czwartek, 14 kwietnia 2011

Dzisiaj wyszedłem na ulicę


 Obudziłem się po wielu dniach
Wyszedłem na ulicę, to samo słońce w zenicie
Czysty chodnik pocięty na kwadraty
Równomierne uderzenia butów
Czekałem, a cisza czyniła mnie bezpiecznym
Czekałem, a cisza czyniła mnie bezpiecznym

Nie spadł z głowy żaden włos
Zaniemówiła rzeka

Dzisiaj wyszedłem na ulicę,
odurzony fetorem z kanałów
Obcy człowiek stał na skrzyżowaniu,
nie nosił czarnych okularów
Szczekał, a ludzie słuchali go w bezruchu
Szczekał, a ludzie słuchali go w bezruchu

Nie spadł z głowy żaden włos
Zaniemówiła rzeka

Dzisiaj nie wyszedłem na ulicę
Ulica wyszła po mnie sama
W tłumie rozpoznałem go
Człowiek ze skrzyżowania
Człowiek ze skrzyżowania
Człowiek...

Nie spadł z głowy żaden włos
Zaniemówiła rzeka 
(Grabaż & Czoper)

Brak komentarzy: