wtorek, 31 maja 2011

Głęboko w żyłach

Kolejny dzień w mieście - czas, miejsce tej fabuły.
Dookoła ludzie, ulice, wehikuły.
Myśli daję na wolno, luzuję muskuły.
Inhaluję molekuły zielonego i bibuły.
Efekty po chwili, jestem na to czuły,
Unoszę się jak na pokładzie kosmicznej kapsuły
Nad dachy i kopuły, nad betonowe bloki,
Tu mam najlepsze widoki, obejmuję całe miasto.
Wszystko widzę jasno, wszystko dostrzegam
Inny punkt widzenia - z oddalenia, dystansu.
Kolejny akt seansu powtarza się co dzień
Zaczyna się i kończy, znika, koła na wodzie.
Rządzące tym zasady widzę w całej złożoności,
Za wyjątkiem szczegółów - kwestia odległości.
Unoszę się wysoko, na pułapie 2 mili
Odurzony smogiem i dymem z SenseMili.

Ref. Poezja tego miasta głęboko w moich żyłach
W tych słowach kładzionych na bit drzemie siła.
Łapię moje noce i dni i to jak żyję.
Pasujące do siebie końcówki linijek.


Lądowania czas, pamiętam o Ikarze
Wiesz, tu chodzi o to, by nie spłonąć w żarze.
Zderzenie z ziemią głowę w obłokach karze.
Chodź - inną twarz miasta ci pokażę.
Dotykam betonu, schodzę do podziemia
Znów rzeczy dostrzegam - inny punkt widzenia.
To się zmienia, zbliżenia, dobitny każdy detal,
Popiół spadający z wypalonego peta,
Patefonu igły metal, żłobienia w analogu,
Twarze naznaczone śladami nałogu,
Oczy szukające uniesienia działki,
Poplamiona folia w cieniu umywalki.
Przejmujący widok - życie w całej podłości.
To siedzi w szczegółach - kwestia odległości.
Głęboko pod ziemią z kieliszkiem przy barze
Zamglone spojrzenie, tu - w dymu oparze.

Poezja tego miasta.....


Za szacunek daję ludziom swoje myśli w zastaw.
Hip-hopowy poeta, wykrzyknik miasta, wykrzyknik zdania,
W jakim zamiast słów są czasowniki działań,
Cel to spełnienie snów.
Rzeczowniki, ciągła pogoń za własności aktem,
Tu każde marzenia może stać się faktem,
Jeśli tylko nic nie stanie na przeszkodzie.
W tym zdaniu to przecinek - to co stopuje chwile.
Zdarzają się też czasem znaki zapytania,
Związane z najważniejszymi decyzjami wahania.
Miasto - jego poezję noszę w sobie
Zdarzenia i emocje, przez całą dobę.
Spisuję je na szybko, na żywo, z potrzeby chwili,
Bywa, że zasłona niepamięci coś uchyli.
Oby dalej, do ostatniego słowa mego akapitu.
życie w mieście z akompaniamentem bitu.


Poezja mego miasta.....
(Tymon)

Brak komentarzy: