czwartek, 3 lutego 2011

Krajobraz z Wilgą i ludzie




W tej okolicy jest zbyt uroczyście

Jaskółki kreślą nad wodami freski


W dzbanie jeziora drzemie chłód niebieski


A usta milczą to, co widzą oczy


Światło szeleści, zmawiają się liście


Na baśń, co lasem jak niedźwiedź się toczy.




Gdzie jest ta miłość chodząca bezkarnie?


W ubiorze błazna, ptaka i anioła


Ona spod ziemi niebieskie latarnie


Tańczącą stopą pod sad nas przywoła


Ludzie wieczorem siedząc pod jabłonią


Będą się modlić i zabijać o nią.




Im się sprzedaje święcone obrazki


I wodą w górze ucisza się w nich


Grają organy i z twarzy im maski


Zrywa idący po przez popiół mnich


A w tedy widać, że święci i oni


Smucą się w cieniu tej samej jabłoni.




Do tych ludzi starczy zejść z pagórka


Zaklaskać w dłonie i wyciągnąć z mroku


Skrzypce gdzie śpiewka stroszy siwe piórka


A staną w tańcu, choć by na obłoku


I przyszło im krzesać oberka


I z piekła wezmą tancerkę jeśli ich urzekła




Tak tu będzie jak bywa po burzy


Kiedy wystarczy ręką trącić gałąź


A by czuć jeszcze fosfór błyskawicy


Tego obrazu flet już nie powtórzy


Przed nami stoi miska soczewicy




Bo się ci ludzie urodzili w tańcu


I tylko czasem poprzez skrzydła brzenic


Chodzą się modlić do gwiazd na różańcu


Albo oparci plecami o sad


Szukają w sobie kocią trwogą źrenic


Ziemi, przez, który biegnie mirry ślad.




W tedy się nagle mój kraj komuś przyśni


Z chłopcem pod lasem i z koniem u studni


Spłoszona gałąź ucieknie od liści


Ptak zawoła przez sen leśne echo


Wieczorna zorza odchodząc zadudni


I nocne gniazdo uwije pod strzechą.




Pogasły lampy, tylko noc majowa


Uczy się pieśni miłosnych na flecie


Urywa, słucha i znowu od nowa


Flet nawołuje z drzemiących osiczyn


Rzekę, o której tylko tyle wiecie


Że jest z zieleni i mówi o niczym.

(Marek Grechuta)

2 komentarze:

ρομπερτ pisze...

The first picture is amazing !


Please have a wonderful Friday.

daily athens

slavkosnip pisze...

Piękny zestaw:)