piątek, 6 maja 2011

Uciekaj moje serce





Gdzieś w hotelowym korytarzu krótka chwila,

Splecione ręce, gdzieś na plaży oczu błysk,

Wysłany w biegu krótki list,

Stokrotka śniegu, dobra myśl -

To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć.

Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd

I nie wybaczy nikt chłodu ust Twych.



Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach,

Kropelka żalu, której winien jesteś ty;

Nieprawda, że tak miało być,

Że warto w byle pustkę iść -

To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć.

Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd

I nie wybaczy nikt chłodu ust, braku słów.

Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd

I nie wybaczy nikt chłodu ust Twych.



Odloty nagłe i wstydliwe, nie zabawne,

Nic nie wiedzący, a zdradzony pies czy miś.

Załośnie chuda kwiatów kiść,

I nowa złuda, nowa nić -

To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć.

Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd

I nie wybaczy nikt chłodu ust, braku słów.

Uciekaj, skoro świt, bo potem będzie wstyd

I nie wybaczy nikt chłodu ust Twych.

Brak komentarzy: