sobota, 13 sierpnia 2011

Dziecię tkaczy

Tata z mamą w domku naszym,
by dobrobyt zawsze trwał,
cichy warsztat na poddaszu
mieli, który głośno tkał.
Pomagała tkać im praczka,
którą czkawki wstrząsał szok,
Gdy pełzałem na czworaczkach,
już nade mną cały rok...

Tatka tka i matka tka,
a praczka czka
i, też tam tka!

Rosłem sobie na smarkacza
nerwowego, bo wśród gier
cichy warsztat głośno warczał
i zadręczał mnie ten szmer!
Na dobitkę praczki czkawki
nie ustają, jak na złość.
Z rączek lecą mi zabawki,
bo nade mną wciąż, psiakość!...

Tatka tka i matka tka,
a praczka czka
i, też tam tka!

Gdy na tyle był dojrzały,
by do dziewcząt trochę lgnąć,
Dziunię oczy me ujrzały
i nie mogłem ich z niej zdjąć.
Czas na łące się pędziło,
chociaż nie raz zimno nam.
No, bo w domu- jak by było?
Tutaj wielbię ją, a tam...


Tatka tka i matka tka,
a praczka czka
i, też tam, tka!

Wkrótce chwili tej dożyli-
-śmy, że ślub nam przyszło brać.
I rodzice się zgodzili,
lecz zaczęli więcej tkać.
Tylko czasem jadła skubną
i już pędzą wątek pleść.
I na przykład- w noc poślubną,
nagle, tuż nad nami- cześć!

Tatka tka i matka tka!
A praczka czka
i, czkając, tka!

W kilka lat, zrządzeniem losu,
pracowity tata zgasł,
potem mama w ten sam sposób
i na praczkę przyszedł czas.
Potem żona po kryjomu
zbiegła z panem z vis-a-vis...
Może teraz spokój w domu?
Guzik! W nocy straszą i...

Tatka tka i matka tka,
a praczka czka
i, czkając, tka!
(Kabaret Starszych Panów)

Brak komentarzy: