ptaszek idiota,
głupszy niż się zdaje,
strojny barwną krajką,
z głową jak makówka,
nieprzyjaciel kota,
ojciec pięciu jajek,
z których każde jajko
pełne jest półgłówka,
przyparty do drzewa
pierzem rudo-sinem,
toczy głośne swary
z innym znów kretynem,
po czym śpiewa, śpiewa
głupstwa nie do wiary.

(Czesław Niemen)

niedziela, 5 grudnia 2010

Zuza




Zuzanna zna papieża

A papież Zuzy nie bo skąą

I w tym jest cała bieda

I niepotrzebny swąd



Zuzanno nie załamuj się

Nie mogę tego znieść

Już lepiej wyjedź w góry

Nadając krótkie cześć

No cześć

Cześć



I tak to wygląda oczami Gioconda

Bo zimny jest miłość i twarde ma dno



Zuzanna na rowerze

Wypina to co chce

Bo nowe ma majciochy

A w nich radosną wieść



Zuzanno nie załamuj mnie

Nie mogę tego znieść

Już lepiej wyjedź w góry (autem!)

Nadając krótkie cześć

No cześć

Cześć

No cześć



I tak to wygląda oczami Gioconda

Bo zimny jest miłość i twarde ma dno

Zuzanno proszę upiąć kok

No co?!!!

(Lech Janerka)

sobota, 4 grudnia 2010

Studio ziew



Nie na zawsze tylko wszystko
w ogóle zdania mają tę śliską
jesteśmy tu dzisiaj, jutro nas tam nie ma
Butelka z wodą zamiast niej
Butelka wina, wina zamiast niej
Nauka ona, zamiast niej pragnienie
Dziesięć lat na pustyni
W trzydzieści dni dwie krople wody, krople
Pierwsza ał, druga ał, trzecia ał
Tercja zwiesza nos na kwintę
On tu jest dzisiaj, jutro go tam nie ma
Piękny jak szachpejski rumak
W podróżach po krainach piekielskich
Śle kartkę za kartkę, za kartkę, za kartkę, za kartkę

Tu studio ziew
Kołysanie drzew i takie se śpiewanie
Mijanie się, inne tempo, rozgryzanie
Na kamieniu kamień, szumy z trzasków
Architekci wspomnień

Pa ra rap ... architekci

(Pogodno)

piątek, 3 grudnia 2010

Cały ten czas



Nieważne już
Nie chcę pamiętać
Nie mówmy o tym
Proszę, już więcej


Bo cały ten czas
Los kpił sobie z nas


I wiesz, że nawet
Nieźle się trzymam
Choć wszystko wokół
Wciąż mi przypomina


Że cały ten czas
Los kpił sobie z nas


Bezkarny, bezlitosny
Dla naszej miłości
Dłużej już nie mogę znieść
Myśli, że
Ktoś inny z tobą jest
Z kimś innym
Sobą samym
Jak kiedyś ze mną
Dzielisz się...


Cały ten czas
(Edyta Bartosiewicz)

środa, 1 grudnia 2010

W stylu Horacego



Nieś się, stateczku, przez fale złudne.
Łopoczą żagle jak zmięte ruble.
Z ładowni słychać skowyt republik.
Skrzypienie burty.

Trzeszczy w szwach co opina żebra.
W morzu drapieżnych ryb pewnie nie brak.
Nawet pasażer o silnych nerwach
Rzyga jak struty.

Nieś się, stateczku, w burz kłębowisku.
Sztorm, choć wścieklejszy jest od pocisku,
Bezsilniej słucha władnego świstu -
Tak bardzo, że aż

Nie wie, gdzie pędzić: w tę? W tamtą? W jeszcze
Inną? Bo cztery strony ma przestrzeń,
Jak cztery ściany - każde z pomieszczeń,
Choćby w nich mieszkał Boreasz.

Nieś się i nie bój, że skalny wytęp
Przebije burtę. Odkryjesz wyspę,
Jedną z tych wysp, gdzie sto lat po wszystkim
Krzyże dostrzegasz,

Gdzie obwiązany tasiemką pakiet
Listów sprzedaje ci dziecko: takie
Błękitne oczy jawnym są znakiem -
Ojcem był żeglarz.

Nie wierz, stateczku, przewodnim gwiazdom:
Tyle ich tam, że niebo jest zjazdem
Sztabu głównego. Gdy straszą nas tą
Próżnią nad głową ,

Wierz tylko temu, co się nie zmieni:
Wierz demokracji wolnych przestrzeni,
Która, choć w burzach sporów się pieni,
Ma dno pod sobą.

Jedni w dal płyną na złość losowi.
Inni - dosolić Euklidesowi.
Inni znów - po to, by mieć to z głowy.
Wszystko to nieźle,

Lecz ty, stateczku, o każdej porze
Dostrzeż horyzont choćby w horrorze,
Nieś się w dal, aż się sam staniesz morzem,
Nieśże się, nieśże.


(Josif Brodski, tł. Stanisław Barańczak/ Mirosław Czyżykiewicz)